Jest dobrze – Bartosz Wrona

To pierwsza książka, o której ja sama nie chcę Wam powiedzieć nic, poza jednym słowem: POLECAM! Resztę zrobią za mnie cytaty.


Czym jest psychoterapia? Nie wiem. Nadmiar wiedzy niszczy kreatywność. Ten kto wie – nie szuka. Nie pyta. Nie ma wątpliwości. To trup. Albo paranoik. A najpewniej jedno i drugie. Martwy wariat.

-Jeśli nie chcesz płacić za terapeutyczne „nie wiem”, zawsze możesz zapłacić za nieterapeutyczne „wiem”.

Dostaniesz wtedy zmniejszające objawy leki, rzeczowe informacje i zapewnienie, że jeszcze nikt od tego nie umarł.


Czym nie jest psychoterapia? Doradzaniem. Ocenianiem. Pocieszaniem. Ani też dostarczaniem jakiejkolwiek (poza z góry ustaloną stawką za sesję) gratyfikacji dla terapeuty. Dla mnie psychoterapia jest przede wszystkim kontaktem, relacją spotkaniem. To przygoda taka. Jak przyjaźń, albo miłość, albo koleżeństwo.


Kto potrzebuje psychoterapii. Ja. Ty.

On. Ona. Ono.

My. Wy. Oni. One.

Przepraszam, jeśli kogoś pominąłem – zrobiłem to naprawdę niechcący.

Wszyscy. Wszyscy. Każdy.

Dlaczego?

Ponieważ nic ważniejszego nie masz chwilowo do zrobienia.


Chcę tego i tego. I tego.

Sama już nie wiem czego chcę.

Muszę.

Powinienem.

Chciałbym, ale…

Nie mogę.

Nie dam rady.

Nie mam czasu.

Potem.

Jutro.

Zajmę się tym, jak tylko…

To są słowa, z których żyją psychoterapeuci.


Z psychoterapią powinno być trochę tak jak z piciem wódki – nie wolno namawiać.


Najpierw przez tysiąclecia lepi Cię ewolucja, potem przez ćwierćwiecze rodzina, edukacja, kultura, religia i co tam się jeszcze nawinie, a potem konsekwencje tych niekonsekwencji ponosisz Ty.


Prawdziwa terapia zaczyna się od uświadomienia sobie, że to Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Bon voyage!


Mówisz sobie, że wypijesz tylko jednego drinka – wypijasz siedem. Obiecujesz, że się odchudzisz i sięgasz po słodycze. Odkładasz na jutro. Szukasz wymówek. Podsycasz złudzenia. W terapii jest to samo. Przychodzisz i płacisz, ale gdzieś z tyłu głowy wcale nie chcesz zmiany. Chcesz pocieszenia, wsparcia, potwierdzenia. Że to jednak Ty masz rację, a on się myli.


Tak po prostu jest. Chcesz mieć rację i nie chcesz się mylić. Skoro jesteś mądry, dlaczego nie jesteś szczęśliwy? Dlaczego nie jesteś spokojny? Po jakiego diabła czytasz takie bzdury, zamiast ciekawie żyć?


Prawda leczy i wcale nie boli. Ból pojawia się tylko wtedy, kiedy nie pozwalasz odejść swoim złudzeniom. Tyle w tej sprawie.


Jak wybrać dobrego terapeutę?

Jak najszybciej i empirycznie. Trzeba się z nim spotkać i sprawdzić:

Czy ten człowiek budzi Twoje zaufanie? Czy w jego obecności czujesz się swobodnie? Czy ma miły głos? Czy podoba Ci się fizycznie? Czy Cię uważnie słucha? Czy sesja zaczęła się i skończyła zgodnie z czasem, na który się umawialiście? Czy zadaje ważne pytania? Czy ma jakieś formalne wykształcenie?

A po jakimś czasie warto też zadać sobie pytanie, czy te spotkania prowadzą do zmiany (i czy może przypadkiem nie jest to zmiana na lepsze)?


Rodzina była, jest i tak długo jak tylko będzie istnieć w podobnym do obecnego kształcie, zawsze pozostanie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o masywność, intensywność i trwałość patologii, jaką serwuje delikwentowi, który raczył pojawić się w jej szeregach.

jestdobrze

Młodość jest okresem, w którym masz do wyboru dwie drogi:

  • podkulić ogon pod siebie i realizować scenariusz, jaki napisali dla Ciebie inni,
  • buntować się.

Jeśli wybrałeś pierwsza opcję, to pewnie miewasz: lęki, zaburzenia nastroju, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, schizofrenię lub osobowość o cechach bierno-zależnych lub bierno-agresywnych.

W opcji drugiej wybrałeś: skłonność do nadużywania środków psychoaktywnych i uzależniania się, problem z granicami (skrajnie typ borderline), trudności w dostosowywaniu się do tzw. autorytetów, kłopoty w dokańczaniu ważnych spraw itp.


Istnieje też prawdopodobieństwo, że niezależnie od drogi, masz taką osobowość i charakter, że dobrze sobie radzisz z całą rzeczywistością i nie potrzebujesz w ogóle psychoterapii. Tylko, w takim razie, po jakiego diabła to czytasz? Zostaw w spokoju te bzdury i żyj. Czytasz dalej? A widzisz:

  • jesteś zależny,
  • jesteś kontrsugestywny,
  • ciekawski
  • nudzisz się, a nie masz nic innego do czytania,
  • inne.

Ci, którzy odnoszą w życiu sukcesy, koncentrują się jedynie na tym, na co maja w pływ, a nie na tym, co od nich nie zależy. Ofiary postępują dokładnie odwrotnie.


Jeszcze nie było człowieka, który powiedziałby sobie: kurczę, nie daję rady, jest ze mną źle, jestem chory, niesprawny, kompletnie rozbity, potrzebuję pomocy, i źle na tym wyszedł. Przecież to początek zdrowienia!


Prawdziwa klęska (i utrapienie dla reszty świata), to ci „twardzi”, ci, z którymi „wszystko jest w porządku”, zdrowi, moralni, doskonale wiedzący. Objawy są zdrowe. Pokazują, że żyjesz, i że masz coś ważnego do zrobienia.


Nic nie zmieni się samo. Nic nie poprawi się samo. Chcesz, by było Ci lepiej, to zrób coś, po czym Ci się poprawi. A kiedy to nie działa, to zrób coś innego. Przepraszam za te rady. To trochę po to, by Cię zezłościć. Złość jest dobrym impulsem do działania. Dodaje energii.


Dobra, udana terapia zamienia wszelkie oceny (także te pozytywne) w neutralne informacje, napięcie w otwartość, niepokój w zaciekawienie.


Efektywna, skuteczna terapia zamienia każde MUSZĘ na MOGĘ, a potem każde MOGĘ na CHCĘ. Wolność. Świadomość oznacza wolność.


Zyskujesz kontrolę. A jednak pewnie trudno Ci to zaakceptować, bo wolność oznacza także większą odpowiedzialność. Totalną odpowiedzialność.


Na tym polega terapia. Nie obwiniać, nie oskarżać, nie oceniać. Siebie. Ani innych. Nie martwić się. Kochać. Robić swoje. To wszystko.


Nie musisz się zmieniać. Nie jesteś skazany na jakiegoś jednego, konkretnego terapeutę. Masz wybór, jesteś wolny. Rób co chcesz. Ale jeśli potrzebujesz psychologicznej prawdy o sobie, to nie masz wyjścia. Nigdzie jej nie kupisz, nie ukradniesz, nie podpatrzysz. Nie wyczytasz o niej w książkach, nie naoglądasz się w filmach, nie trafisz na nią w Internecie, nie wymedytujesz, nie wymodlisz, nie wyprosisz…


Pierwsza najważniejsza zasada terapii brzmi:

  • Zmiana jest możliwa.

Zawsze.


Czy miałbyś zaufanie do terapeuty, o którym wiedziałbyś, że okazjonalnie nadużywa alkoholu? Czy pójdziesz na terapię małżeńską do kogoś, kto nie założył własnej rodziny? Czy poleciłbyś przyjacielowi psychoterapeutę, który w Twoim przekonaniu źle gospodaruje zarabianymi przez siebie pieniędzmi? Czy będąc praktykującym katolikiem, chciałbyś by Twoją terapię prowadziła osoba niewierząca lub wyznająca inną religię?


Popełniaj błędy. Zacznij od teraz. Walcz. Akceptuj koszty. Zrób coś. Shit happens. Nie ma czasu. Czas nie istnieje. Śmierci nie ma. Skoncentruj się na tym, co masz. Oddychaj. Wymiataj śmieci. Zachowaj spokój. Jest tylko rzeczywistość. Ta chwila jest święta. Nie będziesz miał innych chwil. Jest wiele dróg. Bądź przytomny, trzeźwiej, nie daj się zwieść pozorom. Sięgnij głębiej. Słuchaj ciała. Pracuj. Pytaj, wynajmij specjalistów. Bądź dla siebie łagodny, dobry, wyrozumiały, czuły, życzliwy, serdeczny, opiekuńczy, miły. Baw się.


Wszystko przemija. Z Tobą włącznie. Czyż to nie powód by się śmiać?!


Życie to żart. W każdej chwili możesz przestać istnieć. Naprawdę.


Zachęceni?

  • Monika, to jest super! A ile z tego mozna sobie wziąć i zabrać do gabinetu! Dziękuje!!

    • Monika Kotlarek

      Oj można dużo wziąć do gabinetu i przede wszystkim dla siebie :) Cieszę się, że się spodobało :)

  • Czuję się, nawet więcej niż wystarczająco, zachęcona. :)