O książkach, które warto znać

Jedni lubią czytać, inni nie. Jedni wolą książki o tematyce dotyczącej życia codziennego, inni lubią trochę oderwać się od rzeczywistości i chłoną książki o tematyce science fiction

Książki potrafią zmienić nasze patrzenie na różne sytuacje, kształtują nieco nasze poglądy i charakter, a nawet stanowią jakieś oparcie w trudniejszych chwilach, ale przede wszystkim są wiernym kompanem podczas zimowych wieczorów spędzanych pod kocem!

Dla tych, którym bliższe są tematy z pierwszego przykładu, ale i dla tych, którzy chcą spróbować czegoś nowego mam dziś dla zaproponowania kilka pozycji

„Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora E.Frankla

To jedna z najbardziej przejmujących książek, jakie do tej pory czytałam. Autor opisuje w niej swoje życie podczas pobytu w Auschwitz. Poza licznymi opisami obozowej rzeczywistości, pokazuje również swoje osobiste przeżycia z tego okresu oraz swoje wysiłki ku szukaniu sensu dalszego życia. Frankl pokazuje do czego zdolny jest człowiek w obronie własnego życia przy jednocześnie silnej potrzebie poczucia sensu. Podkreśla również fakt, w jak wielu sytuacjach, pomimo niedostrzegania go, człowiek naprawdę ma wybór i nigdy nie jest skazany wyłącznie na czynniki od niego niezależne.

„Potęga podświadomości” Josepha Murphy’ego

„Jesteś taki, jak Twoje myśli.”

to główny motyw widoczny w książce Murphy’ego. Chodzi o to, by poznać siebie, odkryć swoją podświadomość i mechanizmy kierujące naszym myśleniem, które interpretują rzeczywistość. Autor wskazuje, że dzięki takiej umiejętności człowiek może zmienić błędne, destrukcyjne schematy swojego myślenia, które nie przynoszą nic dobrego. Zastąpić je natomiast tymi, które mogą okazać się niezbędne ku realizacji własnych dążeń i spełnianiu marzeń. To jedna z obowiązkowych, moim zdaniem, lektur każdego! Jest napisana językiem trafiającym do szerokiego grona odbiorców o czym może świadczyć wiele pozytywnych recenzji i opinii.

„Ścieżka miłości” Don Miquela Ruiza

„Tylko kochając i akceptując siebie takiego, jakim się jest, można zaistnieć naprawdę i wyrazić swoją osobowość. Nie powinieneś udawać kogoś innego. Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, zawsze poniesiesz porażkę”.

Ta książka namawia do miłości, miłości samego siebie. Pokazuje, że dzięki akceptacji samego siebie, dążeniu do własnego rozwoju, rozpoznawaniu iluzji nieraz rządzących światem emocji człowiek może wejść na ową ścieżkę miłości, która prowadzi do wolności, nawiązania trwałych relacji oraz własnej świadomości i miłości.

„Kobiety, które kochają za bardzo” Robin Norwood

To pozycja, w trakcie której czytania jestem. Zbliżam się ku końcowi lektury i mogę z czystym sumieniem polecić do przeczytania każdej kobiecie! W książce opisane są sytuacje, w których znalazło się wiele kobiet chcących zbudować trwały związek z mężczyznami, którzy nie dojrzeli jeszcze do tego etapu swojego życia. Widoczne jest również to jak tendencja niektórych kobiet do „owijania się” wokół mężczyzny niczym bluszcz, prowadzi do przykrych konsekwencji dla jej samooceny i co w przeszłości mogło wpłynąć na takie sposoby podtrzymywania relacji. Relacji, które tak naprawdę wcale nie są dla niej satysfakcjonujące.

„Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dalego Cargnegie

Polecam tę lekturę każdemu, kto wciąż szuka sensu i miejsca w życiu. Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza przekazuje podstawową wiedzę o zmartwieniach, w drugiej ukazane są techniki analizy zmartwień i sposoby radzenia sobie z nimi. Autor porównuje martwienie się do nałogu, z którego niełatwo, ale warto wyjść. Opisuje także jak radzić sobie z krytyką i wyciągać z niej naukę na przyszłość i poradzić sobie z towarzyszącymi w życiu lękami. Pomimo, że książka jest z 1955 roku, wszelkie porady są nadal zaskakująco aktualne. Codzienna praca nad sobą i czerpanie z porad przekazanych przez Dalego mogą być niezwykle pomocne w nauce czerpania radości z życia i smakowaniu go w pełnej okrasie.

Jedni lubią czytać książki raz, inni mają stałe lektury, do których nieustannie wracają. A jak to jest u Was? Macie swoich faworytów? A może podzielicie się tytułami?

  • Dziękuję za polecenie tych książek. Chętnie zajrzę do nich, bo lubię tę tematykę. „Potęga podświadomości” już od jakiegoś czasu czeka na swoją kolej :)

  • mart

    Moja ulubiona książka w klimacie to zdecydowanie Lot nad kukułczym gniazdem… Po prostu uwielbiam.. :) chociaż Ścieżka miłości też niczego sobie. A tak nawiasem – trzymam kciuki za plany zawodowe! co prawda tylko słyszałam o szkole psychodynamicznej w Krakowie (znam tylko terapeutę ze strefy bytu[/http://strefabytu.pl/] z gestalt), ale słyszałam same pozytywy ;) super blog, pozdrawiam, właścicielka też dwóch kotów! :)

  • Justyna

    Dobry wieczór, powtórzę swój fejsbukowy komentarz: Robin Norwood jest kobietą (źle odmieniono imię i nazwisko w artykule). Wydaje mi się również, że polecanie takiej książki jak „Potęga podświadomości” na blogu psychologicznym jest trochę nietrafione… To pozycja pseudonaukowa i pop-psychologiczna dość mocno krytykowana wśród znawców tematu.

    • Anita Siudek

      Oczywiście, imię i nazwisko jest błędnie odmienione – dziękuję za czujność. „Potęga podświadomości” to jedna z książek niesamowicie skłaniających do refleksji, a właśnie taki był cel mojego artykułu :) Proszę zauważyć, że grupą odbiorców jest szerokie grono, nie zawsze interesujące się „twardą” psychologią, a szukające pozycji, przy której będą mogli się zrelaksować, a jednocześnie nieco się wzbogacić. Stąd książka znalazła się jako jedna z moich propozycji. Pozdrawiam!

      • Hiro Takashi

        Problem polega na tym, że optymizm ogłupia. Człowiek optymistycznie nastawiony do życia nie dostrzega zagrożeń, przez co nie jest wstanie dostrzec ewentualnych zagrożeń. Zjawiskiem tym zajmował się Gordon Bower i pokazał, że brak krytycyzmu powoduje zniekształcenia poznawcze i utratę obiektywizmu. Właśnie na tym żerują różnego rodzaju naciągacze, o czym piszę choćby Robert Cialdini w teorii wpływu społecznego. Ktoś chyba nie odrobił pracy domowej przed poleceniem tych książek.

        • Anita Siudek

          Oczywiście, dostrzegam stronę medalu, o której Pan pisze. Prawda jest taka, że nie ma wyłącznie pozytywów bądź negatywów w życiu, a w dzisiejszych czasach jesteśmy bardziej podatni na dostrzeganie tych drugich. Stąd wszechobecne nakłanianie do optymizmu, który jak wszystko – może stać się również niebezpiecznym narzędziem. Praca domowa odrobiona, dziękuję :)