BEZ KONTROLI – Shefali Tsabary – recenzja

Pełny tytuł książki to “Bez kontroli. Czy wychowując dziecko musimy używać kar i dyscypliny?”. I zanim wyleje się na mnie wiadro pomyj z krzykiem, że gówno wiem o wychowywaniu dzieci, skoro sama swoich nie mam, to poczekajcie aż przeczytacie recenzję do końca.

To prawda, nie mam własnych dzieci, a moje doświadczenia to obserwacje młodszego brata i krótkie obcowanie z maluszkami bliższej i dalszej rodziny oraz znajomych. Dlatego też ta książka jawiła mi się od samego początku, jako wyzwanie.

baner_Bez_kontroli

Jak czytamy już na okładce:

“Niezwykle głęboki, mądry i praktyczny przewodnik po wychowaniu, który na zawsze zmieni nasze myślenie na temat dzieci oraz podejście do życia rodzinnego. Książka daje konkretne wskazówki, które możemy wykorzystać na co dzień w uwolnieniu się z przestarzałych wzorców i kulturowych paradygmatów dotyczących kontrolowania i dyscyplinowania. To całkowicie nowe podejście do rodzicielstwa, które pozwoli wnieść relacje dziecko – rodzic na zupełnie inny poziom.”

Od zarania dziejów, światem rządzi dyktatura. Ci wszyscy przywódcy zwani wielkimi, opierali swoje rządy na dominacji i kontroli innych. Wszelkie dysfunkcje na świecie i w życiu prywatnym spowodowane są przeświadczeniem, że ludzie MUSZĄ być dyscyplinowani i trzymani na krótkiej smyczy.

Podobnie jest ze światem dziecka. Rządzi nim rodzic. Nikt inny. To dziecko musi się do tego świata dostosować, nie odwrotnie. Nie traktuje się dziecka, jak partnera, ale jak nieujarzmioną jednostkę, którą trzeba usilnie socjalizować. Brakuje nam często odwagi, by powiedzieć na głos i wprost, że wszelkie formy dyscyplinowania i wymuszania posłuchu u innych, to tak naprawdę zakamuflowane napady złości dorosłego.

OP

Dyscyplinowanie i wymuszanie dotyczy konkretnych zachowań, które przejawia dziecko. Pomija zupełnie emocje, które są siłą napędową tych zachowań. Zapominamy często o tym, że każde zachowanie ma swoje konsekwencje w przyszłości. Ciężko jest rodzicom przyswoić sobie wiedzę, że te konsekwencje będą nawet bez dyscypliny czy kar. Po prostu, wyłonią się zupełnie naturalnie. Jednak zbyt często mylimy pojęcie “konsekwencje” ze słowem “kara”, co powoduje, że dziecko nie rozumie tego, co chcemy mu przekazać, jedynie złość, gniew, niechęć i rozżalenie do rodzica.

Zobaczmy. Dziecko samo postanawia sobie nalać soku do szklanki, gdy naleje go za dużo, nadmiar się z niej wyleje. To jest naturalna konsekwencja i nauka, by w przyszłości lać tego soku mniej. Rodzice jednak próbują dziecko przestrzegać przed tym, tłumacząc, co się wydarzy, a gdy ono nie posłucha – karać. W ten sposób nie nauczymy dziecka tego, czego powinno się nauczyć (za dużo soku=bałagan), ale tego, że COŚ zrobiło ZNOWU źle. Poza tym, czy sami nie mamy tak, że ktoś może nam mówić setki razy, byśmy zapinali pasy w samochodzie, ale dopiero stłuczka lub wypadek, dają nam poważnie do myślenia i skłaniają do zmiany zachowań? No właśnie.

20140928-own-olc-shefali-2-949x534

Autorka w ciekawy sposób pokazuje rodzicom (obecnym i przyszłym) sposób, jak można sobie poradzić z wieloma wychowawczymi dylematami (Strategia WINNER – Witness, Inquire, Neutrality, Negotiate, Emphatize, Repeat/Rehease/Resolve), jak nie zwariować w obliczu konfliktu (Oddychaj, mów co czujesz, nie daj się sprowokować itd.) z dzieckiem oraz jak MĄDRZE motywować dziecko, bez używania kar, dyscypliny i “tresury” (tworzenie listy, pudełko skarbów, wybieranie menu na kolację, informacje zwrotne i wiele innych).

Jako osoba bezdzietna, chcę wierzyć, że metody opisane przez dr Shefali Tsabary, działają. Tak najzwyczajniej w świecie, po prostu się sprawdzają w codziennym życiu. Im więcej moich znajomych chwali się na Facebooku swoim potomstwem, tym większy we mnie lęk, czy moje pokolenie będzie umiało te dzieci wychować na mądrych, wartościowych, inspirujących ludzi? Wierzę, że tak, a gdyby cokolwiek było nie tak, w ich rodzinach rodziły się konflikty w relacji rodzic-dziecko, to chętnie im podrzucę tę pozycję. Bo, tak naprawdę, nawet jeśli nie do końca wierzymy, że coś (poza karaniem i krótka smyczą) zadziała na nasze ukochane dziecko, to czy nie warto chociaż spróbować i dać szansę innym metodom? Skoro zakazy, nakazy i krzyk nie działają (bo nie działają, jeśli dziecko nadal jest, w naszym mniemaniu, niegrzeczne), to może warto zmienić strategię? Co Ci szkodzi?

front_spine 2

Kilka uwag technicznych. Żeby dobrać się do treści książki, musimy przebrnąć przez 18 dowodów uznania pisanych przez wielu znajomych autorki. Potem podziękowania, przedmowę i… dopiero zaczynamy czytać. Osobiście lubię czytać podziękowania i opinie o książkę, ale… dopiero, gdy sama ją przeczytam, żeby się niczym nie sugerować. Dlatego też pominęłam te przydługie wstępy, ale czy nie wygodniej byłoby, gdyby je dać po prostu na koniec?


Kochani! Specjalnie dla Was, jako Czytelników mojego bloga, Wydawnictwo Biały Wiatr przygotowało KOD RABATOWY na zakup powyższej książki z dodatkową 5% zniżką.

MPMN69CM – kod należy wpisać w polu Bony rabatowe w koszyku, a następnie kliknąć „użyj”. Gdy ktoś kupuje w księgarni więcej niż jedną książkę dostaje spore rabaty
2 szt. – 15%, 3 szt. – 20%, 4 szt. – 25%. Dodatkową zachętą niech będzie dla Was fakt, że książka nie jest dostępna w powszechnej sprzedaży (nie znajdziecie jej w Empikach i innych księgarniach). Zachęcam bardzo mocno!

Książkę znajdziecie TU: http://www.bialywiatr.com/index.php?id_product=66&controller=product


 

I jeszcze jedna sprawa. Oceniałam książkę z własnej “bezdzietnej” perspektywy. Jeśli ktoś z Was ma dzieci i chciałby przeczytać tę pozycję, a także zrecenzować ją ze swojego macierzyńskiego lub tacierzyńskiego punktu widzenia – zapraszam do kontaktu. Ciekawa jestem spojrzenia na problem z “drugiej strony barykady”.