Co za facet! Co za baba!

Damsko – męskie spory są częstym i stałym tematem zarówno w mediach, jak i w literaturze. Ciągle poruszane są tematy różnic między kobietami i mężczyznami i to, jak wpływają one na porozumiewanie się. Na pewno nie raz zdarzyło Ci się słyszeć frazy takie, jak „głupie babskie gadanie” czy też popularne „daj spokój, każdy facet to świnia!”. Mylę się?

Te różnice bardzo często powodują swego rodzaju podział „MY” ( kobiety/mężczyźni) i „ONI”, czyli druga strona. W pewnym sensie już to różnicowanie wskazuje na to, że z góry zakładamy jakieś bariery w komunikacji i przeszkody ku zgodzie. Może to również skutkować powstawaniem stereotypów i uprzedzeń do przeciwnej płci.

Jak wskazują badania, kobiety w swoim zachowaniu cechują się większą emocjonalnością, dążą do życia we wspólnocie, zaś mężczyźni w większym stopniu nastawieni są na konkrety i współzawodnictwo.  Dobrze obrazującym to przykładem może być to, że kobiety chętniej dzielą się z przyjaciółkami swoim niepowodzeniem, potrzebują zrozumienia i poczucia, że nie są sami. Mężczyźni wolą raczej samodzielnie „przetrawić” niektóre sprawy i nie są skłonni do „wylewania” żalu na czyimś ramieniu. Wynika to nie tylko z biologii i instynktu, ale też z wzorców w społeczeństwie. Zdarzyło Ci się oczekiwać czegoś od drugiej strony, a ona nie bardzo chciała te oczekiwania spełnić albo wcale ich nie rozumiała? To właśnie te naturalne różnice.

Chyba najważniejszą kwestią, jaka sprawia trudność ogólnie w relacjach między ludźmi jest sposób komunikacji. Ten coś usłyszy, ta coś zinterpretuje, ta się obrazi, a ten trzaśnie drzwiami!

Jako, że kobiety nastawione są bardziej emocjonalnie, często zdarza się, że mogą „usłyszeć” zupełnie coś innego, niż mężczyzna chciał przekazać. Ten z kolei słysząc ze strony kobiety sugestię, może jej nie uchwycić, bo jest nastawiony na konkretną informację. To naturalna różnica, a będąc jej świadomym łatwiej jest oddzielić ją od tzw. złej woli drugiej osoby. Od razu lżej, prawda?

Między innymi wynikiem tego można zauważyć taką tendencję, że kobiety mają więcej przyjaciółek, mężczyźni – przyjaciół. Znacznie łatwiej jest o nić porozumienia z osobami, które podobnie do nas widzą świat i spostrzegają pewne sprawy. Warto, więc pozwolić sobie na taką sferę, w której można sobie „ponarzekać” na płeć przeciwną – to też jest naturalne i chyba też tak macie? Ale przecież nie znaczy to, że nie potrzebujemy „innych”.. Taka sfera może w pewnym sensie utrzymać nas w równowadze i nie ma w niej nic złego.

A więc jak się dogadać?

Jedną z najistotniejszych kwestii jest dokładne sprecyzowanie, rozjaśnienie tego, co rozmówca powiedział. Warto zaznaczyć jak wygląda to z naszej perspektywy, jak zrozumieliśmy jego słowa bądź działanie i dać mu szansę na odniesienie się do naszej wizji sytuacji. Być może ta druga strona miała zupełnie inne motywy. Pomocne mogą się okazać zwykłe pytania wprost. Najczęściej są one pozbawione emocjonalnej otoczki, co dobrze rokuje ku temu, aby uzyskać szczerą odpowiedź.

W sytuacjach konfliktowych warto skupić się na wspólnym celu. Jeśli chodzi o porozumienie, zażegnanie jakiegoś konfliktu, to warto omówić, przyjąć i zaakceptować punkt widzenia drugiej strony.  Chodzi tutaj o szacunek, jakiego oczekujemy również od partnera relacji. Chcemy być wysłuchani, potraktowani poważnie, dlatego tak ważne jest, aby pokazać to również ze swojej strony.

Rozmawiając, dzieląc się swoją perspektywą, warto mówić o sobie. Swoich uczuciach, emocjach. Podkreśla to fakt, w jaki sposób czujemy się w tej sytuacji, co nam w niej przeszkadza, nie atakując rozmówcy. Nie chodzi przecież o to, by „licytować się o winę”, lecz o to, by pokonać przeszkody i znaleźć consensus.

Świadomość różnic zarówno między płciami, jak i w ogóle między ludźmi, może zahamować konflikt. Wiedząc, że ktoś inaczej coś widzi, sprawi i ułatwi to, żeby nie przypisywać mu złych intencji – bo dlaczego miałby je mieć?!

To, że nie jesteśmy tacy sami ma też swoją zaletę! Ludzie różniąc się między sobą, mogą wzajemnie się dopełniać tworząc zwartą całość, która ma szansę tworzyć piękną relację opartą na szacunku i zrozumieniu.

*Bibliografia:

Deborah Tannen, Ty nic nie rozumiesz! (1999)

  • Akceptacja różnic to w istocie pierwszy krok do budowania relacji opartej na szczerej komunikacji. Warto zaznaczyć, że mówiąc „akceptacja” nie mam na myśli: „baby za dużo mówią” albo „do faceta trzeba prosto”, tylko wykorzystywanie tej wiedzy, by lepiej się porozumieć i łatwiej zrozumieć drugą osobę.
    Czasami słyszę, że ludzie złoszczą się, że nie są w stanie porozumieć się z drugą płcią, ale to tak jakby próbować komunikować się z kilkuletnim dzieckiem i dziwić się dlaczego nie rozmawia z nami w sposób, który my stosujemy.

    • Anita Siudek

      oczywiście, zgadzam się. to właśnie to „przyzwolenie” i szacunek do tego, że ktoś jest inny jest jednym z kluczowych punktów w drodze do dobrej relacji. Niestety, ocenianie jest dużo szybsza i łatwiejsza od próby poznania drugiej osoby, stąd bywa, że ludzie decydują się na tą skróconą drogę :)