Czego nie mówić chorym psychicznie?

Według wyników badań opublikowanych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii, 8 milionów Polaków cierpiało lub cierpi z powodu zaburzeń psychicznych. To niemal, co czwarty z nas. Badania te dotyczą grupy osób w wieku od 18 do 64 lat. Część z nich cierpi na cięższe stany urojeniowe i omamy, schizofrenię, ciężkie depresje i nerwice. Niektórzy muszą radzić sobie z nawracającymi stanami lękowymi, atakami paniki czy łagodnymi stanami depresyjnymi. Wielu wymaga leczenia, wielu się leczy. Dlatego też istnieje olbrzymia szansa, że spotkasz kogoś takiego na swojej drodze, a może już spotkałeś? Warto znać parę istotnych zasad, co do zachowania, a konkretnie mówienia w obecności osoby borykającej się z zaburzeniami psychicznymi. Przygotowałam dla Was 9 zdań, których należy unikać przy osobach chorych psychicznie. Zdania te nic nie wnoszą, nie pomagają, a często bardzo ranią.
1. „Zajmij się czymś i odwróć swoją uwagę.” **Odwrócenie uwagi od problemu nie sprawia, że on znika albo się rozwiązuje. Po prostu chory jest na jakiś czas zajęty, ale nie pomaga mu to w żaden sposób wyzdrowieć lub panować nad zaburzeniem.
2. „
Czy Ty w ogóle chcesz wydobrzeć?” To jedno z najbardziej krzywdzących zdań, jakie można wypowiedzieć w kierunku osoby cierpiącej na zaburzenia psychiczne. Daje ono do zrozumienia, że osoba, która je wypowiada sądzi, że osoba chora CHCE tkwić w swoim zaburzeniu i niejako nie zdrowieje specjalnie, czy na złość, albo jest na to zbyt leniwa.
3. „
Zmień nastawienie.” O ile zmiana w dłuższej perspektywie, może być pomocna, to nie wyleczy zaburzeń takich jak CHAD, PTSD czy schizofrenia. Poza tym, osoba, która normalnie funkcjonuje w społeczeństwie, może mieć olbrzymie problemy ze zmianą swojego nastawienia do czegokolwiek, nie wspominając już o chorobie psychicznej.
4. „
Przestań skupiać się na tym co złe i zacznij żyć.”** Jest to jeden z podstawowych błędów popełnianych przez bliskich osób chorych. Mówią oni, żeby przestali się skupiać na sobie i tym, co idzie źle, a w końcu zaczęli się cieszyć życiem. Odnosi to najczęściej zupełnie odwrotny skutek, ponieważ w umyśle osoby chorej nie można zrobić takiej nagłej przemiany, a to sprawia, że czują jakby ponieśli kolejną porażkę w drodze do wyzdrowienia.
5. „Masz wszystko, czego Ci potrzeba, żeby wyzdrowieć.” **Wypowiadane często z jak najlepszymi intencjami, może jednak brzmieć jako zarzut, że chory za mało się stara wyzdrowieć. A czasem po prostu zwyczajnie nie ma wszystkiego, czego potrzebuje by wyzdrowieć. Czasem potrzeba więcej wsparcia.
6. „
Możesz czasem pęknąć. Wszyscy czasem tak się czują.” Nie. Nie wszyscy. Każdy czasem czuje się smutny, ale nie każdy tkwi w ciemności w depresji, gdzie leżąc na zimnej podłodze zapomina już jak wygląda światło. Albo wszyscy czasem czujemy niepewność czy lęk, ale nijak ma się to do ataków paniki, które odczuwa się jakby za chwilę miało się niechybnie umrzeć.
7. „
Módl się o wyzdrowienie.” Modlitwa może być przydatna niektórym ludziom. Czasem poczucie wsparcia od wyższej siły może być bardzo pomocne. Jednak ta porada może zostać odebrana jako minimalizowanie problemu, ignorowanie medycyny i terapii, a dodatkowo może doprowadzić do poczucia, że osoba nie zdrowieje, bo nie ma wystarczająco silnej wiary w sobie.
8. „
Dlaczego nie możesz pracować?”** To niezwykle trudne patrzeć na kogoś, kto jest mądry i sprawny, a nie jest w stanie pracować, rozwijać się. Jednak wypowiedzenie tych słów wiąże się z tym, że chory nie dość, że zmaga się z zaburzeniem, to jeszcze jest postrzegany jako zwykły leń, nie stara się wystarczająco mocno i tylko szuka wymówek, by nie pracować. Krzywdzące, prawda?
9. „**Masz to samo zaburzenie, co mój….. wujek/dziadek/ciocia/koleżanka itd.” **Stawia to rozmówcę w roli wszechwiedzącego. Jeszcze gorzej jest, gdy np. siostry brata wujka cioci kuzyn miał depresję i popełnił samobójstwo. Od razu chory odnosi to do siebie. Tego zdania się nie zapomina. Ok. Czytelniku, przebrnąłeś przez najtrudniejszy etap, zapewne zastanawiając się: „ok, tego nie mówić, tego nie powtarzać, ale co, do cholery mam w takim razie mówić???” Pomocnymi zdaniami będą na pewno:

  • SZCZERZE wyraź swoje zmartwienie: „Masz ataki paniki? Przykro mi to słyszeć. Z tego, co słyszałem, to może naprawdę utrudniać życie.”
  • Zaproponuj swoje wsparcie: „Proszę, daj mi znać, gdybyś czegoś potrzebował albo po prostu chciał pogadać.”
  • Rozmawiaj z nimi tak, jak przedtem, nim się dowiedziałeś, że chorują na zaburzenie psychiczne. Mów o swoich uczuciach względem osoby chorej, ale nie użalaj się. Normalne, codzienne rozmowy i pogawędki sprawią, że chory poczuje, że nic się między wami nie zepsuło i może Ci nadal ufać. Gdy w grę wchodzi choroba psychiczna, nie wszyscy wiemy jak się zachować. Bywamy zbyt delikatni i obchodzimy się z osobą chora jak z jajkiem albo wypowiadamy zdania, jakbyśmy zupełnie stracili empatię. Mam nadzieję, że mój tekst trochę Ci rozjaśni to zagadnienie. Trzymam kciuki za Twoją mądrość i wyczucie.

*Źródło: psychcentral.com

  • artur

    Wpis skopiowany (przetłumaczony z języka angielskiego) z blogu psychcentral.com, gdzie pojawił się rok wcześniej: https://psychcentral.com/blog/archives/2013/04/29/9-things-not-to-say-to-someone-with-mental-illness/

  • Justyna Karczewska

    Ja pierdole. Jestem żona chorego psychicznie męża. Oprócz chad na zaburzenia osobowsci, chorobę alkoholową.
    Nic mu nie mogę powiedzieć, mam go wspierać. A kto mnie wesprze? Zapierdalam żeby jemu było dobrze, zajmuje się dziećmi, pracuję i nie mam sekundy żeby kiblu usiąść! To są rady z dupy. Ja też mam swoje potrzeby, tez potrzebuje poczuć ze jestem dla kogokolwiek ważna. Ale odkąd wyprowazilam się z mężem do jego rodzinnego miasteczka tracę cierpliwość. Nie jestem już sobą, bo tylko poswiecam się. Idiotyczne to stwierdzenie ze nie można chorej osobie nic powiedzieć żeby się wziął za siebie, żeby są ogarnął. Tylko bądź cierpliwy, wyrozumiały, wspieraj itd… A ja muszę być ta silną i ni china nikt tego nie doceni. Mam dość takiego życia!

    • Abc

      Potrzebujesz zrozumienia. Potrzebujesz kogos kto Cię wyslucha, kto Ci doradzi, kto Ci pomoze. Niestety czasem jest tak, ze w cieniu jednego dramatu powstaje drugi, niekiedy powazniejszy. Z chęcią poznalbym spojrzenie z drugiej strony czyli z Twojej na ten problem

  • Pingback: Problem na pewno nie zostanie zbagatelizowany | Wszystko od nowa()

  • Warto może odróżnić psychologa od psychoterapeuty, ten drugi oprócz zagadnień natury psychologicznej potrafii leczyć zaburzenia osobowości i może mieć mniejszy problem z dokładniejszą diagnozą. Aby stwierdzić zaburzenie osobowości zazwyczaj potrzebny jest szerszy wywiad, na który poświeca się więcej sesji terapeutycznych.
    http://rozwoj-psychoterapia.pl

  • „WEŹ SIĘ W GARŚĆ” – może jeszcze bardziej pogorszyć stan psychiczny osoby potrzebującej pomocy.

    • To prawda. Zwłaszcza, że chory zwyczajnie nie jest w stanie tego zrobić fizycznie często.

  • f60

    A co zrobic kiedy dwie osoby są zburzone (F60 druga F90) i same się dołują ciągle mówią o samobójstwie?

    • Monika

      Wizyta u terapeuty. W zaburzeniach osobowości (F60) należałoby skonsultować się z psychologiem i ustalić cel terapii-poprawę stanu psychicznego. Co do zaburzenia nadruchliwości-nie mam niestety żadnego doświadczenia, ale zakładam, że skoro zostało ono nazwane (F90), to prawdopodobnie przyjmowane są jakies leki. Najlepsza byłaby terapia wspólna (Małżeńska? Rodzinna?) albo indywidualna dla każdej osoby.

      • F60

        Oj wizyta u psychologa raczej nie pomoże,byłam i Pani psycholog stwierdziła,ze nie łatwo mnie zdiagnozować więc daje mi F60 bo to szeroki zakres zaburzeń osobowości ,ale nie wie do „której szuflady mnie włożyć „.To dopiero inteligencja

        • Monika

          Czasem odpowiedniego psychologa trzeba szukać. Tak jak i lekarza psychiatry. Nie zawsze, niestety, za pierwszym razem trafiamy na tego właściwego.

  • Viola

    dobrze znam te zdania, nawet za dobrze:( kiedy przeczytałam je teraz, przypomniałam sobie jak bardzo kiedyś utwierdzały mnie w przekonaniu, że jestem beznadziejna, że nie potrafię wykonać najprostszych rzeczy, których ode mnie wówczas wymagano! A było mi wtedy tak trudno… Niestety tak jak Pani pisze słyszałam je często od najbliższych, a to nie sprzyja ani współpracy, ani wierze w siebie i swoją siłę! dziś na szczęście mam to już za sobą:)

    • Monika

      Bardzo się cieszę! Warto o tym mówić, by pomóc naszym bliższym i dalszym wyjść obronną ręką z wszelkich chorób.