Jak pokonać overthinking?

Więcej o tym, czym jest i skąd się bierze overthinking, czy zwany bardziej swojsko – paraliż analityczny, przeczytacie tutaj: http://psycholog-pisze.pl/overthinking-czyli-paraliz-analityczny/. Jeśli go doświadczacie, musi być naprawdę ciężko. Niektórych myśli nie da się wyrzucić z głowy ot tak, po prostu, pstrykając palcami. Ale overthinking można pokonać. Ujarzmić nieco te wszystkie przebiegające przez głowę uciażliwe myśli. Chcesz wiedzieć jak?

Jest całkiem gruba, konkretna linia, która dzieli overthinking od dokładnej analizy danego problemu. Problemem jest to, że nie wszyscy umiemy dobrze “zarządzać” swoimi myślami i od dokładnej analizy jakiejś sprawy, łatwo wpadamy w pułapkę overthinkingu. Paraliż analityczny czyni więcej szkody, niż nam się może wydawać. Nie tylko odbiera radość z teraźniejszości, ale upośledza umiejętność podjęcia dobrej decyzji, z powodu wszechogarniającego lęku przed złą decyzją. Oto sposoby, które pomogą Ci uniknąć tej umysłowej pułapki.

Limit czasowy. Nie podejmuj pochopnych decyzji, ale jeśli dasz sobie ograniczony czas na ich podjęcie, masz sporą szanse na uniknięcie overthinkinku. Najczęściej jest tak, że gdy chcemy coś sobie przemyśleć, pozwalamy, by nasz umysł sobie wędrował, błąkał się i odkrywał coraz to nowe opcje. To niekoniecznie jest coś złego, ale zabiera mnóstwo czasu. A zatem, następnym rzem, gdy przyjdzie Ci podejmować jakieś decyzje – wyznacz sobie limit czasowy i ściśle go przestrzegaj. Np. jeśli to coś niedużego – daj sobie minutę czy dwie. Jeśli coś dużego – daj sobie czas do końca dnia. Warto spróbować tej strategii, bo najzwyczajniej w świecie, uchroni Cię przed chronicznym bólem głowy.

Przerwa. Kiedy czujesz, że już nic nowego nie przychodzi Ci do głowy – zrób sobie krótką przerwę. Wszyscy miewamy momenty niepewności. Zamiast zmuszać swój umysł do szukania rozwiązania i dać się przytłoczyć, lepiej po prostu pójść na spacer, uciąć sobie krótka drzemkę albo napić się dobrej kawy. Usprawni to proces myślenia i ułatwi podejmowanie trudnych decyzji.

Walcz z prokrastynacją. Wielu ludzi zmaga się z tym zjawiskiem (więcej o nim tutaj: http://psycholog-pisze.pl/moze-zrobie-to-pozniej-a-moze-w-ogole-czyli-codzienne-zmagania-z-prokrastynacja/). Możliwe, że wynika to z tego, w jakim świecie dzisiaj żyjemy. Mnóstwo dystraktorów sprawia, że bardzo łatwo się rozpraszamy, przez co trudniej naszemu umysłowi skoncentrować się na wykonaniu zadania. Prokrastynacja też bardzo ściśle wiąże się z overthinkingiem, z racji tego, że nasz umysł po prostu sobie gdzieś wędruje i myśli o wszystkim, tylko nie o tym, na czym powinien się skupić. Ćwicz umiejętność opierania się wszelkim dystraktorom, a pokonasz i prokrastynację i overthinking.

Trenuj. Uprawianie sportu nie tylko poprawi Twoje zdrowie, zaleje mózg endorfinami, ale tez pomoże Ci uporządkować myśli. Regularne treningi nauczą Cię odpowiedniej organizacji czasu i będą dowodem na Twoją determinację. Poczujesz, że spędzasz czas produktywnie i nie marnujesz go na zbyt wiele męczących Cię myśli.

Jakie to będzie miało znaczenie? Za tydzień? Miesiąc? Rok? Odpowiedź na to pytanie uświadomi Ci poziom istotności tego, nad czym tak bardzo rozmyślasz. Jeśli nie będzie to miało znaczenia już za tydzień czy miesiąc, dlaczego tak bardzo męczysz się z decyzją? Zadawaj sobie to pytanie, gdy tylko możesz, pozwoli Ci to stopniowo odpuszczać to, co tak naprawdę nie ma większego znaczenia, a nad czym rzeczywiście warto trochę dłużej pomyśleć.

Bądź uważny. Skoncentruj się na tu i teraz. Wielu ludzi cierpi na overthinking, bo pozwalają sobie martwić się przyszłością, bądź rozmyślać o przeszłości, zapominając, że jedyne co się liczy, to własnie teraźniejszość. Ta chwila. Żadna inna. Nie pozwól swoim myślom zatopić się w tym, co minęło albo tym, co może (ale nie musi) dopiero nadejść. Pamiętaj. Tu i teraz.

Pełna kontrola. Próba kontrolowania wszystkiego w swoim życiu nie zaprowadzi Cię zbyt daleko. Myślenie nad decyzją 60 razy zaczyna być patologiczną formą kontroli i obsesją. Gdy złapiesz się na tym, pomyśl, że życie jest po to, by je przeżywać, nie by je kontrolować na każdym poziomie. Im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej zaczniesz czerpać radość z życia i przestaniesz tak bardzo przejmować się wszystkim, co mogłoby pójść źle. Porażki będą się nam zdarzały. Jednak ludzie sukcesu nie rozważali ich pod każdym możliwym kątem, tylko czerpali z nich naukę i przekuli ją na coś pozytywnego. Spróbuj.

Wszystko to, co może pójść nie tak. W bardzo wielu przypadkach, overthinking jest napędzany jedna emocją – lękiem. Smutna prawda jest taka, że lęk kontroluje życie bardzo wielu z nas. Overthinking odbywa się na temat tego, co MOGŁOBY się zdarzyć i jak mogą zawalić ważne dla nich sprawy życiowe. Powstrzymuje ich to przed uwolnieniem swojego rzeczywistego potencjału i osiągnięcia sukcesu czy spełnienia marzeń. Jeśli rozpoznasz to u siebie, nie martw się, masz w sobie siłę i zasoby, dzięki którym możesz pokonać lęk i osiągnąć w życiu coś naprawdę dużego. Następnym razem, gdy poczujesz, że wpadasz w pułapkę negatywnego myślenia, powiedz sobie (nawet na głos) STOP i pomyśl (nawet na siłę), co może pójść dobrze i co możesz osiągnąć. Zwizualizuj sobie marzenia i zrób z nich swoją siłę napędową. Niech Cię motywują.

Uważaj czym się “odmóżdżasz”. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale to co czytamy, słuchamy, oglądamy, z kim się spotykamy, ma na nas olbrzymi wpływ. Zwróć uwagę na to, z kim się zadajesz. Mądrze wybieraj książki i blogi, które czytasz. To nie zawsze musi być literatura wysokich lotów, ale niech Cię inspiruje, wywołuje uśmiech na twarzy lub pozwoli Ci się zrelaksować. Otaczaj się ludźmi, którzy wyciągają z Ciebie to, co najlepsze i motywują, do rozwoju.

Powodzenia :)

  • Myślicielka

    Odnoszę wrażenie, ze wszelkie głosy za tym, aby uprawiać sport są trochę, przepraszam za określenie, oklepane. Od lat walczę z problemem nadpobudliwosci myślowej i za każdym razem słyszę – „uprawiaj sport”. Wzięłam sobie do serca tego typu rady. Zaczęłam szukać najprzyjemniejszego sportu dla siebie. Rozpoczęłam od biegów. Podczas tej czynności ciagle byłam w sztywnej ramie samokontroli. Zastanawiałam się czy robię to dobrze, czy sie nie wygłupię przed innymi biegaczami, czy wyglądam dobrze, czy mam odpowiedni strój etc. etc. Koniec końców zaczęłam dawać sobie wycisk niewiarygodny, niezdrowy, żeby „wymierzyć sobie karę”. Następnie basen: szereg przeszkód – jestem za gruba, źle pływam. Fitness: wygłupiam się, zbyt szybko się męczę, mylę układ. I tak dalej, i tak dalej. Chcę przez to tylko powiedzieć, że niezależnie od rodzaju sportu, jego formy i częstotliwości wykonywania go – ta dyscyplina również podlega nadmiernej analizie. A nawet wzmożonej. Zawsze znajdę więcej powodów do wstydu, niż racjonalnych argumentów sprawiających, ze zaczne myśleć o tej aktywności, jako dobrej dla mnie samej. Pozdrawiam

    • Radosław Górny

      Mam podobnie. Co więcej, wzmożony ruch włącza u mnie nie tylko lawinę myśli, ale i niepokój. Moim zdaniem sport jest dobry na rozładowywanie napięcia i na pewno działa w wielu przypadkach, ale nie we wszystkich. Znasz taką książkę „Obudźcie tygrysa”? (tygrys w moim avatarze to przypadek :D)

  • Bruniak

    mega artykuł,dzięki :)