Nie drap, gdzie nie swędzi

Tanatopsychologia. Tanatofobia. Tanatos. Śmierć. Umieranie. Lęk przed śmiercią.

To najbardziej pierwotny lęk. Problem egzystencjalny, z którym wszyscy się borykamy, choć na co dzień robimy wszystko, by go zagłuszyć. I, mimo iż, często w XXI wieku nasze otoczenie nazywamy cywilizacją śmierci, to jednak usilnie staramy się unikać tego tematu.

Tanatologia, to ogólnie rzecz ujmując, nauka badająca zjawisko śmierci i lęku przed nią. Czerpie z bardzo wielu dziedzin nauki. Jedną z nich, jest psychologia, która zajmuje się wpływem świadomości śmierci i lęku przed nią na nas samych i naszą psychikę.

Mówi się, że skoro tak bardzo boimy się śmierci i umierania, to po co o tym w ogóle rozmawiać? Przecież wystarczy to wszystko gdzieś głęboko pogrzebać, by nie widzieć, nie czuć, nie myśleć. Łatwiej nasze wszelkie lęki zagłuszyć. Ale tego się nie da. Śmierć jest częścią życia. I każdego dnia drapie nas od środka, próbując się wydostać na zewnątrz.

Boisz się śmierci?

Masz jej świadomość?

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym?

Czy miałeś kiedykolwiek doświadczenie bliskości śmierci? Przemijania?

Śmierć i jej bliskość, często jest okazją do zmian wewnętrznych. Można je także scharakteryzować jako coś w rodzaju rozwoju osobistego. Co się dzieje najczęściej?

  • Przeorganizowanie życiowych priorytetów: banalizowanie rzeczy banalnych.

  • Poczucie wyzwolenia: zdolność do decydowania, by nie robić rzeczy, których nie da się zrobić.

  • Nasilone poczucie życia w bezpośredniej teraźniejszości, zamiast odkładania go do emerytury lub jakiegoś innego momentu w przyszłości.

  • Żywy odbiór i docenianie podstawowych faktów życia: zmian pór roku, wiatru, spadających liści, ostatnich Świąt Bożego Narodzenia i podobnych.

  • Głębsza komunikacja z bliskimi.

  • Mniej obaw interpersonalnych, mniejszy strach przed odrzuceniem, większa gotowość do ryzyka.

A czego boją się osoby skonfrontowane z nieuchronnością śmierci?

Badacze zajmujący się tym tematem, stworzyli listę występowania najpowszechniejszych obaw związanych ze śmiercią. I są to:

  • Moja śmierć zasmuci moich krewnych i przyjaciół.

  • Zakończą się wszystkie moje plany i zamierzenia.

  • Proces umierania może być bolesny.

  • Nie będę mógł już niczego doświadczyć.

  • Nie będę mógł utrzymywać moich bliskich.

  • Boję się tego, co się ze mną stanie, jeśli istnieje życie po śmierci.

  • Boję się tego, co się stanie z moim ciałem po śmierci.

A Ty? Czego boisz się najbardziej?


*Źródło: „Psychoterapia egzystencjalna” Yalom

  • Dawid

    W pewnym momencie mojego życia — z powodu pewnych wydarzeń — zaczęła rodzić się we mnie depresja, dzięki której — od tamtego momentu — towarzyszą mi głębokie przemyślenia, nieustające napięcie i smutek — a tak naprawdę uczucia, które niełatwo jednoznacznie określić. Wytłumaczyłem sobie wiele. Dziś doceniam życie bardziej, niż doceniałem je kiedykolwiek. Wszelkie nowe doświadczenia przepuszczam przez swoje filtry — które wciąż ulegają nieustannym zmianom — nie akceptuję tego, co odbieram. Straciłem zaufanie do całej wiedzy – spuścizny naszych przodków. Wszystkie doznania wielokrotnie podaję w swoją wątpliwość.

    Wciąż obawiam się śmierci, chociaż wierzę, że nie mogę jej doświadczyć tak samo, jak nie mogłem doświadczyć tego, co wydarzyło się przed moimi narodzinami, jednak jestem w stanie doświadczyć samego procesu umierania, który rozłoży moją formę.

    Wierzę, że wszelka materia skupiona we wszechświecie jest w nieustannym ruchu i po pewnym czasie wróci do momentu, w którym czytasz ten tekst. Gdyby zatrzymać cały wszechświat, to można by określić jego aktualny stan pewną liczbą.

    Rozmyślanie o ilości możliwych stanów przy uwzględnieniu rozmiaru tej bańki, której jesteśmy częścią, potrafi niesamowicie przytłoczyć me myśli i wywołać we mnie stan nostalgii za moją dawną formą. Przykre jest to, że nie będę w stanie zmienić swojej przeszłości, jednak jestem pewien, że po tej śmierci czeka mnie jeszcze wiele niezwykłych żyć jako część innych form.

    Choć droga od mojej śmierci do ponownych narodzin wydaje się niewyobrażalnie długa, to jest ona tylko złudzeniem, ponieważ zmiana formy wpływa na jej doznania upływu czasu.

  • Spotkanie ze śmiercią. Utrata znajomego z dawnej klasy- samobójcy. Dziwne uczucie, wyjść z pogrzebu i uśmiechać się na widok chodzących ludzi, jadącego autobusu, słońca. Dziwna lekkość bytu- co z tego, że coś się nie udało. Przecież mogło być gorzej. Mogłabyś na przykład nie żyć. Tak, takie spotkanie ze śmiercią dużo zmienia w człowieku, i negatywnie, i pozytywnie.
    Chyba jedyne, czego się boję, to tego, że będę musiała pochować następnego samobójcę. W końcu to będzie ktoś bliższy niż znajomy.
    Zwykłej, codziennej śmierci się nie boję. Szkoda byłoby tylko tylu rzeczy nie zobaczyć, ale jakoś ta myśl mnie nie paraliżuje.

  • Patrycja

    Dużo też dało mi przeczytanie książki Droga mniej uczeszczana. Polecam

  • Patrycja

    Witam. Natrafilam na pani post o stresie i z ciekawości weszłam na bloga się rozejrzeć. Ten temat jest mi bliski, bo pewnego dnia uświadomiłam sobie, że umrę. Byłam w takim stanie, że musiałam iść po pomoc do psychologa. Jestem po trzech wizytach i czuje się lepiej. Czuje dokładnie jak pani opisała. Przewartosciowalam całe swoje życie. Łapie chwile, żyję tym, co jest teraz. Zmieniam nawyki żywieniowe. Lęk jest mniejszy, ale dalej jest. Boje się ostatniego oddechu i tych powyzszych wymienionych. W dodatku jestem w szoku jak wielu ludzi nie dopuszcza śmierci do siebie. Szczerze to jestem zagubiona czasami, bo nie mam z kim na ten temat porozmawiać oprócz mojej psycholog

  • A ja bardziej niż śmierci fizycznej, boję się śmierci mnie jako osoby, którą teraz jestem. Mam na myśli np. jakiś stan po udarze, ciężką chorobę psychiczną, Alzheimera… przeraża mnie zależnośc od fizyczności. Jedno uderzenie w łebek i już nie jesteś sobą. Sama śmierc kiedyś mnie przerażała, jako ryzyko całkowitego zakończenia istnienia, bo może nie ma raju czy reinkarnacji, ale teraz nawet i to nie robi na mnie wrażenia. Ot starośc ;) (powiedziała 30letnia Aśka)

  • Kinia

    Ja najbardziej boje się tego (choć jako dla osoby wierzącej) czy coś po śmierci jest, i wgl samego tego momentu. Oraz też tego , że z chwilą śmierci właśnie skończy się wszystko, nie zrobię wszystkich rzeczy itp.
    Pani Moniko, dziękuję, że w końcu doczekałam się tego wpisu!! Już myślałam, ze Pani zapomniała:)

    • Monika Kotlarek

      Nie zapomniałam :) Piszę, jak tylko wena i czas mi na to pozwalają :)