Ciekawostki psychologiczne #9 – Syndrom sztokholmski

Gdy Cię to rani…

Relacje międzyludzkie mogą być piękne, stanowić wsparcie w trudnych chwilach i dawać ogromną satysfakcję. Mogą być jednak także toksyczne, czyli nie do końca dla Ciebie dobre. Często mogą wpędzać Cię w poczucie winy, być źródłem bólu, a nawet przeradzać się w swego rodzaju uzależnienie od partnera i zamiast stanowić podporę, być ciężarem.

Gdy się boisz…

W takich związkach czy też relacjach bardzo często w grę wchodzą obawy przed poradzeniem sobie bez partnera lub jego reakcją na wieść o rozstaniu. Wśród wymienionych, zdarzają się takie, o których najczęściej słyszymy w filmach, chociaż w dzisiejszych czasach coraz częściej również w rzeczywistym życiu. Mogą to być na przykład porwania, w których ofierze towarzyszy lęk i niezdolność do podejmowania stanowczych decyzji, niekiedy ratujących jej zdrowie lub życie. W takich sytuacjach może pojawić się zjawisko zwane syndromem sztokholmskim.

Syndrom sztokholmski

Jest to reakcja obronna stosowana przez osobę o słabszej pozycji w takiej relacji toksycznej. Nie dopuszcza ona do siebie faktów o niepożądanych zachowaniach ze strony osoby dominującej, a jej obraz tuszuje poprzez uwypuklanie jej zalet. Dzięki temu czuje się bezpieczniej, nie czuje się zobowiązana do żadnych decyzji czy też konfrontacji z partnerem.

Jeśli stało się to codziennością…

Jednak poza traumatycznymi i specyficznymi sytuacjami jak porwania bądź przeżycia wojenne, o których była mowa wyżej, syndrom sztokholmski może być wyraźnie widoczny również w codziennych relacjach i związkach miłosnych. Współcześni psychologowie dostrzegają wspólne mianowniki pomiędzy reakcją osoby w opisanej traumie i ofiar przemocy fizycznej bądź psychicznej zdarzających się w wielu współczesnych domach bądź firmach. Przykładami takich sytuacji może być brak reakcji maltretowanej żony bądź męża na przemoc ze strony partnera lub bezsilność wobec mobbingu ze strony szefa w pracy. W pierwszych z opisanych przykładów warto zaznaczyć, że nie tylko kobiety, ale także mężczyźni miewają takie doświadczenia chociaż dużo mniej się o nich mówi.

Jeśli Ci z tym źle…

Wielu osobom rodzaj obrony, jakim jest syndrom sztokholmski może pomóc. Nie zdając sobie z tego sprawy, zakładają na siebie pancerz, których chroni ich przed konfrontacją z trudną rzeczywistością. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że ów pancerz jedynie maskuje prawdę i pozornie wprawia w lepszy nastrój pozostawiając nas w stagnacji, która nie prowadzi do rozwiązania problemu. W dłuższej perspektywie ma to negatywne konsekwencje dla naszej kondycji psychicznej i może prowadzić do rozwinięcia się niebezpiecznej patologii czy też relacji o charakterze zależności.

Jeśli chcesz to zmienić…

Jeżeli więc widzisz, że coś Ci nie służy, czujesz się raniony, nie pomijaj w tym siebie i postaraj się zrobić coś, co pozwoli Ci zmienić sytuację. Możesz zwrócić się do specjalistów, którzy chętnie i dyskretnie pomogą Ci podjąć decyzję i kolejne kroki ku poprawie Twojej sytuacji zarówno w kwestii dalszego funkcjonowania, jak i poczucia własnej wartości, dobrego samopoczucia i godnego życia. Daj szansę i zawalcz o siebie i swoje życie, poczuj się ważny i wart zmiany sytuacji, która Cię ogranicza i krzywdzi. Tak, masz do tego pełne prawo!

  • Hiro Takashi

    Jednym z najdrastyczniejszych efektów syndromu sztokholmskiego może być „identyfikacja z agresorem”. Po raz pierwszy wyszła z tą teorią córka Freuda, Anna, a następnie rozwinął Bruno Bettelheim. W wyniku tego, że sprawca wprowadza w życie ofiary kompletny brak bezpieczeństwa, musi ona jakoś zracjonalizować własną sytuację. W wyniku tego ofiara stara się naśladować swojego oprawcę, po to, by móc go nie jako zrozumieć. Ofiara w takim wypadku​ sama staje się sprawcą przemocy.

    Bruno Bettelheim zauważył to zjawisko wśród „Kapo”. Więźniów obozów koncentracyjnych, którzy przybierali postać swoich oprawców, a co więcej bardzo często przewyższali ich swoją brutalnością. Byli to więźniowie, którzy nadzorując innych skazanych chcieli, choć w drobnej części odzyskać kontrolę nad swoim życiem, niszcząc swoich pobratymców.

    • Anita Siudek

      Ciekawe rozwinięcie tematu, z pewnością godne uwagi. Dziękuję :)