„4 godzinny mistrz kuchni” – Tim Ferris – recenzja

Moje pierwsze spotkanie z Timem Ferrisem miało miejsce blisko rok temu. Wtedy, w moje ręce wpadła książka pod tytułem “4-godzinne ciało”. Był to swojego rodzaju poradnik, w jaki sposób można łatwo zrzucić zbędne kilogramy, nabrać masy mięśniowej lub poprawić swoje życie seksualne. Kilku moich znajomych próbowało opisanej w książce diety slow carb i byli zadowoleni z rezultatów.  Bardzo pozytywna opinia o pierwszej książce sprawiła, że z dużym apetytem sięgnęłam po kolejny tytuł tego autora, “4-godzinny mistrz kuchni”.


Opis książki obiecuje bardzo wiele:


 

“Jak by to było, gdybyś mógł osiągnąć światowy poziom w dowolnej dziedzinie w ciągu 6 miesięcy lub nawet w krótszym czasie?

4-godzinny szef kuchni to coś więcej niż książka kucharska. To podręcznik po świecie szybkiego uczenia się, dzięki któremu każdy może sam nakreślić schemat własnej przygody.”

 

No cóż, jak wiadomo, krowa, która dużo muczy, mało mleka daje, więc muszę zacząć od złych stron, których nie brakuje. Któż by nie chciał nauczyć się nowego języka czy zostać psychologiem w 6 miesięcy. Niestety, tutaj muszę Was zawieść. Książka jest przede wszystkim pozycją kucharską. W pierwszej części Ferris opowiada o tym, jak nauczył się kilku języków, sztuk walki oraz gotowania. Jednakże, odniosłam wrażenie, że są to same ogólniki które ani trochę nie zbliżyły mnie do szybszego procesu nabywania wiedzy. Myślę, że był to sprytny zabieg marketingowy, żeby zwrócić uwagę potencjalnych czytelników.


Kolejną wadą jest to, że kilka rozdziałów nie przyda się czytelnikowi w Polsce. Po co mi wiedzieć takie rzeczy jak “10 najlepszych miejsc na polowanie w USA”, “Dzicy ludzie i wyżerka w parku Golden Gate” czy “100 najlepszych amerykańskich restauracji według Yelp”. Warto byłoby tutaj zadbać (po stronie wydawnictwa) o np. spis najlepszych restauracji, ale w Polsce czy Europie. Dodatkowo niektóre produkty nie występują lub są trudno dostępne u nas, jak np. Tamari, sól morska Maldon, czarna kapusta  czy ghi.


Czy ta książka nauczy Cię gotować? Myślę, że jest na to spora szansa. Jeśli oczywiście chcesz się tego nauczyć i nie zraziło Cię to, że Ferris na okładce obiecywał coś innego. Pierwszą zaletą jest to, że autor zakłada, że nie mamy żadnego pojęcia o gotowaniu (może słusznie). Zaczyna więc od opisu wszystkich narzędzi jakie będą potrzebne do pracy. Tim tłumaczy jak wybrać nóż, jak go trzymać oraz jak kroić warzywa w różne wielkości i kształty. Autor podpowiada też, jak zorganizować kolację, usadzić gości, zabawiać rozmową czy przygotować menu tak, aby goście nie musieli zbyt długo czekać.


Podobnie jest w przypadku przepisów. Stopień trudności dań podzielony jest na części takie jak amator, odkrywca, eksperymentator i profesjonalista. Naszą podróż zaczynamy od prostej jajecznicy. Kolejne potrawy to np. pierś z kurczaka w sosie sous-vide (cokolwiek to znaczy) czy pieczeń rzymska ayako. Kończymy na potrawach mocno eksperymentalnych typu mus z buraków, proszek z Nutelli (jeśli ktoś chce się bawić ciekłym azotem) czy miętowo-czekoladowe lizaki z antygrilla.


Cała książka jest bardzo bogato ilustrowana dzięki czemu wszystko wydawało się proste i czułam, że rzeczywiście uczestniczę w całym procesie gotowania. Dodatkowo, wypróbowane przeze mnie potrawy były naprawdę smaczne (dobrze dobrane proporcje, propozycja podania czy rodzaj przypraw, na pewno w tym pomogły). Poziom trudności potraw narastał bardzo stopniowo, co było dużym ułatwieniem. Całość okraszona jest dużą dawką przydatnych informacji o różnych przyprawach i cechach charakterystycznych dla kuchni z całego świata.


Mnie osobiście, to innowacyjne podejście do gotowania  bardzo odpowiadało. Ale! Tylko, jeśli szukacie ciekawej i innej niż wszystkie książki kucharskiej. Zdecydowanie mogę polecić tę pozycję osobom będącym na diecie slow carb, ponieważ większość przepisów spełnia wymagania tej diety a potrawy są bardzo smaczne. Ja zamierzam kontynuować naukę gotowania u Tima Ferrisa, a jeżeli Wy sami próbowaliście kiedyś nauczyć się gotować i z jakichś powodów nie odnieśliście sukcesu, być może ta pozycja jest dla Was.


Książkę możecie kupić TUTAJ!

4-godzinnymistrz_9189

  • Co do akapitu z USA o restauracjach i miejscu do porównania to nigdy nie wiadomo kiedy to sie przyda.

    • Monika

      Jasne, ale to można dodać jako dodatek lub, gdy zajdzie taka potrzeba, wyszukać samemu. Poza rozdziałem o restauracjach, jest tak też taki o najlepszych miejscach do polowania w USA. Też na siłę.