Ciekawostki psychologiczne #11 – Dysmorfofobia – lęk przed byciem brzydkim

Kult ciała i zwracanie uwagi na wygląd są w dzisiejszych czasach bardzo rozpowszechnione. Szczególnie wyraźnie widać to u kobiet, jednak i mężczyźni przykładają do nich dużą wagę. Z jednej strony ma to swoje zalety – dbamy o siebie i uprawiamy sport, co korzystnie wpływa na nasze zdrowie, jednak ma również swoje wady. Zdarza się tak, że zaczynamy przywiązywać do tego coraz większą wagę, a finalnie nawet patrzeć na siebie, bądź na innych, wyłącznie w kategoriach wyglądu. Może to powodować spadek samooceny, dążenie do perfekcji, a nawet do niektórych zaburzeń takich, jak zaburzenia odżywiania, bądź dysmorfofobia będąca przedmiotem tego artykułu.

Czym jest dysmorfofobia?

Dysmorfofobia definiowana jest jako „lęk przed brzydotą”. Jest to przekonanie o defektach lub nieestetycznym wyglądzie ciała i chęć ich usunięcia bądź korekty. Należy ona do grupy zaburzeń hipochondrycznych, niekiedy mogą towarzyszyć im także urojenia. Najczęściej zmagają się z nią kobiety, jednak coraz częściej wspomina się także o dysmorfofobii mięśniowej spotykanej u mężczyzn, objawiającej się dążeniem do zwiększenia swojej muskulatury.

Przyczyny występowania

W niektórych badaniach wspomina się o przyczynach genetycznych, które powodują ujawnienie się dysmorfofobii. Jeżeli w rodzinie wystąpiło to zaburzenie lub zaburzenia odżywiania, istnieje wtedy prawdopodobieństwo wystąpienia dysmorfofobii. Mówiąc o tym zaburzeniu należy jednak zwrócić uwagę na czynniki kulturowe i społeczne, które potęgują jego występowanie. Wobec opisanego wcześniej kultu ciała, wielu z nas pragnie doścignąć kreowany przez społeczeństwo i media ideał. Ciężko jest pogodzić się z upływem czasu, występowaniem zmarszczek czy rozstępów po ciąży w przypadku kobiet. Wydaje nam się, że społeczeństwo wręcz wymaga od nas tzw. „bycia fit”. Warto także wspomnieć o młodych dziewczętach, ale i chłopcach, którzy podczas dojrzewania zmagając się z trądzikiem, mogą mieć problem z odnalezieniem się w tej normie, co może powodować niskie poczucie własnej wartości i niską samoocenę oraz dążenie do zniwelowania pewnych defektów. Istnieje wówczas duże ryzyko rozwinięcia się m.in. tego zaburzenia, a nawet skrajnie występowania myśli samobójczych.

Objawy

Osoby cierpiące na dysmorfofobię niemalże ciągle myślą o swoim wyglądzie i wizerunku. Dosyć często zauważają nawet małe asymetrie w swoim ciele, szczególnie twarzy, których inni z reguły nie dostrzegają. Odnotowuje się, że mogą poświęcać na to nawet do 5 godzin dziennie.

Badania Katharine Philips pokazały, że szczególnie dotyczy to włosów, skóry i nosa. Towarzyszy im przy tym porównywanie się z innymi, nadmierne dbanie o wygląd poprzez stosowanie wielu zabiegów pielęgnacyjnych, a nawet kilkukrotne poddawanie się operacjom plastycznym. Wspomniane interwencje chirurgiczne zazwyczaj nie przynoszą ulgi pacjentkom, a nawet nasilają objawy i niezadowolenie z wybranej części ciała. To z kolei może skutkować zaniedbywaniem obowiązków zawodowych lub relacji z bliskimi, a nawet ich rozpad.

Jak można pomóc?

Szczególnie istotną kwestią dotyczącą pomocy takim osobom jest to, aby umieć dostrzec niepokojące sygnały. Jest to bardzo ważne zwłaszcza w kontakcie z lekarzem, który powinien zwrócić uwagę w sytuacji, gdy pacjentka po raz kolejny zgłasza się z chęcią zoperowania się. Najlepszym rozwiązaniem, by pomóc osobie cierpiącej na dysmorfofobię jest skierowanie jej na psychoterapię, a w trudnej sytuacji nawet leczenie farmakologiczne. Z reguły jednak zdarza się, że wypierają one problem i odmawiają pomocy, będąc zdecydowanymi na zmianę lekarza.

Wówczas kluczowym może okazać się interwencja ze strony bliskich, a także ich wsparcie. Należy pamiętać, że długo utrzymująca się sytuacja może być bardzo zagrażająca i niebezpieczna dla tej osoby zarówno w kontekście zdrowia psychicznego, jak i fizycznego i warto w takiej sytuacji zgłosić się do specjalistów.

Bibliografia: Phillips, K. A. (2005). The broken mirror: understanding and treating body dysmorphic disorder. Oxford University Press, USA.

  • Maciej Zabur

    Według tego wpisu śmiem twierdzić że cała psychologia, psychoterapia to jedna wielka ściema… Tworzy się choroby tam gdzie ich nie ma by więcej zarobić… Mam „dysmorfofobie” ale nie stworzylem jej sobie sam tylko widzę jak inni mnie traktują co o mnie mówią i jak się ze mnie śmieją. Żadna psychoterapia tego nie zmieni, bo w przyszłości dalej mnie będą tak traktować. Ksiądz na kolędzie też bez powodu pewnie palnął: a ten czemu ma taką małą, dziwną twarz ? Nie karmicie go ? – a ja mam 25 lat… I Nie nie mam żadnej choroby mam normalne ciało 86kg, 180cm wzrostu… Wujek przy grillu: gdyby nie ta twarz to fajny byłby z ciebie chłopak. I takich sytuacji miałem jeszcze z 15 że ktoś mi wprost powiedział: ale brzydki jesteś (takich wprost, czyli takich szczerych, mających później wpływ na życie człowieka). Później cała układanka traktowania mnie jak śmiecia się układa i to że większość ludzi woli powiedzieć tysiąc przyczyn niż podać tą prawdziwą… Ludzie kłamstwo mają we krwi. Zaraz jakaś „psycholog” (jak ksiądz masz książki/masz biblie i nie dyskutuj tak jest i koniec) powie że to moje gadanie to wynik choroby i że powinienem się leczyć. Żal mi was, a życie to jedno wielkie dno, was też takie życie czeka spokojnie, jeszcze nikt nigdy nie był wieczny, jeszcze dożyjecie mojego ciała tuż po śmierci, wtedy zobaczycie czy to dysmorfofobia czy po prostu brzydka twarz i ludzie chu…je.
    Nikomu nic nie zawiniłem i to oni mnie całe życie przeklinają na diabły…