Gdy ranisz siebie

Temat, jakim jest samookaleczanie się jest bardzo trudny. Większość osób, które to robi, nie przyznaje się do tego. Pod grubymi warstwami ubrań zakrywają blizny, a nadgarstki przykrywają bransoletkami. Wstydzą się lub boją reakcji innych. Z kolei osoby będące obserwatorami, bardzo często udają, że nie widzą problemu, co niekiedy nie wynika z ich obojętności na sytuację, a raczej z poczucia bezradności i bezsilności. Zwyczajnie nie wiedzą czy i jak mogą pomóc takiej osobie.

Czym jest samookaleczanie się?

Samookaleczanie się to umyślne powodowanie uszkodzenia swojego ciała, najczęściej przy użyciu ostrych narzędzi takich, jak np. nóż czy żyletka. Jest to zachowanie autodestrukcyjne, ma więc charakter agresji skierowanej na samego siebie. Szczególnie często może współwystępować z depresją. Może pojawić się również w okresie dojrzewania u młodzieży, kiedy wydzielanych jest mnóstwo hormonów, powodujących zmienne, a nawet depresyjne nastroje.

Przyczyny samookaleczania się

Wśród przyczyn samookaleczania się najczęściej podaje się zaburzenia nastroju, jakim jest między innymi depresja, ale także niską samoocenę i brak poczucia własnej wartości. Wiele osób, które się samookalecza mówi o tym, że robią to w momentach, gdy towarzyszy im zły czy przykry nastrój, mieli gorszy dzień w pracy czy w szkole bądź doszło do kłótni z kimś bliskim. Sugeruje to, że samookaleczanie się może być dla nich sposobem regulowania emocji czy redukowania towarzyszącego im napięcia tak, by poczuć ulgę. Zauważają oni jednak, że ulga jest chwilowa, później zmienia się w ogromne poczucie winy, napędzając niską samoocenę, a w efekcie ponowne incydenty cięcia się. Problem zatem narasta, a dana osoba może czuć się coraz bardziej bezsilna.

Jak sobie z tym radzić, gdy widzisz, że ktoś się samookalecza?

W sytuacji, gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że ten temat dotyczy osoby z Twojego otoczenia, nie pozostawaj obojętny. Wyciągnij do niej pomocną dłoń, zaproponuj rozmowę, wspólne spędzanie czasu bądź telefon w sytuacji, gdy zaczną nachodzić ją niepokojące myśli. Nie bój się zaproponować, by zgłosiła się po pomoc do specjalisty. Możesz jej towarzyszyć podczas pierwszej wizyty, by nie czuła się niepewnie lub pozostawiona samej sobie. Pamiętaj, że działasz w dobrej wierze.

Co zrobić, gdy problem samookaleczania się dotyczy mnie?

Zastanów się, jakie sytuacje poprzedzają taką reakcję. Postaraj się znaleźć nowe sposoby radzenia sobie z emocjami, jakie Ci wówczas towarzyszą. Może to być zimny prysznic bądź wypisanie na kartce wszystkiego, co leży Ci na sercu, a następnie jej podarcie.

Pomyśl w jaki sposób możesz zapełnić czas, który do tej pory spędzałeś na tej aktywności. Może to zabrzmieć niefortunnie, ale samookaleczanie się może być także efektem znużenia, braku stymulacji czy nudy. Postaraj się znaleźć sposób na zapełnienie swojego czasu. Może to być nowe hobby, spotkania ze znajomymi, albo praca dorywcza. Dobrym sposobem jest także szukanie rzeczy, które w danej chwili mogą odciągnąć Twoją uwagę od samookaleczenia się. Przykładem może być oglądanie ulubionego filmu, słuchanie głośnej muzyki czy rozmowa z bliskimi.

W trudnej sytuacji nie bój się prosić o wsparcie. Spróbuj dostrzec życzliwe Ci osoby w Twoim otoczeniu i zaufaj im. Zadzwoń do siostry lub brata, przyjaciółki czy przyjaciela i porozmawiaj. Możesz zwierzyć im się z towarzyszących Ci myśli i pokus, albo zwyczajnie opowiedzieć o tym, co Cię trapi.

Daj sobie szansę

Samookaleczanie się, jak pisałam na wstępie, może być sposobem wyrażania swoich emocji. Może być również nawykiem, który pielęgnujemy w sobie długi czas, i który w pewnym momencie zaczął pełnić ważną funkcję w naszym życiu. Postaraj się wymienić tę aktywność na inną, o których pisałam wyżej.

Pamiętaj, że trening czyni mistrza i chociaż na początku może być Ci trudno to warto zawalczyć o siebie. O swoje zdrowie i fizyczne, i psychiczne. Możesz zgłosić się o pomoc do psychologa, który pomoże Ci przejść przez ten proces. Niekiedy jego pomoc może okazać się niezbędna, dlatego warto się na nią zdecydować. Pamiętaj też, że nie jesteś sam i z pewnością masz obok siebie osoby, które mogą być dla Ciebie wsparciem w tej sytuacji.

  • Jerzy Wilman

    Myślę, że okaleczanie się to nieco wstydliwa sprawa. Tak mi się
    wydaje… A powody? Setki. Choroba, śmierć, utrata czegoś. Tracąc
    wszystko co do tej pory było dla niego ważne, człowiek z sekundy
    na sekundę wskakuje w inną świadomość. W inny byt. To co dzisiaj było
    proste i oczywiste, także dzisiaj już oczywiste i proste nie jest. Z
    sekundy na sekundę samopoczucie skacze powyżej progu, zwanego często
    progiem bólu. Wyłącza się racjonalne myślenie. Zastępuje je schemat
    postrzegania fragmentarycznego, w którym dostrzega się tylko odczucia
    bieżące. Strach. Dotyk. Głód i pragnienie. Spada, często do zera,
    planowanie, myślenie perspektywiczne, zastanawianie się, co będzie
    jutro. Bo jutra nie ma. Jest tylko dzisiaj. Sznyta. Krew. blizna. Na ciele sporo miejsca.
    Jerzy Wilman z Inn.Media.Pl

  • Syla

    Znam to z własnego doświadczenia i z całą pewnością nie jest łatwo z tego wyjść 😑 5rok w terapii 😞