Ciekawostki psychologiczne #4 – teoria atrybucji

„Łamanie języka”, czyli teoria teorii.

Być może nie każdy z Was spotkał się z powyższym pojęciem bądź z jego składowymi, dlatego na wstępie chciałabym przybliżyć czym jest atrybucja.

Jest to przypisywanie komuś lub czemuś pewnych cech czy przymiotów, np. twierdzenie o kimś, że jest dobrym lub złym człowiekiem. Z kolei teoria atrybucji, będąca „gościem specjalnym” tego tekstu mówi o tym, jak wnioskujemy o przyczynach na podstawie skutków pewnych wydarzeń – na przykład uznawanie kogoś za niemądrego w sytuacji słabo napisanego egzaminu.

Czasami upatrujemy tych przyczyn w sobie lub jakichś osobach, a czasami w sytuacjach podyktowanych losem.

Od teorii do praktyki, czyli teoria atrybucji w życiu.

Poszukując przyczyn pewnych wydarzeń na ogół wyraźnie widać dwie tendencje.

Pierwsza z nich to atrybucja wewnętrzna. Na czym polega? Już wyjaśniam.

W takim wypadku źródeł pewnych zdarzeń dopatrujemy się w zachowaniu, a często i w cechach danej osoby – swoich, znajomego czy też partnera. Przykładowo sądzimy, że jeżeli coś komuś nie wyszło, odniósł porażkę na pewnym polu, to jest to wynik niewystarczających starań ku rezultatom. Nierzadko też jest to błędne wnioskowanie (pochopne wyciąganie wniosków), co może rodzić konflikty, napiętą atmosferę w relacji i wzajemne oskarżanie się o błędy.

Bywa, że sposób ten wpływa na kontakt z innymi bardzo destruktywnie, bowiem dostrzegamy źródeł w czymś stałym (np. cechach osoby), nie próbując znaleźć rozwiązania, a raczej winnego. Zamiast dostrzec wszystkie aspekty sytuacji, również te, będące kompletnie poza działaniem danych osób, skupiamy się na jej działaniach.

Z kolei obarczając odpowiedzialnością siebie i wyciągając wnioski na temat swoich mankamentów, wpędzamy się poczucie beznadziei i obniżamy własną samoocenę. Jest jednak druga strona medalu.

Warto pamiętać, że dzięki niej można także zwrócić uwagę na popełniane błędy i postarać się je skorygować lub nie popełniać w przyszłości, co samo w sobie może być pozytywnym aspektem.

Przykład? Nie poszedł Ci egzamin, innym udało się zaliczyć na dobrą ocenę. Następnym razem możesz wytrwalej się uczyć i uzyskać lepszy wynik.

Atrybucja zewnętrzna jako metoda wyjaśniania również ma „swoje za uszami”.

Doszukujemy się wtedy przyczyn wydarzeń w czynnikach sytuacyjnych, często losowych, a więc tych, na które nie mamy wpływu. Zdarza się, że jesteśmy tak bardzo na nich skupieni, że nie doceniamy własnego wpływu na bieg sytuacji. W pewnym sensie jest to forma usprawiedliwiania się przed sobą samym.

Są także pozytywne efekty takiego toku myślenia – pozwala na dogłębną analizę czynników, które mogły mieć wpływ na działanie danej osoby i przychylne spojrzenie na drugiego człowieka, nawet wtedy gdy nie podoba nam się jego zachowanie.

Niekiedy bywa to trudne w ferworze emocjonalnych dyskusji.

Złoty środek.

Oczywistym jest, że w codziennym życiu, kiedy w grę wchodzą impulsy, trudne do opanowania emocje, ciężko jest obiektywnie spojrzeć na sytuacje, które nierzadko bardzo nas dotykają i określić czy nie popełniamy błędów we własnych wnioskach – „to Twoja wina, jestem przekonana o Twoich złych intencjach”.

Warto dać sobie chwilę na oddech i refleksję, a także umieć zaobserwować u siebie moment, w którym jesteśmy gotowi na chłodne analizy. Dzięki takiej umiejętności możliwym stanie się zapobieganie konfliktom nie tylko z innymi, ale też w nas samych i otworzy na możliwość różnicowania faktów od naszych interpretacji czy nagłych emocji. Warto dać sobie szansę na nauczenie się wrażliwości nie tylko na siebie, sytuacje będące poza nami, ale i na spostrzeganie drugiego człowieka.

  • Hiro Takashi

    Ponieważ, skasowała Pani mój poprzedni komentarz, uznając go za spam, do tego artykułu, napiszę tylko tyle, by zaznajomiła się Pani z pojęciami „atrybucji” i „błędu atrybucji”, bo są to dwa odrębne zagadnienia. I naprawdę jak na studentkę III roku powinna Pani te dwie kwestie odróżniać. Polecam Bogdan Wojciaszke „Psychologia Społeczna” s. 134 – 136. Pozdrawiam.

    • Monika Kotlarek

      Przepraszam. Zupełnie nie wiem dlaczego poprzedni komentarz został usunięty. Podejrzewam, że to błąd na platformie Disqus.

      • Hiro Takashi

        Upss. Chyba popełniłem właśnie podstawowy błąd atrybucji ;)

        Chodziło mi o to, że atrybucja z zasady nie jest zła. Jest to ocena sytuacji, jaką podejmują ludzie chcąc ocenić zachowania innych. Do błędu atrybucji dochodzi w wyniku przeszacowania któregoś z czynników: wewnętrznego (podstawowy błąd atrybucji) bądź zewnętrznego. Nie jest to jednak tożsame. Błąd atrybucji to zniekształcenie poznawcze oceny sytuacji, a nie defekt sam z siebie. Psychoterapeuta też tworzy atrybucję, oceniając przyczyny zachowania pacjenta, szukając jego przyczyny wewnątrz, bądź w czynnikach zewnętrznych. W przypadku terapeuty podstawą jednak jest wiedza z dziedziny psychologii. Jeżeli to samo zrobi laik jest duża szansa popełnienia błędu atrybucji.

        • Monika Kotlarek

          Nie ma ucieczki od teorii atrybucji i błędu atrybucji. Mimo wszystko jednak, warto czasem się na nim zastanowić :)

          • Hiro Takashi

            To fakt ;)

  • Hiro Takashi

    Fajny tekst, ale lekko idealistyczny. Atrybucje wewnętrzne (zewnętrzna atrybucja rzadko występuje w kulturach indywidualistycznych), są może niezbyt trafne, ale potrzebne. Używanie za każdym razem myślenia racjonalnego, a nie heurystycznego, mogłoby się skończyć dla nas bardzo źle, np. w momencie, w którym musimy podjąć szybką decyzję. To właśnie wtenczas sięgamy do skrótów skojarzeniowych, które ułatwiają nam podjęcie decyzji.

    Oczywiście, że „szufladkowanie* sposobów działania ludzi i motywów ludzkich może być nieszkodliwe dla nas samych. Tak samo może być niekorzystne brak jakiegokolwiek działania, bo się zamyśliliśmy, na rozpatrywaniu tego, co jest „za” a co „przeciw”.

    W trakcie ewolucji człowieka natura wyposażyła nas w instrumenty potrzebne nam do przetrwania. Atrybucja wynikająca z heurystyk poznawczych też jest nam w wielu sytuacjach potrzebna. Gorzej, gdy korzystamy z niej bezmyślnie w każdym wypadku. Tak samo zbyt wielki refleksjonizm może być zły. Wszystko zależy od sytuacji i tego, z czym mamy do czynienia. Trzeba używać dobrego narzędzia, do adekwatnej sytuacji. Przeciwnym razie będzie „piękna katastrofa”.