11 rzeczy, które osoby z zaburzeniami lękowymi chciałyby, byśmy zrozumieli

Zaburzenia lękowe, nawet jeśli mają jakąś wspólną nazwę, mogą być zupełnie różne dla każdego, kto na nie cierpi. Wszystko, co opiszę, opiera się na rozmowach i doświadczeniach chorych, ale niekoniecznie musi pasować do wszystkich. Chętnie poznam Wasze zdanie w tym temacie.

Przestań mówić „nie martw się tym”. Na tym dokładnie polega moja choroba. Jestem kiepski w „niemartwieniu się”. Gdybym mógł przestać, uwierz, że bym to zrobił.

Bardzo się staram, nie umniejszaj tego. To naprawdę wyczerpujące czuć lęk, zamartwiać się i bać przez większość czasu. Strach czasem pcha mnie do różnych zachowań i naprawdę tego nienawidzę. Staram się. Bardzo. Więc nie mów mi, że tak nie jest, bo najprawdopodobniej zupełnie nie rozumiesz, jak to jest.

Nie bierz do siebie tego, że jestem czasem przerażony. Gdy masz atak lękowy i czujesz się bardzo źle, to zwykle nie jest absolutnie niczyja wina. Ta sama sytuacja czasem wywoła atak, a czasem zupełnie nie. Możliwe, że go wywołałeś, ale nie mam Ci tego za złe. I pamiętaj, najczęściej to nie jest Twoja wina.

Przepraszam, jeśli często się powtarzam. To po prostu znaczy, że ta konkretna rzecz właśnie mnie martwi i przeraża. Wiem, że się powtarzam, ale wypowiedzenie tego na głos może pomóc. Zaburzenia lękowe mogą mnie zamknąć we własnych myślach. Z tym całym zamartwianiem. A wyrzucenie tego, może pokazać mi trochę światła. Przepraszam, jeśli Cię tym denerwuję. Ale jeśli chcesz mi w jakikolwiek sposób pomóc, po prostu mnie od czasu do czasu wysłuchaj. Będę Ci za to bardzo wdzięczny.

Moje metody radzenia sobie są różne w różnych sytuacjach. To co raz było pomocne, wcale nie musi się takim okazać przy następnym ataku. To o co proszę, to cierpliwość.

Zgoda i przyzwolenie ZAWSZE ma znaczenie. NIE wciąż oznacza NIE, nawet jeśli doświadczam silnego ataku paniki lub lęku. Nie zmuszaj mnie do niczego, proszę.

To coś więcej niż „stresowanie się egzaminem”. Marzy mi się, by ludzie wreszcie zrozumieli, że zaburzenia lękowe, to nie jest zwykłe stresowanie się egzaminem. To nie jest trema przed prezentacją. To coś, co przejmuje Twoje życie. Np. bardzo boję się śmierci. I za każdym razem, gdy sobie planuję „w sobotę pojadę na zakupy spożywcze” natychmiast pojawia się myśl „no chyba, że umrę”, bo jeśli nie będę się tym zamartwiać, to naprawdę umrę. Ja wiem, że to bzdura, a to co mówię brzmi niedorzecznie, ale mój umysł podpowiada mi inaczej.

Ludzie często uważają nas za nieważnych. Tak samo jak nasze zaburzenie. Sporym wydarzeniem dla mnie jest otwarcie się i powiedzenie o swoich problemach. Wtedy często słyszę „przecież nie masz czym się martwić”. To sprawia, że czuję się absolutnie nieważny. Ja i moje problemy.

Zaburzenia lękowe to często także inne emocje. Chciałbym, by ludzie zrozumieli, że wszelkie emocje odczuwam 10 razy mocniej niż normalnie. Bez względu na to na „nieważna” jest sytuacja, która do nich doprowadziła. Dzieje się to głównie wtedy, gdy mój lęk rośnie.

Zwykle nie mogę tego ignorować. Jeśli by tak było, nie miałbym zdiagnozowanych zaburzeń lękowych. Chciałbym, by więcej ludzi zrozumiało, że przez większość czasu, mój lęk nie jest czymś, co mogę po prostu sobie olać i zignorować i „po prostu przestać”. To codzienne wyzwanie. Chciałbym, by ludzie zrozumieli, że nie potrafię zapukać do czyichś drzwi albo rozmawiać przez telefon, nie dlatego, że jestem „Millenialsem”, ale dlatego, że mam prawdziwy problem.

Nie robię „dramatów” ani tym bardziej nie robię tego „dla zwrócenia na siebie uwagi”. Nie jestem gwiazdą, która szuka uwagi innych na siłę. Czasem tak bywa, że normalne sytuacje i zadania są dla mnie wyjątkowo stresujące i powodują np. ataki paniki. Poza tym zdanie „wszyscy mamy jakieś lęki” sprawia, że czuję się nieważny, a moje problemy są umniejszane. Chciałbym, by ludzie przestali tak mówić.

Doświadczyliście, któregoś z tych punktów? Czy coś jeszcze ludzie powinni zrozumieć?

  • kimono

    „Nie mów mi, że nie mam się czego bać, że nic mi nie grozi, że wszystko już dawno minęło. Nie mów, że czas w końcu żyć normalnie. Normalności też się boję, jak i całego życia. Tego, że nie zrozumiesz również się boję..”

  • Ja bym chciała, żeby lęków np. przed spotkaniem nie traktowali jako próbę wykrecenia się od niego, albo przejawów, że komuś nie zależy :)

  • Marzena222

    Najgorsze jest to jak mówią „przestań już o tym myśleć / mówić”. A te myśli świdrują umysł jak rozpędzona lokomotywa z przeładowanym składem. Hamulce nie działają a Ty czujesz że tracisz kontrolę.

  • Marlena

    Bardzo mi to coś przypomina. Szkoda że ludzie nie są tolerancyjni dla nas. To jest bardzo męczące żyć w ciągłym strachu i mieć nawet po kilka ataków lęku i paniki w ciągu dnia. Ciężko tego się pozbyć i zapanować. Po prostu często człowiek poddaje się temu stanowi bo tak go paraliżuje że ucieczka czy inne zachowanie jest jedyną możliwą rzeczą którą jest w stanie ta osoba zrobić w danej chwili.

    • Marlena

      Jakie mogą być przyczyny zaburzeń lękowych i czy farmakologia prócz terapii też jest tu konieczna ?

  • Karola

    Ja bym do tego dodała jeszcze jeden punkt ” nie jestem inna i dziwna”, powtarzanie, że niektóre zachowania nie są normalne danej sytuacji wcale nie pomaga. Doskonale wiem, że to nie jest normalne, a mówienie tego tylko pogłębia ” czarne myśli”

  • Kinia

    Fajny tekst. Gdyby moja rodzina je przeczytała, gdy było źle, to by „przestali mi pomagać” w tekstach typu „weź się w garść, nie może być aż tak źle, światjezt piękny”. No może i był, ale nie dla mnie w tamtym czasie. Teraz jest już ok i w kryzysowych sytuacjach wiedzą, co mogą mówić, a. Co raczej mają sobie darować.

    • Monika Kotlarek

      Tak, to bardzo ważne, by najbliżsi wiedzieli jak się zachowywać i co mówić, a czego najlepiej unikać.