Kobiecy orgazm męskim okiem

Skąd najlepiej czerpać wiedzę o tym, jak doprowadzić kobietę na szczyt? Oczywiście od samych kobiet, ale ja postanowiłam zapytać kilku mężczyzn, o to, czy kobiecy orgazm, to rzeczywiście AŻ TAKI wyczyn i czy stosują jakieś “triki”, które zawsze działają.


Najlepiej przemówiła do mnie odpowiedź, że


“kluczem do kobiecego orgazmu jest sama kobieta. Jeśli nie ma biologicznych przeciwwskazań i psychicznej blokady, to orgazm jest w zasadzie gwarantowany.”


A czy mężczyźni stosują jakieś sztuczki?


„Wiesz, każdy ma ulubiony sposób dawania pieszczot jak i ich otrzymywania więc jakiś schemat jest obecny, chociaż dostosowany na bieżąco do tego, co się w danej sytuacji dzieje. To ma być dawanie przyjemności, nie zaś mechaniczne działanie jak podczas zmywania naczyń.”


Ale wszystko i tak sprowadza się do jednego punktu wspólnego:


 

“Łóżko to przede wszystkim zgranie między dwojgiem ludzi i wsłuchiwanie się w czyjeś ciało. W to, jakie sygnały daje. Miałem partnerki, które na przykład totalnie nie reagowały na pieszczoty piersi. Ale tak totalnie – miały to gdzieś. A z drugiej strony, spotykałem się z dziewczynami, które wręcz szalały, gdy większą uwagę poświęcałem biustowi.”


Czyli klasyczne “to zależy”, o czym świadczy też ta wypowiedź:


 

“Kobiecy orgazm – okazuje się, że istnieje. Moim zdaniem jako faceta, osiągnięcie go nie jest sprawą prostą, ponieważ kobiety nie współpracują. Leżą kłodą i przyjmują to co im dajemy, ale wydaje mi się to za mało. Mając własne doświadczenia seksualne dokładnie zauważyłem jak to działa, świat dzieli się na zimne cnotki i wyzwolone kobiety. Te pierwsze od czasu do czasu pójdą do łóżka, ale nie bardzo wiedzą co w nim robić, a najlepiej aby było po prostu przyjemnie i mniejsza z tym. Te drugie od dawna używają wibratorów, mają przystosowany organizm do odkrycia swoich orgazmów, stymulują się dodatkowo podczas stosunku i mają wypracowane w głowie scenariusze seksu, które zdecydowanie je bardziej „dokręcają”.


Coś jeszcze?


 

„Ważna jest też gra wstępna, której wiele kobiet potrzebuje, ale nie umie się za nią zabrać. W seksie często brakuje współpracy, zaangażowania. Dodatkowo pamiętam opinie kobiet, które nawet nie wiedziały że to, co już osiągnęły to nie jest jeszcze orgazm, że to „prawie pagórek” za który boją się spojrzeć i złamać tę granicę – za którą jest prawdziwa przyjemność.”


A inne rodzaje seksu?


 

„Dużo słucham też o seksie analnym, który według moich koleżanek daje najmocniejsze orgazmy, bo mogą stymulować się ręcznie czy wibratorem, a przy tym w takiej sytuacji gdy facet je dosiada jak dziwkę – czują się jeszcze bardziej podniecone.”


To, jak to w końcu jest z tym kobiecym orgazmem?


 

„Mi tam nigdy specjalnie nie zależało na kobiecym orgazmie, raczej na swoim – i uważam, że to jest prawidłowe. Każdy z nas powinien zająć się sobą, a kobiety jakoś najpierw leżą sztywno, ewentualnie też uskuteczniają jakieś akcje/pozycje widziane w pornosach, a potem narzekają że orgazmu nie miały. Seks to zabawa i niestety gra zespołowa. Cóż poradzić.”


Orgazm u kobiety zaczyna się w głowie. Co potwierdzają słowa Pana K. z bloga www.radzesobie.pl:


“Odpowiednie słowo, pikantne czy lekko wulgarne… Im łóżko jest bardziej intymne, tym jest większy wachlarz możliwości. Bo nie boisz się, ze zranisz drugą osobę złym gestem, tylko wiesz na co możesz sobie pozwolić, żeby ją jeszcze bardziej nakręcić. Dlatego m.in. jestem zwolennikiem tego, żeby przed faktycznym pójściem do łóżka, spędzić w nim kilka nocy na wzajemnym poznawaniu reakcji na dotyk. Z tym, że wiesz – do tego potrzebujesz kogoś, kto nie będzie ‚na jeden raz’”


Dlatego nie dam Ci, Czytelniku, gotowego przepisu na pieszczoty, które ZAWSZE zaprowadzą Twoją partnerkę na Kilimandżaro rozkoszy, ale to, co mogę powiedzieć na pewno, to że o to, by kobieta osiągnęła satysfakcję, trzeba zadbać już wcześniej. Rozmowa, kolacja, przelotny dotyk, słowa-klucze. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że każda kobieta jest inna, na każdą działa coś innego, ale aby się tego dowiedzieć, najczęściej potrzebna jest po prostu szczera i otwarta rozmowa o tym, czego pragną kobiety. Wiemy już, że czasem oczekują łagodności, a czasem lekko agresywnego brutala, który przyciśnie ją do ściany i wpije się ustami w jej szyję. I wcale nie tak trudno to odgadnąć. No, ale trzeba chcieć. Trzeba liczyć się z partnerką, jej potrzebami, zachciankami i sposobami przeżywania rozkoszy. Wyjątkiem może być tu tzw. szybki numerek, w którym chodzi raczej o dominację i czerpanie z niej satysfakcji, niż orgazm, ale nie jest on wykluczony.

1359020007_f7rjzf_600

Kobiety (mężczyźni z resztą też) często zapominają o tym, że szczyt sam w sobie nie powinien nigdy być CELEM. Cały akt seksualny od pieszczot, gry wstępnej (która została w ogóle źle nazwana, ale o tym za chwilę), pocałunków, dotyku, klapsów po penetrację, powinien sprawiać przyjemność obu stronom. Niestety, stawiając sobie za cel to, żeby kobieta szczytowała, często narażamy się na niepowodzenie (stres, napięcie, bo przecież “muszę dojść”), a co za tym idzie, łatwiej nam się zniechęcić do seksu. Tak jak i gra wstępna, która z nazwy już wymaga od nas dalszych kroków, a przecież sama ona może być tym, o co nam w zbliżeniu chodzi. O INTYMNOŚĆ.


P.S. Jeszcze w ramach teorii. Kobiecy orgazm wygląda raczej tak (na poniższym filmiku, kobiety są stymulowane wibratorem podczas śpiewania):

Niż tak jak tutaj:


A w kolejnym wpisie konkretne ćwiczenia do wykonania z partnerką, które pomogą Wam poznać jej ciało, odczuwanie przyjemności i osiągać szczyty rozkoszy.


A co Wy, Kobiety, o tym sądzicie? Wasz orgazm to “wyczyn” czy codzienność? Rzeczywiście trzeba się mocno natrudzić, czy niekoniecznie?


*Reszta imion i nazwisk rozmówców tylko do wiadomości autorki tekstu.


  • Jacek Adamski

    Jestem ok