Myślenie o…

To siedzi we mnie gdzieś bardzo głęboko. Nie zawsze widać. Powiem więcej, prawie nigdy nie jesteś w stanie powiedzieć, że to właśnie teraz jestem w największym dołku od wielu wielu już dni…

Nie płaczę albo robię to po cichu, najlepiej pod prysznicem, bo wtedy nikt nie wie, że płakałam. Na twarz przywdziewam maskę, która czasem tryska radością i energią, a czasem jest po prostu normalna. I nie pokażę Ci się w pełni. Nie odkryję wszystkich kart. Bo mnie nie zaakceptujesz takiej, jaka jestem, gdy ona atakuje z pełną siłą. Nikt tego nie akceptuje. Niewielu rozumie. Nieliczni wiedzą.

Są dni, gdy zauważam, że wiele robię dla kogoś. Uśmiecham się, jadę na zakupy, biegam z psem. Fajnie. Chociaż w rzeczywistości jedyne o czym marzę, to się położyć, zasnąć i nie obudzić. Bo po co?

Podobno droga do nieba prowadzi przez piekło. Doprawdy? Ciężko w to uwierzyć, gdy Twoje piekło trwa… I trwa… I trwa… I gdy już Ci się wydaje, że widzisz światełko w tunelu, bo otaczają Cię fajni ludzie, bo zaczynasz znowu coś czuć poza otępieniem, dostajesz kopniaka w głowę. Mocnego. Od niej właśnie. Pani D. Nieodłączna towarzyszka życia, która dyszy Ci w kark, gdziekolwiek nie pójdziesz.

Żresz leki. Uprawiasz sport. Piszesz pamiętnik. Spotykasz się z ludźmi. Realizujesz pasje. Zakochujesz się. Doświadczasz. Podróżujesz. Po co?

I krzyczę milcząc… Tak już mam…

  • Ralf

    do ciezkiej pracy się zabrać, najlepsze lekarstwo

  • Diesel

    Ci najmniej lubiani goście zawsze zostają najdłużej

  • Lucy

    D. używa przemocy, stawia siebie na pierwszym planie, tak żeby codziennie na nią patrzeć. Któregoś dnia z wielkim łoskotem wydobyła się z zakamarków mojej psychiki, w których bezpiecznie rozrastała się latami. Gdy przejęła nade mną całkowitą kontrolę, musiałam się z nią zmierzyć. Nie było to łatwe. Nawet teraz, z perspektywy czasu, nie mam pojęcia jak wtedy dałam radę. Wiem tylko, że muszę się bardzo pilnować, nie dać jej możliwości przejęcia kontroli. Bo drugi raż już chyba nie dam rady z nią wygrać. A ona bezczelnie- ‚dyszy Ci w kark, gdziekolwiek nie pójdziesz’.

  • Henryk Skrzypczak

    Czy ja czegoś nie rozumiem- czy to gra? Piszesz ogólnie czy to to Ty? Klapsa na dupe i już dobrze jest-:-)

  • Laura

    Znam ten stan. Też go doświadczam. Zdecydowanie częściej, niż bym chciała, jeżeli już w ogóle ma istnieć. Na początku czułam się zagubiona w świecie, w swoim życiu. Teraz mam plan, bardzo prowizoryczny, ale jest. Tyle że nie pomaga. To, że poukładałam to, co dało się poukładać, nie przyniosło ulgi, ukojenia. Nadal jest tak samo, nadal mam swoje „ataki”. A najgorszy w tym wszystkim jest brak wsparcia. Od kogokolwiek.

    Nie mam motywacji do życia. Więc nawet z ułożonym planem zastanawiam się, po co to wszystko.

    Dlatego życzę powodzenia w walce z D., bo wiem, jak to jest. Oby takich „ataków” było jak najmniej.