Decyzje moralne – wpis gościnny

Namysł, intuicja a decyzje moralne

Dr Michał Białek
Centrum Psychologii Ekonomicznej i Badan Decyzji
Akademia Leona Koźmińskiego

Wyobraź sobie następującą sytuację: w tunelu pracuje pięciu robotników wykonujących drobne prace konserwacyjne na torach kolejowych. Nadjeżdżający tymi torami pociąg z nieznanych przyczyn nie może się zatrzymać i potrąci robotników. Ponieważ robotnicy nie mają gdzie uciec pociąg z pewnością zginą w wypadku. Stoisz obok zwrotnicy, przy pomocy której możesz zmienić tor pociągu na zapasowy, na którym pracuje tylko jeden robotnik. Czy zdecydujesz się przełączyć zwrotnicę i poświęcić życie jednego człowieka aby ocalić większą grupę?

Jest to dylemat używany powszechnie w eksperymentalnej psychologii moralności. W zrealizowanych od tego czasu setkach badań około 70% badanych osób decyduje się przełączyć zwrotnicę oceniając, że życie 5 osób warte jest więcej niż jednej. Jest to tak zwane podejście utylitarystyczne, które preferuje działania prowadzące do uzyskania jak największych korzyści dla jak największej liczby osób.

Gdy jednak w miejsce problemu zwrotnicy wyobrazimy sobie podobną sytuację, z tą różnicą że zamiast koło zwrotnicy stoimy na mostku nad torami i możemy uratować piątkę robotników spychając pociąg stojącego obok nas bardzo ciężkiego człowieka, okazuje się że już niecała 1/3 pytanych osób deklaruje, że tak by postąpiła. To ponad dwa razy mniej ludzi niż w dylemacie zwrotnicy.

Istnieje jeszcze jedna wersja tego problemu – wyobraźmy sobie, że w szpitalu mamy 5 śmiertelnie chorych pacjentów – każdemu potrzeba pilnego przeszczepu jednego organu (płuca, nerek, serca itp). Czy możemy poświęcić jednego zdrowego pacjenta, zabić go i użyć jego organów by ocalić piątkę innych? Zapewne większość z Was powie „nie”, co odnajduje potwierdzenie w badaniach eksperymentalnych.

moralnosc 5Gdy przyjrzeć się każdemu omawianemu tu problemowi od strony formalnej, dojdziemy do wniosku,że de facto każdy jest taki sam: życie jednej osoby vs. życie pięciu innych. Jedyna różnica to sposób poświęcenia jednej osoby i łatwość żeby się z tego wytłumaczyć. Dla dylematu zwrotnicy takim usprawiedliwieniem jest choćby to, że spostrzegamy śmierć jednej osoby nie jako cel działania a jako skutek uboczny akcji ratunkowej.

Zepchnięcie grubasa wydaje się dużo trudniejszą decyzją niż przełączenie zwrotnicy, ponieważ sami „brudzimy sobie ręce”, podczas gdy użycie narzędzia daje złudne poczucie niezaangażowania czy mniejszej odpowiedzialności za śmierć przypadkowej osoby.
Analiza ludzkich ocen moralnych świadczy o tym, że na werdykt czy decyzja jest moralnie akceptowalna wpływają rzeczy mniej istotne, doprowadzając do tego, że ludzie takie same formalnie dylematy rozwiązują w różny sposób.

Część z Was nadal nie czuje się przekonana co do możliwości wpływu nieistotnych okoliczności na własne decyzje moralne. Faktycznie, w badaniach można zauważyć, że część badanych jest stała w swoich ocenach, odpowiadając jednakowo w różnych wariantach dylematów moralnych. Niewielka część z nas przejawia stałą postawę utylitarystyczną, reszta przeciwnie – systematycznie odmawia podjęcia działania ratującego piątkę ludzi. Taka postawa, ściśle przestrzegająca uniwersalnych zasad bez względu na okoliczności nazywa się postawą deontyczną.

Takie konsekwentne postawy przyjmuje niestety jedynie znikoma część społeczeństwa. Niezależnie od naszej oceny dobra i zła, oczekiwalibyśmy, że ludzie będą trzymali się swoich reguł a ich zachowanie są się przewidzieć. Jednak zdecydowana większość z nas (w tym i ja) czytając pierwszy raz o wspomnianych dylematach przełączała zwrotnicę ale już nie spychała nieszczęsnego grubasa. Pytaniem dla psychologów stało się zatem, co tak naprawdę bierzemy pod uwagę oceniając dobro i zło?

moralnosc 4Jonathan Haidt w ostatnich latach opublikował przełomowy artykuł, w którym opisuje ludzki proces decyzji moralnych – są one w zdecydowanej większości intuicyjne, a namysł pomaga nam jedynie znaleźć dla nich uzasadnienie. Niestety rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z prawdziwych źródeł wydawanych sądów, doświadczając równocześnie złudnego przekonania, że są one rezultatem głębokiego namysłu. Zjawisko takie jest dość częste także w innych sferach naszego zachowania, większość z naszych działań bazuje na szybkim, nieformalnym przetwarzaniu informacji i towarzyszącym doświadczaniu złudnego przekonania o ich racjonalnym charakterze. Ma to oczywiście wyjątkowo praktyczne funkcje, pozwala nam oszczędzać „paliwo umysłowe”, być efektywnym generując szybko wnioski o dużej poprawności a poprzez subiektywną pewność co do słuszności decyzji trwać w podjętym działaniu mimo wstępnych niekorzystnych następstw.

Skoro zatem nasze sądy są wynikiem intuicyjnej analizy problemu, zarówno informacji istotnych jak i zbędnych (redundantnych), to wydaje się, że można wpływać na nasze decyzje moralne manipulując pewnymi nie-kluczowymi elementami sytuacji. Wywołując w ten sposób zmianę zachowania jednocześnie daje się podstawy by sądzić, że jest ono w pełni racjonalne i uzasadnione przez okoliczności.
Badacze zajęli się zatem elementami, które potencjalnie mogłyby wpływać na podejmowane oceny moralne, a nie są one istotne z formalnego punktu widzenia. Nie powinien to być sposób działania łamiącego zasady (jak wcześniej – nie ma moralnej różnicy w zabiciu kogoś własnoręcznie a przy użyciu narzędzia!). Nie powinna to być także różnica w ocenie własnego zachowania w stosunku do oceny takiego samego działania podejmowanego przez innych.

Moje (i nie tylko) badania pokazują jednak, że jesteśmy skłonni nakazywać innym działania utylitarystyczne, nie bacząc na trudność w złamaniu ich zasad moralnych podczas gdy sami nie jesteśmy już tak skłonni brać odpowiedzialność za śmierć przypadkowej osoby, nawet jeśli oceniamy że działanie takie byłoby korzystne dla społeczeństwa. Gdy problem zwrotnicy i mostu przedstawiłem badanym w perspektywie trzeciej osoby okazało się, że nie ma już wielkiej różnicy między obiema wersjami dylematu: w każdym z nich ponad połowa badanych deklarowała, że bohater historii, Piotr, powinien podjąć działanie i uratować piątkę przypadkowych ludzi kosztem jednej. Cóż – wiedząc że większa szansa jest, że znajdziemy się w bardziej licznej grupie racjonalny mechanizm obronny każe nam maksymalizować szanse uzyskania pomocy. Gdzie jednak konsekwencja w naszych ocenach dobra i zła?

morlanosc 3Kolejnym pytaniem badaczy było to, jak na decyzje wpływa dłuższy czas namysłu. Człowiek,rzucający się na ratunek kobiecie, która wpadła do szybu wiedeńskiego metra twierdzi, że nie zrobiłby tego gdyby dano mu chwilę namysłu. Ryzyko utraty własnego życia było naprawdę duże. Ale ponieważ czasu miał zaledwie kilka sekund, impuls podpowiedział mu, że trzeba działać. Innym przykładem znaczenia czasu namysłu dla sposobu podejmowania decyzji jest to, że im dłużej trwa tonięcie okrętu, tym większy odsetek załogi ratuje się kosztem pasażerów. Im więcej czasu mają zatem na podjęcie decyzji, tym częściej łamią zasadę, że pasażerowie mają pierwszeństwo do szalup ratunkowych. Grupa szwajcarskich badaczy wzięła ten temat pod lupę. Podzielili oni badanych losowo na trzy grupy, raz nakazując im podjąć decyzję w 5 sekund, innej grupie możliwość podjęcia decyzji dano dopiero po 2 minutach a w trzeciej grupie nie podawano żadnej instrukcji na temat czasu, w jakim mają podjąć decyzję.

Wyniki potwierdziły przypuszczenia Haidta – grupa „szybka” była bardziej deontyczna niż grupa kontrolna, podczas gdy grupa „opóźniona” bardziej utylitarystyczna. To oraz kilka innych badań pokazują, że faktycznie – im mniej czasu mamy na namysł, tym częściej przestrzegamy zasad moralnych (nie zabijaj, nie kradnij itp). Wydaje się to sprzeczne z potocznym przekonaniem, wedle którego to okazja i przypływ chwili powodują, że łamiemy swoje zasady, a potrzebujemy namysłu by się od tego powstrzymać.

W 2012 ukazał się artykuł, w którym (amerykańscy, a jakże!) badacze wykazali, że im większa wrodzona predyspozycja do namysłu danej osoby, tym częściej podejmowane przez nią decyzje mają charakter utylitarystyczny. Innymi słowy te osoby, które w swoich działaniach mają tendencje do weryfikowania swoich przeczuć częściej brały pod uwagę dodatkowe okoliczności problemu, znajdując więcej usprawiedliwień dla złamania wewnętrznej zasady.

Patrząc na znane badania wydaje się zatem, iż namysł powoduje, że stajemy się bardziej skorzy do podejmowania takich działań, które przynoszą doraźny zysk. Gdy zaczniemy się zastanawiać nad problemem liczy się nie tyle sama zasada, a to, czy złamanie jej jest warte, by to zrobić. Postanowiłem zweryfikować te przypuszczenia, ponieważ wydają mi się trudne do zaakceptowania. Przecież zasady moralne mają jednak swoje źródło w refleksji. Cała kilkutysięczna historia filozofii etyki polega na rozumowym poszukiwaniu uniwersalnych zasad moralnych oraz ich uzasadnianiu.

Moja seria badań dotyczyła funkcji namysłu w podejmowaniu decyzji moralnych. W odróżnieniu od innych, postanowiłem realnie zachęcić ludzi do wysiłku umysłowego przed podjęciem przez nich decyzji. Zadałem połowie badanych 4 pytania zanim podjęli decyzję na temat opisanych we wstępie dylematów. Pytania dotyczyły min. oceny, czy działanie jest moralnie dopuszczalne oraz czy jeśli się ich nie wykona to można być obwinianym za śmierć piątki ludzi. W grupie osób, które najpierw odpowiedziały na te pytania oceny moralne były diametralnie inne niż w grupie badanych, którzy najpierw dokonywały ocen. Zaskakująco, grupa eksperymentalna (czyli ta z wymuszonym namysłem) okazała się niezwykle deontyczna. Wszyscy badani w tej grupie (poza 2 osobami na ponad 300) zdecydowało się nie podejmować działania w żadnej z wersji dylematu pociągu. Za to w grupie kontrolnej 60% osób badanych deklarowało gotowość przełączenia zwrotnicy a ponad 20% zepchnięcia grubasa.

moralnosc 2Badani w grupie kontrolnej okazali się także wrażliwi na przyjęcie perspektywy trzeciej osoby (która pomagała im podjąć decyzyjne utylitarystyczną). Mamy więc potwierdzenie, że w standardowych sytuacjach nieistotne aspekty okoliczności wpływają na nasze oceny moralne. Jednak grupa eksperymentalna, skłoniona do wcześniejszej refleksji okazała się niewrażliwa na tę manipulację.

Co odpowiada jednak za tę zmianę w ludzkim zachowaniu: dokonanie analizy moralnej problemu czy też sam wysiłek umysłowy, pozwalający unieważnić intuicję na korzyść rozważenia wszystkich aspektów problemu? Aby to wyjaśnić, powtórzyłem eksperyment, tym razem pytając ludzi przed podjęciem decyzji między innymi o to, czy uważają że pogoda mogłaby być znacząca, czy każdy miałby dość siły by przesunąć zwornicę itp. Pytania dotyczyły zatem dylematu, ale nie jego aspektów moralnych. Wyniki okazały się idealnie spójne z poprzednimi, pokazując ponad wszelką wątpliwość, że namysł powoduje, że jesteśmy konsekwentni i spójni w swoich decyzjach, nie dajemy się rozproszyć nieistotnym informacjom.

Wydaje się zatem, że odroczenie decyzji czy łatwość brania namysłu (powstrzymywania się przed szybkimi decyzjami) ułatwia znalezienie usprawiedliwienia poprzez zwiększenie ilości analizowanych danych, podczas gdy wywołany przeze mnie eksperymentalnie namysł spowodował, że ludzie zaczęli myśleć w sposób abstrakcyjny odwołujący się do uniwersalnych zasad.

Podsumowując, nasze decyzje, mimo subiektywnego wrażenia racjonalności, są tak naprawdę wynikiem szybkich i nieformalnych procesów umysłowych. Poprzez dostarczanie dodatkowych, zbędnych, informacji można wpływać na ludzkie opinie nt ich etyczności. Im więcej mamy czasu do namysłu, tym większa szansa że zaczniemy analizować większą ilość informacji i znajdziemy wśród nich argument, który pozwoli nam złamać swoje zasady w imię większych korzyści.

Aby zatem zwiększyć szanse, że ludzie zachowywać się będą zgodnie z przyjętymi zasadami moralnymi, musimy albo skłaniać ich do szybkiego podjęcia decyzji albo do uzasadnienia przed jej podjęciem swojego stanowiska oraz stanowiska przeciwnego. Nie chcielibyśmy chyba znaleźć się w szpitalu, w którym ordynatorem jest utylitarysta skłonny wyjąć nasze organy by ocalić piątkę innych pacjentów, prawda?

Uwaga: ponieważ tekst ma charakter publicystyczny, pozwoliłem sobie nie wymieniać nazwisk badaczy, omijać szczegóły bibliograficzne itd. Osoby zainteresowane tematem odsyłam do mojego ostatniego artykułu : Overriding moral intuition – does it make us immoral? Dual processing account for moral reasoning. World Academy of Science, Engineering and Technology, 7, 351-354 lub proszę o kontakt mailowy: mbialek@kozminski.edu.pl