Depresja, Tekst roku 2016, Zaburzenia lękowe, Zaburzenia psychiczne, Zdrowie psychiczne

Czego nie mówić osobom z zaburzeniami?

I co powiedzieć w zamian?

Wciąż niezmiennie odnoszę wrażenie, że takich wpisów nigdy za dużo. Trochę to smutne, że nadal osobie cierpiącej na depresję, przy tylu kampaniach społecznych, akcjach, książkach i dostępie do informacji, potrafimy rzucić w twarz: „Weź się w końcu w garść i rusz tyłek z łóżka”.

Chory budzi się często z nieokreślonym ciężarem w piersi. Każdy kolejny dzień jest wyzwaniem na miarę zdobycia Everestu, a stygmatyzacja i ignorancja społeczeństwa tylko tę wspinaczkę utrudniają. Często w zmaganiu z zaburzeniem psychicznym pomaga otwarcie się na innych i mówienie o swoich problemach, jednak wiąże się to z ogromną uwagą i potrzebą przede wszystkim akceptacji i zrozumienia.

Dlatego dzisiaj, po raz kolejny, powiem Wam, czego nie mówić osobom z zaburzeniami, bo nie jest to ani pomocne, ani miłe, ani nie działa kojąco, a może przynieść więcej szkody, niż pożytku. Powiem Wam też, co możecie mówić w zamian. Przyjrzyjcie się sami, jak to wygląda i jak może to brzmieć w głowie chorego.

NIE MÓW: „Masz takie wspaniałe życie i tyle rzeczy, za które możesz być wdzięczny” Osoby cierpiące np. na depresję, spędzają sporo czasu (na pewno na początku choroby) szukając czegokolwiek, co będzie ich cieszyć, za co mogą być wdzięczni, co da im nadzieję, że jutro będzie chociaż odrobinę lepiej. Gdy powiesz komuś choremu, że powinien być wdzięczny lub bardziej się cieszyć, poczuje jeszcze większe poczucie winy i wstyd, bo „widocznie za słabo się stara”. W chorobach psychicznych poczucie winy i wstyd towarzyszą choremu na każdym kroku. To zdanie implikuje, że Twoim zdaniem są słabi i nie robią wystarczająco dużo, by się lepiej poczuć. To, czego możesz być pewien, to to, że chory z całych sił chce, by było lepiej.

POWIEDZ: „Doceniam Cię” Czy sam nie chciałbyś czegoś takiego usłyszeć, gdy zmagasz się z czymś bardzo bardzo trudnym? Nie chciałbyś wiedzieć, że jesteś wystarczająco dobry taki, jaki jesteś i ktoś widzi i docenia Twoje starania? No właśnie.

pexels-photo-large

NIE MÓW: „Powinieneś medytować” Albo iść pobiegać. Trenować jogę. I inne tego typu pomysły. Chory najprawdopodobniej już tego próbował, bo szukając dla siebie ratunku, próbuje się niemal wszystkiego. Możliwe, że medytuje regularnie, więc nie mów mu, że coś musi lub powinien. To, że coś działa na Ciebie, nie oznacza, że zadziała na innych. Nie tylko chorych.

ZAPYTAJ: „Co Cię odpręża?” Medytacja to jedna z wielu ścieżek do osiągnięcia spokoju. Innym przynosi go np. modlitwa, spacer, czytanie, gorąca kąpiel czy cokolwiek innego. Zapytaj o to. Nie mów, że coś się powinno lub nie powinno robić. Sam też na pewno nie lubisz, gdy ktoś Ci coś narzuca.

NIE MÓW: „Wszystko będzie dobrze” Gdy chory chce tylko umrzeć, czuje pustkę, bezsens, izoluje się, chce być sam i ma wrażenie, że nie ma już dla niego nadziei na wyleczenie, to czy aby na pewno można powiedzieć, że „będzie dobrze”? To nie pomaga. Zaburzenia często zniekształcają postrzegania rzeczywistości. Świat jest np. czarny (metaforycznie) i żadne słowa otuchy tego nie zmienią, a mogą jedynie frustrować.

POWIEDZ: „Jestem tu dla Ciebie. Będę Cię wspierać” To duża ulga wiedzieć, że jest ktoś, na kim można się wesprzeć, gdy upadamy. Zaburzenia psychiczne bardzo często sprawiają, że chory izoluje się od ludzi. I nawet jeśli będzie twierdził, że nie skorzysta z Twojej pomocy czy obecności, to świadomość tego, że jesteś będzie działała kojąco. Bez napinania. Bez przymusu. Tak po prostu.

NIE MÓW: „Po prostu bądź szczęśliwy” Mówiąc takie zdanie pokazujesz ignorancję i twierdzisz, że to, że ktoś cierpi jest kwestią jego dobrej lub złej woli. Uwierz, że nikt nie lubi cierpieć i chce być szczęśliwy, chce budzić się z motywacją do życia. Czy Ty, gdy jest Ci źle, potrafisz pstryknąć palcami i „po prostu być szczęśliwy”?

ZAPYTAJ: „Co mogę zrobić, by pomóc Ci poczuć się szczęśliwszym?” Takie słowa dają dużo siły do tego, by może spróbować zrobić jeszcze jeden krok, gdy gdzieś utkniemy w miejscu. Komunikujesz w ten sposób, że jesteś, że wspierasz, że chętnie pomożesz, ale nie będziesz naciskał i do niczego zmuszał. Po prostu będziesz i jeśli zajdzie taka potrzeba – okażesz wsparcie.

depr

NIE MÓW: „To wszystko jest w Twojej głowie” No, a gdzie ma być? Tak, to zaburzenie psychiczne, ale takie zdanie sugeruje, że Twoim zdaniem chory coś wymyśla i powinien po prostu porzucić swoje irracjonalne myśli. To trywializuje emocje, przeżycia i potrafi wpędzić w duże poczucie winy. Przemyśl to sobie zanim wypowiesz cokolwiek takiego.

POWIEDZ: „Zróbmy coś fajnego” Gdy trudno jest choremu uciec od swoich myśli, które przysparzają mu jedynie cierpienia, czasem warto spróbować zaproponować mu oderwanie się od nich. Może to być spacer do parku, wizyta w księgarni, odcinek serialu, cokolwiek co przyjdzie Ci do głowy i co lubi robić Twój bliski. Pomoże to odepchnąć choćby na chwilę negatywne myśli i odprężyć się na jakiś czas.

NIE MÓW: „A czym Ty się  w ogóle tak martwisz/smucisz/stresujesz?” Prawda jest taka, że nie wiesz, co się dzieje w życiu chorego. Nie wiesz czym spowodowana jest choroba. Powyższym zdaniem sugerujesz, że osoba nie ma prawa czuć tego, co czuje. W pewien sposób na to nie zasługuje. Pamiętaj, że Twoje informacje są ograniczone, a takie słowa ranią, wpędzają w poczucie winy i zwyczajnie krzywdzą. Każdy z nas ma swoje granice.

POWIEDZ: „Jak mogę Ci pomóc poczuć się lepiej?” Musisz założyć, że tak naprawdę nie wiesz, co się dzieje z drugim człowiekiem. Nie znamy wszystkich problemów, z którymi się zmaga. Zamiast bazować na powierzchownych informacjach, po prostu wyciągnij dłoń. Pokaż, że jesteś otwarty i chętny, by ulżyć im w cierpieniu.

NIE MÓW: „Ludzie mają gorsze problemy” Ależ oczywiście, że mają. Wojny, głód, utrata pracy, śmierć bliskich. Przypominanie o tym choremu wpędza go w głębokie poczucie winy, że nie może „wziąć się w garść” i zacząć cieszyć tym, że nie spotyka go nic gorszego. Poza tym, jak wartościować, co jest gorsze, trudniejsze?

POWIEDZ: „Przykro mi. Chcesz o tym pogadać?” Osoby borykające się z zaburzeniami psychicznymi nie potrzebują ciotek i wujków „dobra rada”. Zwłaszcza, że te „dobre rady” najczęściej dają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o chorobie. Najlepsze, co możesz zrobić, to zaoferować wsparcie i być. Po prostu być, bez oceniania i osądzania.

Weź sobie po raz kolejny te zdania do serca. Pierwsze wyrzuć ze słownika. Drugą grupę stosuj, gdy tylko zajdzie taka potrzeba lub chęć. Powodzenia.

Share this Story
  • gie

    no mnie slabo to przekonuje.. to niby wlasciwe,,, bo wg mne bierzemy odpowiedzialnosc za osobe z depresja a przeciez chodzi o to by i ona wziela odpowiedzialnisc za swoje zdrowienie, nie ???

  • BonaVonTurka (Hipis)

    To zabawne (przynajmniej po czasie zabawne…), ale jak miałam naprawdę trudny i depresyjny okres w życiu, to unikałam moich przyjaciół, oni potrafili tylko pogłębić mój ból tą swoją ciągłą radością z życia i gadaniem, że powinnam się ogarnąć. Za to usłyszałam coś pięknego od osoby, której wtedy prawie w ogóle nie znałam, dalekiej znajomej. Siedziałam pod ścianą. Przykucnął obok mnie kumpel i o coś zapytał. Ignorowałam go. Irytowało mnie to, że nie ma nawet tyle czasu i uwagi, by koło mnie usiąść. Odszedł. Natomiast ona usiadła, opierając się o mnie ramieniem i powiedziała, że rozumie mnie, też tak kiedyś miała, że z tego trudno wyjść, ale się da. I zapytała, czy pójdę z nią. Poszłam. Teraz minęło już kilka miesięcy, nadal bardzo mało o niej wiem, bo jest istotą, która doskonale potrafi manipulować informacjami o sobie, uczuciami, doskonale nad sobą panuje, nie wiem, co czuje i co myśli, ale naprawdę jestem jej wdzięczna za tamte słowa.

  • weronika

    A ja boję się pytać, jak mogę pomóc. Boję się obiecywać, że będę wsparciem. Nie chcę, by i mnie wciągnęła otchłań beznadziei… Mam osoby zaburzone w bliskiej rodzinie (tak, w liczbie mnogiej). Są bardzo absorbujące, trudne w kontakcie, przeważnie nastawione negatywnie do wszystkiego. „Zróbmy coś fajnego” kończy się tym, że wszystkie moje „fajne” pomysły, okazują się być beznadziejne, nudne, niefajne. Gdy mówię o jakichś pozytywnych rzeczach z mojego życia, spotykam się z obrazą i pretensją, bo przecież właśnie powinniśmy rozmawiać o traumach tej osoby. Fakt, że inni są szczęśliwi, wzbudza agresję – jakim prawem siostra może być szczęśliwa, gdy bratu wali się życie?
    Próbuję być wsparciem tak jak mogę, ale ani nie mam wykształcenia w tym kierunku, ani predyspozycji osobowych. No i gdy daję palec, od razu chcą mi uciąć rękę…

    Dla dalszych znajomych z problemami psychicznymi mam tylko jedną radę – idź do lekarza.

    • Monika Kotlarek

      Jeśli się boimy albo już kompletnie wiemy co zrobić i jak pomóc lub obawiamy się, że bardziej zaszkodzimy niż pomożemy – to czasem, w niektórych sytuacjach, lepiej się usunąć, by nie pogorszyć sytuacji.

  • mona

    Bardzo dobry tekst. Mimo tylu artykułów ludzie wciąż nie wiedzą czym jest depresja. Najgorsze że chorego nie boli brzuch, nie ma wysypki , ran itd a wielu tego co nie widzi nie rozumie. Nie możesz wstać z łóżka? To po prostu jesteś leniem itp. To przykre ale te zdania tak często padają a każde z nich w pędzą w jeszcze głębszą depresję i daje Ci do zrozumienia, że nikt tego nie rozumie ,że z całym bólem pozostaje sam :(

  • Gab

    Teksty zaproponowane jako te właściwe równie mocno przybijają osoby z depresją – kto miał depresję lub osobę z depresją w otoczeniu, ten wie. Zwykle odpowiedzi są takie:
    „Co Cię odpręża?” – „Nic. Wszystko jest beznadziejne”
    „Co mogę zrobić, by pomóc Ci poczuć się szczęśliwszym?” – „Nic. Wszystko jest beznadziejne”
    „Zróbmy coś fajnego” – „Nie mam ochoty, daj mi spokój.”
    „Jak mogę Ci pomóc poczuć się lepiej?” – „Nic nie powoduje, że czuję się lepiej, zawsze jest beznadziejne.”

  • Ewa Pietruszczak

    Bardzo przydatny i praktyczny artykuł. Gratuluję i dziękuję.

  • Ochre

    Najgorsze, gdy inni mają cię za zwykłą marudę i przez to unikają kontaktu z tobą. A ty wtedy czujesz się jeszcze gorzej, bo przybywa ci win.

  • Malec Lukasz

    A ja sie z autorem nie zgodzę. Czy kto kolwiek z was przeżył depresie nerwice? Poradzil sobie z nią. Odnalazł sens życia na tyle mocny by zaakceptować chorobę i nad nia zapanować?. Byl wstanie zapanować nad własnym umyslem? Ja przeżyłem wiele lat temu będąc młodym człowiekiem. Walczyłem z choroba rok czasu a wygrałem z nią w 20sekund. I co z tego ze się chorego zapytasz jak mogę ci pomoc. Jak tak naprawde mie możesz. Ona sadzi ze nikt nie jest w stanie jej pomoc nawet ona sama. I tak naprawde tylko ona sama jej w stanie sobie pomoc. A poprawność polityczna w tym procesie jej nie pomoże. Tylko ona zna przyczynę i rozwiązanie. A jedyne co możemy zrobić to trwać przy niej ale jej nie zaglaskiwac. Powinniśmy od niej wymagać i uczciwie ja oceniać i osadzac. Musimy na niej wymusić działanie by sprostala zadaniom. To pozwoli sie jej znów poczoc wazna i potrzebna. Nie osiagniemy tego klepiąc ja po plecach i rozczulać sie razem z nią nad jej losem.

    • Monika Kotlarek

      Ciężko jest dać jedną receptę dla wszystkich chorych i wszystkich bliskich. Gdyby taka była, nie byłoby cierpiących na depresję.

      • Malec Lukasz

        Moim zdaniem bedzie coraz więcej osób dotkniętych depresja, w dodatku jak piszecie które na pozor maja wszystko. Ja mam bardzo radykalne podejscie do tego tematu. Depresja u mężczyzn wynika z zaburzenia jasnej roli jaka maja do spelnienia jako mężczyźni a u kobiet w związku z tym ze maja wlasnie takich mężczyzn nie zdolnych zaspokoić im całego wachlarza uczuć emocjonalnych. Mężczyzn nie zdolnych do czegokolwiek.

        • Liwia

          Łukaszu, masz dość stereotypowe myślenie, spuść z tonu i weź słownik ortograficzny. BTW – dlaczego facet może być niezależny, a kobieta niby nie?

          • Malec Lukasz

            uwielbiam docinki z powodu ortografii. Są takie inteligentne. To w tym artykule jest poruszona kwestia nasilającej sie depresji. czy bycie matka sprawia ze kobieta nie jest wartościowa? czy fakt ze jest matką sprawia ze jest nie zależna czy fakt ze ma meza na którego może liczyć, którego rola nie ograniczyła sie tylko do zapłodnienia oznacza ze jest nie zależna? I w jakiej kwestii facet jest nie zależny, a kobieta jest zależna? Podasz mi zaraz 1000 powodów ale tylko i wyłacznie finansowych. Ja jestem w wspaniałym związku od 17 lat. To ja godzac sie na prace na wyjazdach z dala od dzieci ofiarowałem mojej zonie to czego moja samotnie wychowująca dzieci ( niezależna kobieta) nigdy nie miała. Matczyną więź z dziećmi. Nie zdajecie sobie sprawy jak ważny to etap w rozwoju dziecka. zostawiacie to żłobkom. Moja żona również na początku myślała tak jak większość bombardowana propagandą macierzyństwo to więzienie. Słuchajac tego wszystkiego zaczynała popadac w depresje. Chociaż zawsze miala wybór. Jak stwierdziła ze za mało zarabiam na kolejny dzien ona była w pośredniaku a ja zostałem z dziećmi trwało to 2 lata. Teraz jest mi bardzo za to wdzięczna. To ja z stereotypowym mysleniem wymusiłem na żonie by sie realizowała, Było wiele kłótni z tego powodu wymyślała same „nie”. Ale szowinistyczna świnia w mojej osobie nie dała za wygrana i oto rezultaty żona własnie wydała swoją 2 książkę. Jeśli Kobieta lub dziecko ma depresje jest to wina tylko i wyłącznie mężczyzny. Bo nie jest w stanie im zapewnić całego wachlarza uczuć emocjonalnych. Jest to proste brutale ale prawdziwe. Zamiast ojcostwa mamy macierzyństwo. Rola Ojca jest zamazywana. Kobieta sie wmawia ze nas nie potrzebują ewentualnie do zapłodnienia a i to nie koniecznie. I tylko Świadomy roli męża i Ojca mężczyzna jest w stanie sprawić by Rodzina była szczęśliwa. A tutaj wklejam linki by nie było ze zmyślam. http://bit.ly/1PUCLiP i http://bit.ly/1Ptikbq a jak jestescie w stanie zniesc błedy ortograficzne to zapraszam tu http://maleclukasz.pl/ i nie chodzi o to by z kimś się wykłócać tylko o to by jak najmniej matek było samotnych by jak najmniej dzieci miało depresje i z tego powodu cierpiały potem ich rodziny oraz dzieci. Pozdrawiam

          • Malec Lukasz

            A za moj ton przepraszam ale widok dzieci oddanych do domu dziecka albo gorzej bo matka miała depresje. tylko pytanie czy przyczyna nie jest świadomość kreowana do o koła -ciąża to wyrok jak rak.Bo nie może liczyc na „dawce nasienia” bo mu zycie głupia ciążą zmarnuje itd. Jak widzę płaczące dzieci ktorych ojcowie odwiedzili raz do roku na kilka godzin i odchodza to widze siebie jak byłem mały. A wszystko przez depresję spowodowaną wmawianiem nam ze rodzinne to wiezienie. a wcale tak nie jest i moja rodzina jest świetnym tego przykładem.

    • michaś

      jak sobie wymyślisz, tak będziesz miał – to odnośnie 20 sekund, pozdrawiam

  • Lukasz Malec

    A ja sie z autorem nie zgodzę. Czy kto kolwiek z was przeżył depresie nerwice? Poradzil sobie z nią. Odnalazł sens życia na tyle mocny by zaakceptować chorobę i nad nia zapanować?. Byl wstanie zapanować nad własnym umyslem? Ja przeżyłem wiele lat temu będąc młodym człowiekiem. Walczyłem z choroba rok czasu a wygrałem z nią w 20sekund. I co z tego ze się chorego zapytasz jak mogę ci pomoc. Jak tak naprawde mie możesz. Ona sadzi ze nikt nie jest w stanie jej pomoc nawet ona sama. I tak naprawde tylko ona sama jej w stanie sobie pomoc. A poprawność polityczna w tym procesie jej nie pomoże. Tylko ona zna przyczynę i rozwiązanie. A jedyne co możemy zrobić to trwać przy niej ale jej nie zaglaskiwac. Powinniśmy od niej wymagać i uczciwie ja oceniać i osadzac. Musimy na niej wymusić działanie by sprostala zadaniom. To pozwoli sie jej znów poczoc wazna i potrzebna. Nie osiagniemy tego klepiąc ja po plecach i rozczulać sie razem z nią nad jej losem.

  • Wszystko będzie dobrze – najgorszy tekst, jaki człowiek może powiedzieć.

  • Ten ostatni tekst to już jest klasyka. Tak, jakby osoba cierpiąca na depresję miała się czuć odpowiedzialna za całe zło tego świata.

  • Dzika Wózkowa

    Bo ludzie myślą że depresja jest skutkiem jakiś wydarzeń, sytuacji w życiu, a przecież wcale tak być nie musi. Depresja może być nawet wtedy kiedy obiektywnie nasze życie jest wspaniałe, wszystko się układa i nie dzieje się nic tragicznego, a my i tak czujemy się bez sensu. Sama musiałam zmierzyć się z depresją, czułam taką koszmarną pustkę w środku, wieczne wyrzuty sumienia z powodu mojego stanu – w końcu mam kochającą rodzinę, małego synka, a ja i tak nie widziałam sensu w dalszym życiu. Cieszę się, że moja depresja była tylko wynikiem niedoczynności tarczycy i leczenie tej choroby przyniosło poprawę. Teraz, z perspektywy czasu wiem że mówienie osobie w depresji żeby wzięła się w garść i zaczęła cieszyć życiem jest jak mówienie osobie z padaczką żeby przestała się tak cyrkować i nie miała napadów. O moje depresji pisałam więcej tutaj: http://www.dzikawozkowa.pl/2015/09/sezon-na-depresje.html i jestem szczęśliwa że mam to już za sobą.

  • Amy

    Chyba najgorsze co kiedykolwiek usłyszałam to słowa mojej matki „I co? Może jeszcze powiesz, że masz tak głęboką tą depresję że nie potrafisz wstać z łóżka.”
    Tak, mamo, tak właśnie jest.

  • Maggie

    Ostatnio usłyszałam zdanie: „Inni mają gorzej. Ja zostałam bez pracy i nie płaczę.” oraz „nie doceniasz tego co już masz”. Po tych dwóch zdaniach dostałam jeszcze większej blokady i odechciało mi się w ogóle rozmawiać z kimkolwiek. A i tak, w tym dniu, który był dnem dna, zmusiłam się żeby odpisać, porozmawiać i nie opadać głębiej. A depresję leczę od prawie 3 lat…nauczyłam się o tym mówić normalnie, jednak po ostatnich miesiącach i niektórych rozmowach z ludźmi mam wrażenie, że odbijam się od ściany. Wciąż dostaję te same komunikaty od innych. Można je streścić do jednego: wymyślasz, za dużo myślisz o przygnębiających rzeczach, zbierz się, zrób coś fajnego, wyjdź z domu. Odechciewa mi się rozmów. Jakichkolwiek.
    Widzę, że mój stan wykańcza powoli moich przyjaciół. Nie dają sobie rady z tym wszystkim.
    Taki artykuł pomaga. Po jego przeczytaniu mam wrażenie, że jednak sobie tego nie wymyśliłam i że tak po prostu jest a nie że sobie coś wymyśliłam i za mało się staram.
    Wiedzieć to jedno a wierzyć w to….to już zupełnie inna sprawa.

  • Ril

    Prawdę powiedziawszy, to dotyczy nie tylko zaburzeń, lecz zwyczajnego dołka też. Wiem to z własnego doświadczenia. Gdy słyszę różne takie rzeczy, czasami mam ochotę wręcz złamać komuś nos. Lub po prostu się popłakać

    • Monika Kotlarek

      Tak. Zgadzam się.

  • Dominika Wrońska || Trickymind

    Myślę, że takich artykułów nigdy za wiele, bo gdy mamy do czynienia z osobą cierpiącą z powodu depresji czy innego zaburzenia, to nie potrafimy swobodnie się zachowywać. Z jednej strony chcemy pomóc a z drugiej nie bardzo wiemy jak i często padają wtedy słowa „wszystko będzie dobrze”, które tak naprawdę bagatelizują problem i tylko pogarszają całą sytuację.

    • Zgadzam się z tym. Osobiście długo szukałem czegoś zrozumiałego jak pomagać osoba w depresji, a przynajmniej nie pogarszac ich stanu.

Sprawdź również

Jak radzić sobie ze stygmatyzacją?

Stygmatyzacja zaburzeń psychicznych może być czasem bardziej krzywdząca ...

Newsletter

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Zapisz się do newslettera by zawsze być na bieżąco

lista mailingowa BTB obslugiwana jest przez FreshMail