Czego nie mówić osobie z depresją?

Ludzie cierpiący na depresję często (jeśli nie zawsze) spotykają się z niezrozumieniem ich stanu przez osoby zdrowe. Po pierwszym szoku, że bliska osoba może być w stanie totalnego doła i smutku, przychodzą chwile zdenerwowania (gdzie kończy się lenistwo, a zaczyna depresja?), zrezygnowania (mam dość), frustracji (ileż można leżeć w łóżku?). W takich chwilach, nawet pomimo ogromnej chęci zrozumienia i empatii, zdarza się, że osoby depresyjne słyszą słowa z ust najbliższych, które nie tylko nie odnoszą skutku, nie pomagają w ich stanie, ale także mogą powodować zwiększone poczucie winy, pogłębiać smutek i pogarszać samopoczucie.

Ludzie wciąż mają niewielkie pojęcie czym jest zaburzenie lub choroba psychiczna. Poza tym, słowo „depresja” jest wyjątkowo nadużywane. Gdy słyszą o kimś, kto cierpi na depresję, sami często mówią „Oh, ja też miałem depresję”. I tu zaczynają się schody, bo nie chodzi o chwilowy smutek, dołek, gorszy dzień czy obniżone samopoczucie. I zapewniam, że osoby, które średnio raz w miesiącu twierdzą, że mają depresję, wcale jej nie mają i nie wiedzą jak to jest.

Zapewne każdy cierpiący na depresję ma swoje „przeklęte zdania”, które często słyszy. Starałam się zrobić w miarę rozbudowaną, sensowną listę takich tekstów, którą każdy będzie mógł odnieść do swojej sytuacji.

  1. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej niż ty. Gdy człowiek z depresją upał już na samo dno, leży na ziemi i nie może się podnieść, naprawdę ŻADNYM pocieszeniem i wsparciem jest dla niego zdanie, że jest ktoś, kto ma gorzej. Może to tylko pogłębić negatywne myśli i poczucie winy, że skoro w opinii innych powinno być mi „dobrze”, a ja się czuję jak zdeptany śmieć, to coś musi być ze mną nie tak.
  2. Nikt nigdy nie mówił, że życie jest sprawiedliwe. Oh, doprawdy?
  3. Przestań się nad sobą użalać. Chyba jedno z najgorszych zdań, jakie można usłyszeć będąc w depresji. To NIE JEST użalanie się nad sobą. To jest poważna choroba, która wymaga leczenia.
  4. Więc masz depresję. Nie jest tak z Tobą zawsze? Nie, to choroba, stan przejściowy, ale niezwykle trudny i skomplikowany do pokonania. Nie potrzebuję, żebyś mnie jeszcze wgniatał w ziemię.
  5. Spróbuj nie być taki depresyjny/smutny/zdołowany. Nie mogę. Nie potrafię. Nie da się. Dopóki nie będę się leczyć, dopóki leki nie zaczną działać, dopóki nie przejdę psychoterapii i dopóki moja dusza nie zacznie się sklejać w jeden kawałek, nie potrafię się cieszyć i uśmiechać na siłę.
  6. To Twoja wina. Kompletna nieprawda. To nie moja wina. To wina choroby, zaburzeń w moim mózgu, stresu, braku odporności, skłonności genetycznych itp. Na pewno nie moja. Przecież nie chcę cierpieć katuszy. Nie jestem masochistą.
  7. Wierz mi, wiem co czujesz, mam depresję co kilka dni. Oj nie… Nie masz… Gdybyś miał depresję, prawdziwą depresję, zaburzenie psychiczne, a nie chwilowy smutek, to wiedziałbyś, że takich zdań się nie wypowiada, bo one tylko pogarszają poczucie beznadziei i niezrozumienia.
  8. Sądzę, że Twoja depresja jest sposobem na ukaranie nas. Kolejne zdanie wpędzające w ogromne poczucie winy. W pierwszych stadiach choroby nie da się nic poradzić na wszechogarniające poczucie smutku, człowiek chce tylko leżeć w ciemności, prawdopodobnie modli się o to, by się nie obudzić następnego dnia, jest smutny, płacze i nie chce mu się nawet pójść umyć zębów. On nie karze nikogo za to. Nie robi tego specjalnie.
  9. Nie masz już dość? Ciągle tylko JA, JA, JA! I znów. Poczucie winy, że wszyscy się skupiają na osobie chorej. A ona czasem po prostu chce zniknąć.
  10. Próbowałeś herbaty rumiankowej? Tak, herbaty rumiankowej, alkoholu, czekolady, smakołyków, sportu, masaży, książek, kąpieli relaksacyjnych, ale NIC NIE POMAGA na chorobę. Na poważne zaburzenie. Potrzebne są leki, psychoterapia, pomoc najbliższych.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Tak jak każdy może zachorować na depresję, tak każdy może też popełniać w błędy w obchodzeniu się z taką osobą. Starajmy się zwracać uwagę na to, co mówimy, dobierajmy słowa ostrożnie i z rozwagą. Każde nieprzemyślane zdanie, rzucone w złości, może sprawić, że nasz bliski poczuje się gorzej, a przecież na pewno tego nie chcemy.

O tym co mówić osobie chorej na depresję już wkrótce.

  • oan344

    Moje problemy nawarstwiały się. Tymczasem mój stan
    psychiczny stale się pogarszał. Nie radziłam sobie kompletnie, a nie miałam
    nikogo, kto by mi pomógł, na kogo mogłabym liczyć. Kiedy już byłam na skraju
    wyczerpania, zdecydowałam się spróbować poszukać ratunku w ezoteryce. Zamówiłam oczyszczenie energetyczne na
    stronie moc-energii.pl . I rzeczywiście podziałało. Zaczęłam czuć się lepiej,
    mieć więcej energii, przez co poradziłam sobie z problemami, które wcześniej
    wydawały mi się nie do przezwyciężenia.

  • Rafal

    Polecam audycję w Trójce i esej. Bliska tematowi, o którym pisze Pani psycholog. Słowa – które mówić, których nie mówić – są bardzo ważne!!! Ciao!
    http://www.polskieradio.pl/9/304/Artykul/938679,Depresja-to-jak-utrata-mozliwosci-widzenia-kolorow-

  • Bardzo ciekawy i potrzebny wpis. Tak mało jest zrozumienia, dla ludzi chorych na depresję, a bez tego nie da się pomóc osobie chorej. Studiuję psychologie i nawet na mojej uczelni jak ktoś mówi, czy opowiada o osobie chorej na depresję, to zwykle reakcje, na to są lekceważące, na zasadzie, że to pewnie jakiś dołek i przejdzie, zamiast posłuchać i postarać się pomóc. pozdrawiam, zapraszam na mojego bloga: psychologymypassion.wordpress.com

    • Monika

      Dopóki sami się z tym nie spotkamy, czy to doświadczymy depresji my czy nasi bliscy, ciężko nam się z tym utożsamiać. Pozostaje jedynie edukacja.

  • Anna

    Ludziom wydaje się, że depresja to fanaberia, to poddawanie się, niechęć do życia i walki. Owszem, to jest niechęć do życia, ale jest ona poza kontrolą chorego. Chorego. Depresja to choroba. Spowodowana m.in. zachwianiem równowagi neuroprzekaźników w mózgu.
    Niestety mnóstwo ludzi chociaż o tym wie, to nie potrafi tego zrozumieć. Szczególnie starsze pokolenia – rodzice, dziadkowie. Czasem opadają mi ręce i już nie wiem, co mówić i jak tłumaczyć… Oni chyba po prostu nie chcą tego pojąć. Może tak jest łatwiej, wygodniej…?

  • Anonim

    A ile osób oszukuje, że ma depresję, tylko po to, żeby wzbudzić poczucie winy u drugiej osoby? Jak najłatwiej zdiagnozować depresję? Nie wiem, czy sam tak nie robię…

    • Jeśli ktoś udaje, że ma depresję, to igra z ogniem… żeby nie powiedzieć, że grzeszy…

      Tutaj http://depresjatoslowo.blogspot.com/2013/01/testy-na-depresje.html możesz poczytać o testach diagnozujących depresję, ale oczywiście test może być tylko sugestią, a nie profesjonalna diagnoza – taką może postawić tylko lekarz.

    • Monika

      Można skorzystać z testów dostępnych na moim blogu we wpisie. Jednak test to tylko sugestia i kierunkowskaz. W razie wątpliwości lub wysokiego wyniku w teście – należy udać się do specjalisty.

  • Kanashii

    Mój były był jednym z takich ‚najzdrowszych’ i ‚najnormalniejszych’. Nie był w stanie zrozumieć, że depresja nie zależy tylko od mojego podejścia i nie mogę ot tak wyzdrowieć. Ciągle mówił coś, czego nie powinien. No, ale już nie mam takiego problemu.
    Jednym z często powtarzanych zdań jest też „Chcesz tylko zwrócić na siebie uwagę.” I tu zawsze nasuwa się pytanie ‚jak mogę chcieć zwrócić na siebie uwagę chcąc zniknąć/przestać istnieć?’ I nie dotyczy to tylko depresji…

    • Monika

      Bardzo często się to zdarza. Te słowa, które Ty słyszałaś, jak i takie typu „nie wiem już gdzie kończy się depresja, a zaczyna Twoje lenistwo” albo po prostu „weź się wreszcie ogarnij”. Bolesne. Bez najmniejszej próby zrozumienia. Ale może ten stan jest zwyczajnie niezrozumiały dla tego, kto tego nie przeżył na własnej skórze.