KOCHAĆ Z OTWARTYMI OCZAMI – Bucay/Salinas – recenzja

“Kiedy pozostając z związku, napotykamy jakieś problemy, przeważnie zaczynamy obwiniać partnera. Wiemy doskonale, co on powinien zmienić w sobie, ale trudno nam zrozumieć, w jaki sposób my sami przyczyniamy się do powstawania nieporozumień.”

Często nie potrafimy odpowiedzieć sobie wprost na pytanie “co JA czuję”, “co się ZE MNĄ dzieje”. Rzucamy do siebie jakieś puste hasła: “bo ON jest agresywny”, “bo ONA za dużo wydaje na ciuchy”. Chcemy zmienić partnera, bo wierzymy, że z tym drugim będzie nam lepiej, bo przecież wszystkie problemy to wina tego aktualnego. Zapominamy, że konflikty są nieodłączną częścią uczucia.

“Nie ma intymnego związku bez konfliktów.”

“Trzeba sobie dać spokój z marzeniami o idealnym partnerze, o relacji bez nieporozumień, o byciu wiecznie zakochanym…”

Trochę to smutne, chociaż tak naprawdę wszystkim nam się to zdarzyło (o ile oczywiście byliśmy zakochani i pozostawaliśmy w dłuższym związku). Pierwsze zakochanie, pasja, emocje, szaleństwo, unoszenie się 30 cm nad ziemią. To wszystko mija. Opada. Uspokaja się. Tonuje. Skoro jest to dla nas oczywiste i zrozumiałe, to dlaczego nie potrafimy się na to przygotować? Dlaczego nasze związki się rozpadają?

Powiem Wam dlaczego. Nafaszerowani filmami i powieściami romantycznymi, oczekujemy, że związek to wieczne motyle w brzuchu, dlatego sądzimy, po 5 latach małżeństwa, że wybraliśmy nieodpowiednią osobę do spędzenia z nią reszty życia.

To bzdura. Jedyny błąd jaki popełniamy, to nasze wyobrażenie o związku i idealnym partnerze. Odpowiedzcie sobie sami – czy istnieje idealny partner? Człowiek? Relacja?

Jak z tym walczyć?

Autorzy spieszą z rozwiązaniem. Warto wreszcie nauczyć się cieszyć tym, co mamy. Zaangażowanie, zaufanie, bliskość, przywiązanie, przyjaźń i dojrzałą miłość. Ciągłe cierpienie z powodu tego, że trawnik sąsiada jest bardziej zielony, jest nie tylko wyniszczające, ale i… tak… dziecinne. To dzieci frustrują się i wrzeszczą, gdy nie dostaną zabawki. Czy w jakikolwiek sposób przybliża je to do osiągnięcia swojego celu?

Dlatego mam propozycję. Jeśli pozostajecie w związkach i zaczynacie czuć, że coś nie do końca gra, tak jak należy, zacznijcie od dzisiaj uczyć się tego, co MOŻLIWE, nie tego, co Waszym zdaniem jest IDEALNE.

Autorzy, poprzez opowieść o związku Roberto i Cristiny pokazują nam, jak wreszcie odzyskać i wziąć odpowiedzialność za własne życie. Dopiero poznanie siebie, zaakceptowanie swojego egoizmu, swoich możliwości i ograniczeń sprawi, że zaczniemy na związek patrzeć bardziej świadomie i dojrzale.

“Bo być zakochanym – to kochać podobieństwa, a kochać – to zakochiwać się w różnicach.”


I wiecie co? Mam propozycję. Chętnie oddam Wam jedną taką książkę. W komentarzach napiszcie, co to dla WAS oznacza, że kochamy kogoś z otwartymi oczami. Macie czas do 31 marca. Najciekawsza odpowiedź otrzyma ode mnie jeden egzemplarz książki. A jeśli trafi się drugi, który mnie poruszy – będę skłonna oddać Wam też mój egzemplarz recenzencki (o ile oczywiście zechcecie). Do dzieła!


A gdyby ktoś chciał książkę już teraz, zaraz, natychmiast – to zapraszam TU!

Kochac_z_otwartymi_oczami_BUCAY_REPLIKA2014_okkl72dpi

  • Katarzyna Maciejewska

    Kochać kogoś z otwartymi oczami to znaczy w pełni świadomie akceptować takim jaki jest naprawdę. Aby to uczynić nie można zniekształcać tego obrazu przez różowe okulary (zawsze będzie namiętnie i romantycznie ponieważ się kochamy), klapki na oczach (po ślubie się dla mnie zmieni) czy filtry ochronne (nigdy razem nie mieszkaliśmy ale na pewno do siebie pasujemy).

  • Paulinka

    Kochać kogoś z otwartymi oczami to kochać siebie z zamkniętymi. Dlaczego? Bo patrząc na siebie nigdy nie dostrzeżemy tego co chce i potrzebuje druga osoba. Tylko tak można kochać zamkniętymi oczami, zapominając osobie wsłuchując się w drugiego człowieka, w ten sposób dając szczęście komuś i sobie, bo miłość to nic innego jak dawanie szczęścia..

  • Bia Ta

    To jest trudne. Ja bym powiedziała przede wszystkim o trzech rzeczach, o których trzeba pamiętać zawsze i wszędzie.

    Pierwsza: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Druga: należy cieszyć się z tego co się ma, a nie myśleć o tym, czego się nie ma, bo wszystko co powinno być, co jest nasze przeleci nam obok.. Trzecia: mówić do siebie!!! Jeśli nie będziemy pamiętać o tych trzech rzeczach, to nie dostrzeżemy niczego, ani starania się drugiej osoby, ani nie będziemy potrafili wzajemnie się doceniać, Zawsze jest ktoś, kto będzie miał więcej, komu będzie lepiej, kto będzie miał lepszego partnera niż ja (teoretycznie). Mówić do siebie – poświęcić sobie czas bez telewizora, bez radia, skupić się tylko na sobie. Usiąść na przeciwko siebie w ciszy i rozmawiać z jednoczesnym słuchaniem, ale prawdziwym słuchaniem.. Kiedyś usłyszałam, że receptą na udany związek jest poświęcić sobie, właśnie w takiej ciszy, 15 minut dziennie, w ciągu tygodnia 1 godzinę, a w ciągu miesiąca 1 dzień.. „To tak mało przecież!” – może ktoś powiedzieć.. A kiedy Ty ostatnio miał-eś/-aś taki „seans” ze swoją druga połówką? W całkowitej ciszy, bez jakichkolwiek zewnętrznych bodźców, nie tylko przez miesiąc, przez rok, ale kontynuowany od początku do końca, nie przekładany na później, bez „a dobra, to już jutro pogadamy”.. Skupić się na sobie, rozmawiać, słuchać, wiedzieć o swoich potrzebach i wzajemnie je realizować. Doceniać!

  • Monika Stanisławska

    Kochać z otwartymi oczami, według moich spostrzeżeń na dzisiejszą miłość, to oznacza kochać zdrowo i prawdziwie. Wiele osób mówiąc kocham, uważa, że ktoś jest ich własnością i nikt po za mną, nie może mieć normalnych relacji z moim partnerem. Wielu z nas kontroluje partnera i nie odstępuje go na krok nie daje mu normalnie funkcjonować i zamyka jego dawny rozdział w życiu. Jednak kochać z otwartymi oczami to pozwolenie na życie w dawnym tempie życia, nie ograniczać, nie nakazywać, nie zabraniać, a przede wszystkim pozwolić oddychać. Kochać to znaczy dopełniać się w każdej dziedzinie , interesować się sobą każdego dnia, aby móc czytać osobę jak strony książki. Móc naprawiać swoje błędy, które popełniamy, czasami nieświadomie, bo to właśnie jest poznawanie samego siebie przy drugiej osobie Kochać to znaczy wybaczać i trwać w każdym momencie naszego życia. Wzloty, upadki dzielimy na pół.

  • Ania Bacławska

    Kochać kogoś z otwartymi oczami, to znaczy kochać trzeźwymi oczami serca. Być gotowym na to, że mimo wszystko kiedyś pojawią się jakies trudności i przeszkody. Nie zawsze będziemy zgodni ze sobą, nie będziemy mieć tych samych poglądów, a mimo tego te dobre odczucia i miłość przewyższy nad złymi chwilami. Inaczej:

    -Być cierpliwym i łagodnym, nawet wtedy, kiedy jesteśmy zdenerwowani i musimy zaklinać się w duchu, żeby nie podnieść na kogoś ręki

    -Przebaczanie sobie jeszcze zanim uslyszymy ‚przepraszam’ i zapominanie o urazie

    – Kochać nie tylko wtedy, gdy jest dobrze, ale również w tych złych momentach. Starać się, aby w związku nie brakowało czułości i przywiązania

    -Kochać to znaczy nie czuć skrępowania, gdy widzimy jak bliska nam osoba płacze, ale cieszenie się, że jest wystarczająco na nas otwarta, żeby dzielić się osobistym przeżyciem.

    – Dawanie wolności i przestrzeni osobistej. Uczenie się drugiej osoby na pamięć, aby wiedzieć co dla niej jest najlepsze. Być sobą, po prostu sobą, czuć się swobodnie. Nie robić niczego na pokaz ani dla poklasku.

    -Nie zazdrościć, a cieszyć się, że drugiej osobie się powodzi

    – Znoszenie wszystkiego i dawanie nadziei, kiedy druga osoba nie ma jej calkowicie. Dawanie wiary, tam gdzie jej już nie ma. I miłości, szczegolnie w gorszych dniach

  • Czytając Twój wpis od początku nasuwał mi się cytat, który bardzo często sobie przypominam – „Bo widzisz, kiedyś jak coś się zepsuło to się naprawiało, a teraz wyrzuca i kupuje się nowe..” – i tak jest także z relacjami między ludźmi. Kiedy mija okres pierwszej ekscytacji i zakochania i nastaje szara rzeczywistość najczęściej zaczynamy panikować, że nasza miłość już się skończyła. Oglądając durne historie, którym,i karmi nas odbiornik TV, wpadamy w pętle porównań relacji coraz bardziej się frustrując. Podejmujemy decyzje, że nasz związek tak szybko nie umrze i zaczynamy walczyć – próbować zmieniać partnera na kształt tego tworu, który poznaliśmy w ulubionym serialu. No i najczęściej wychodzi klops, bo partner jest żywym organizmem, z wszystkimi ukształtowanymi już poglądami, nawykami i przetartymi schematami funkcjonowania. W tym momencie albo przychodzimy po rozum do głowy, otrząsając się z tego marazmu i uświadamiając, że nie tędy droga, albo kroczymy ku katastrofie.

    Kochać kogoś z otwartymi oczami oznacza dla mnie kochać świadomie. Chociaż w całym uczuciu uniesienia i ekscytacji miłość często zaślepia nasz zdrowy rozsądek, gdzieś z tyłu głowy mieć świadomość tego, że żaden człowiek nie jest wolny od wad, mimo, że w tym momencie właśnie tak nam się wydaje. Że ten dobrze ubrany przystojniak wyglądający jak żywcem wydarty z okładki najnowszego magazynu, także pewnie chrapie w nocy,m rozlewa mleko czy rozrzuca skarpetki. Że nie zawsze wygląda tak dobrze, czasem bywa chory, zmęczony czy najzwyczajniej w świecie marudny i upierdliwy. Że mimo, że teraz tak pięknie się uśmiecha, potrafi być też nieprzyjemny i w złości powiedzieć kilka słów za dużo. Świadomość w miłości to zrozumienie, że nie zawsze jest dobrze, idealnie i książkowo, czasem bywa źle i smutno, ale to w tych złych chwilach przekonujemy się czy uczucie, które nas połączyło jest trwałe i prawdziwe, bo to te złe chwile wystawiają je na prawdziwą próbę. Wreszcie kochać z otwartymi oczami, to także mieć świadomość swoich wad, błędów i niedociągnięć i mierzenie partnera tą samą miarą, co samego siebie.

  • Angelique

    Uwielbiam konkursy! <3

    Kochać z otwartymi oczami, to tak samo jak:
    1. Objadać się czekoladą i wiedzieć, że szkodzi ona na zęby i wagę ciała!
    2. Wejść do wody po zjedzeniu obfitego posiłku i mieć świadomość, że skurcz może nas złapać w każdej chwili!
    3. Wejść na kruchy lód i spodziewać się pęknięcia!
    4. Skoczyć ze spadochronem i przygotować się na śmierć, w razie gdyby się nic nie otworzyło!
    5. Iść ciemną uliczką i wiedzieć, że może nas ktoś zaatakować i zrobić krzywdę!

    Czyli mówiąc krótko, kochając z otwartymi oczami, to być przygotowanym na porażkę i odrzucenie, ale mimo wszystko kochać i w pełni wszystko rozumieć i akceptować. Miłość od zawsze była i jest ryzykowna. Można przymykać oczy i nie spodziewać się zmian, ale wtedy gorzej dochodzi się po stracie. Dlatego otwarte oczy mogą nas zwyczajnie przygotować na coś gorszego – na rozpad związku lub śmierć partnera.

    Z tym mi się to kojarzy.
    Pozdrawiam :)

    • Fantastyczny komentarz! Niestety nie mam już książki „Kochać z otwartymi oczami”, ale mam inną książkę Bucay’a – „Listy do Julii”, którą chętnie Ci prześlę. Jeśli jesteś zainteresowana – podaj mi w mailu swój adres do wysyłki :) psycholog.kotlarek@gmail.com

      • Angelique

        Dziękuję :*

      • Angelique

        Adres doszedł? :)

        • Tak tak :) Dziękuję :) Postaram się wysłać książkę jutro, jeśli mi się nie uda, to zaraz po świętach to zrobię :)

          • Angelique

            oki :)

      • Angelique

        dziękuję, książka już doszła :) pozdrawiam ;))

  • Kasia Migniewicz

    Związek jest niczym małża z perłą. Z początku małża była zamknięta w swoim ciepłym, przyjemnym domku- muszelce. Gdy otworzyła się na świat, na wszelkie doznania, na miłość, wraz z podmuchem fal wleciało do jej wnętrza ziarnko piasku z dna morza. Ziarnko to nie było dla niej przyjemne, miało ostre, inne od niej krawędzie, niekiedy bardzo nieprzyjemne, niekiedy bolesne. Mimo to, małża trzymając je w swoim wnętrzu, każdego dnia szanowała je, była cierpliwa i otaczała je miłością. Miłość ta, z dnia na dzień, tworzyła coś pięknego i wspaniałego. Po długim czasie, owym cudem stała się perła. Perła za każdym razem niepowtarzalna, emanująca swoim pięknem i wyjątkowością. Ową perłą jest miłość.

    • Dzień dobry Kasiu,
      bardzo spodobał mi się Twój komentarz i chciałabym Ci wysłać książkę „Kochać z otwartymi oczami”. Odezwij się proszę do mnie mailowo: psycholog.kotlarek@gmail.com i podaj adres do wysyłki :)

      Pozdrawiam i gratuluję :)

  • Aby związek, małżeństwo było udane trzeba znaleść właściwą osobę ale najważniejsze to być właściwą osobą – przeczytałem dawno to zdanie, Im dłużej się nad nim zastanawiam, tym bardziej stwierdzam, że jest trafne. Łatwo jest obarczać drugą osobę, trudniej przyjrzeć się samemu sobie. Na udany związek pracuje się we dwoje.

  • nika dominikagiszter

    Dla mnie kochać z otwartymi oczami, to kochać kogoś nie za to, jaki wydaje nam sie, ze jest, ale za to jaki jest naprawdę. Kochać nie tylko zalety, ale rowniez wady. W ďzisiejszych czasach „swagu” i coraz czesciej zmieniajacych sie pozadanych cech u drugiej osoby (teraz na przyklad mamy monopol na mezczyzne-drwala), zapominamy o tym, co najwazniejsze – o wnetrzu drugiego czlowieka.
    Dlaczego warto kochać z otwartymi oczami? Ktos kiedys mi powiedzial, ze „przed slubem nalezy miec oczy szeroko otwarte na partnera, a po slubie trzeba przymykac na niego oko. Ja jednak uwazam, ze to po ślubie, po tylu latach razem przebytych, kiedy mimo poznania wiecej (tak starannie na poczatku skrywanych) wad niz zalet, dopiero wtedy mozemy prawdziwie pokochac-pokochac z otwartymi oczami.
    Moj pierwszy chlopak, w ktorym bylam oblednie zakochana, rzucil mnie po czterech miesiacach, bo pewnego dnia zszedl na ziemie i zobaczyl, ze moj obraz, ktory sobie wyimaginowal calkowicie nie pokrywa sie z tym, jaka naprawde jestem. Wtedy doszlam do wniosku, ze stan zauroczenia to czas, kiedy widzimy tylko zalety (w sposob wyhiperbolizowany, oczywiscie) drugiej osoby. Dopiero kiedy emocje opadaja, zaczynamy zauwazac, jak wiele rzeczy moze nas w tej drugiej polowce po prostu wkurzac. Wtedy to od nas zalezy, czy bedziemy plakac, ze jestesmy pokrzywdzeni, bo tego nie bylo w naszym scenariuszu „idealnego partnera”, czy damy sobie szanse na poznanie partnera jeszcze lepiej, zaprzyjaznienie sie z nim i pokochanie w pelni. Zycze wszystkim, zeby na swojej zyciowej sciezce dotarli do momentu, w ktorym otworza im sie oczy, a oni z usmiechem spojrza na druga polowke i powiedza „nie kocham Cie za Twoje zalety, kocham Cie za to, ze ufasz mi i nie wstydzisz sie pokazac mi swoich wad. A ja zawsze bede Cie kochal.”

  • Słoneczna

    Kochać kogoś z otwartymi oczami..

    Doceniać… on nie wyniósł śmieci, ale pojechał wymienić opony, nie ugotuje obiadu, ale
    robi doskonałą jajecznicę na boczku z pomidorami i jaką parzy kawę!..

    Troszczyć się… zapomniał kupić pieczywo, ale pyta o samopoczucie, a ta walizka jest chyba
    za ciężka, żeby ją samej nieść….

    Starać się… te pierogi są tak pracochłonne, ale on je bardzo lubi, więc je zrobię.. Dostrzegamy swoje wady, ale potrafimy się z nich śmiać …razem :)

  • Kinga Suchańska

    Nie da się przejść nad górską przepaścią z zamkniętymi oczami, gdyż narazimy się na upadek. Tak sam jest z miłością. Jeżeli pozostaniemy na poziomie ulotnej romantyczności, skazujemy się na kryzys. Dopiero wtedy, gdy otworzymy szeroko oczy, będziemy w stanie bezpiecznie przejść obok licznych przepaści, ale także dostrzec piękno szczytów górskich naszej miłości. Kochać z otwartymi oczami to przede wszystkim mieć świadomość wad i zalet własnych oraz partnera/partnerki. Dzięki temu realnie spojrzymy na nasz związek. Kochać z otwartymi oczami, to także być bacznym obserwatorem wszelkich zmian, które mają miejsce w naszej relacji. Bowiem prawie żaden problem prowadzący do kryzysu w związku nie pojawia się nagle. Gdy otworzymy szeroko oczy, będziemy w stanie w porę podjąć odpowiednie kroki, a co za tym idzie uratować miłość.

    • Cześć Kingo,
      Twój komentarz bardzo do mnie przemówił, chciałabym Ci wysłać książkę „Kochać z otwartymi oczami”. Odezwij się proszę do mnie mailowo: psycholog.kotlarek@gmail.com i podaj adres do wysyłki.

      Pozdrawiam i gratuluję :)