• Piotr Modzelewski

    Oprócz komentowania, zachęcam także do przeczytania dwóch tekstów z bloga Uniwersytetu SWPS jako swoistego rozszerzenia wywiadu, które mogą być pomocne w przezwyciężeniu własnego odwlekania lub naszych dzieci:

    http://www.swps.pl/strefa-rodzica/blog/posty/5986-dlaczego-dzieci-odwlekaja-co-mozemy-z-tym-zrobic

    http://www.swps.pl/nauka-i-badania/blog-naukowy/13851-dlaczego-dzieci-odwlekaja-co-mozemy-z-tym-zrobic-2

    Miłego oglądania i czytania, tekstów na Psycholog Pisze :)
    Piotr Modzelewski

  • polnocpoludnie

    Wizualne wrażenie:
    Hahahaha, z czego ten gościu się tak cieszy, non-stop burak na twarzy.
    Moje krytyczne spojrzenie:
    Pan Piotr powiedział coś w stylu: „Ważne aby Ci którzy boją się porażki pracowali nad pewnością siebie.” – Nie spodobało mi się, że osoba mająca miano psychologa – mogąca stanowić autorytet w danej dziedzinie dla ludzi nieobeznanych w temacie – wypowiada się tak lakonicznie i(śmiem rzec) nieprofesjonalnie. Bardziej na miejscu byłby komentarz:
    „Wszelkiej maści prokrastynatorzy powinni przede wszystkim konfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością ilekroć stają przed nowym wyzwaniem(czy też nowym rodzajem wyzwań) jak i/bądź też zastanowić się nad przyczyną ich ‚takiego a nie innego’ podejścia do tematu. Część z nich będzie w stanie samodzielnie przezwyciężyć swoje ‚wizje’ już poprzez samo samouświadomienie sobie przyczyn/schematów myślowych ich prokrastynacji, natomiast odmienna część dzięki nabytej w ten sposób wiedzy(lub niemożności jej dojścia) będzie mogła skutecznie przeprowadzić poszukiwania(informacji/specjalisty), które pomogą im w rozwiązaniu ich problemu. Wszystko to wynika z racji, iż brak pewności siebie, jej nadmiar czy ignorancja na równi z prokrastynacją są EFEKTAMI:
    -wniosków wyciągniętych świadomie
    -decyzji podjętych przez podświadomość. Kropka.”
    Ale wtedy pisanie książki nie miałoby sensu.
    Pan Piotr otwarcie przyznaje się do tego, że ma problemy z prokrastynacją. Mimo tego napisał książkę pt. „Pokonaj odwlekanie. Rozwiń wytrwałość.”, która kosztuje 28zł. Choćby złotówka za takie hipotetyzowanie to o wiele za dużo. Wiele wartościowych informacji, różnych technik, hipotez na ten temat można znaleźć w internecie, na wszelakiej maści forach całkowicie za darmo. Dodatkowo oprawa graficzna okładki wygląda jak ‚cudowne kursy’ z początków internetu typu „od pucybuta do milionera w TYDZIEŃ – ZAPŁAĆ 100$ I DOWIEDZ SIĘ SEKRETÓW”.

    • Piotr Modzelewski

      Witam. Pomimo, że Pana komentarz uważam za zwykły trolling i hejt odpowiem. Krytykuje i zna się najlepiej ten co nic nie robi…proszę napisać lepszą książkę i udzielić wywiadu, zorganizować spotkanie autorskie…pogadamy wtedy.

      Książka jest oparta na badaniach jako jedyna w Polsce i wszystko dokumentuje, zawiera 160 pozycji bibliograficznych, ponad 240 przypisów. Nie tylko Uniwersytet SWPS jest z niej dumny, bowiem także mój pracodawca Akademia Pomorska.

      Przyznanie się do odwlekania nie jest niczym złym, to tak jakby wymagać od onkologa nie zachorowania na raka lub od psychiatry nie przejścia kryzysu. Nawet psychiatra, psycholog może przejść depresję, a często są to lepsi terapeuci potem. Już we wstępie podkreślam, że większość odwleka. Ja mówię otwarcie, że są sfery w których nie udaje mnie się do końca. Idealni są tylko guru ze USA, oni są cudowni.

      Proszę przyznać, że nie zna się też Pan na psychologii. Podświadomość jest już niemodną teorią z punktu widzenia psychologii poznawczej. Cała współczesna psychologia to psychologia poznawcza, a w terapii poznawczo-behawioralna. O jakie „dojście” też chodzi – Drogi Panie ja o seksie w książce nie piszę.

      Pozdrawiam i udanego weekendu

      • polnocpoludnie

        Witam.
        „…pogadamy wtedy.” – To tak jakbym, zwrócił uwagę kierownikowi budowy, że budynek się wali na naszych oczach, a on odrzekłby, żebym postawił lepszą konstrukcję i wtedy się odzywał w tym temacie. Sam dalej utrzymywałby, że wszystko jest okej.
        Co do mojego komentarza nt. uśmiechania się i buraczanego koloru Pańskiej twarzy po prostu mnie to konsekwentnie bawiło przez całą długość trwania wywiadu, ale skoro poruszył Pan to, to coś Panu powiem. Jest to kolejny przejaw braku profesjonalizmu. Uważa Pan, że prokrastynacja jest:
        „To problem głównie emocjonalny”;
        „Ludzie prokarastynujący nie potrafią panować nad emocjami”.
        Taka właśnie osoba trafia tutaj, ogląda Szanownego Pana Psychologa, który mówiąc o problemach z jakimi ta osoba się boryka, nie potrafi powstrzymać uśmiechu i czerwienienia się. Może uznać, że po prostu to Pana śmieszy, nie traktuje Pan poważnie tematu zaburzeń i nie zainteresuje się niczym co wyszło spod Pańskiej ręki mimo, że „opiera się Pan na pracach najlepszych światowych autorytetów w zakresie badań prokrastynacji”. Po prostu strzał w stopę.
        Odnośnie książki – szkoda mi zarówno pieniędzy jak i czasu na jej przeczytanie, za duże ryzyko marnotrawstwa. Już tłumaczę dlaczego.
        1. „O jakie „dojście” też chodzi – Drogi Panie ja o seksie w książce nie piszę.”
        Ma Pan problem ze zrozumieniem tekstu w rodzimym języku(nie zawierającym zawiłej terminologii), a podjął się Pan interpretacji i przekładu prac zagranicznych specjalistów.
        2. „Nawet psychiatra, psycholog może przejść depresję, a często są to lepsi terapeuci potem. ”
        O ile psychiatra, który poradził sobie z depresją jest specjalistą wartościowym o tyle ten, który jest w trakcie jej trwania, powinien udać się na L4 i nie podejmować w tym czasie pracy zawodowej w tym zakresie czy pod żadnym pozorem wydawać książki pt. „Pokonaj depresję”.
        3. „No tak, bo żyjemy w Polsce i kulturze narzekania oraz normie negatywności” – Rozpowszechnia Pan stereotyp, żeby się pocieszyć/usprawiedliwić.
        4. Byłbym pominął – „Podświadomość jest już niemodną teorią z punktu widzenia psychologii poznawczej.” – Niemodna to może być fryzura czy ubiór. Psycholog kierujący się trendami w tym półświatku(hehehe ;) traci dużo na wiarygodności jak i rzetelności.

        Dziękuję. Ja natomiast życzę więcej samodyscypliny jak i krytycznego spojrzenia na swoje poczynania, w ten weekend jak i każdy kolejny dzień Pańskiego życia. Pozdrawiam.

        • Piotr Modzelewski

          Pan się nie zna na psychologii i w pierwszym zdaniu mnie obraża pisząc o buraczanym uśmiechu, zatem w ogóle nie powinienem robić wyjaśnień już za pierwszym razem.

          Nie widzę powodu żadnego, dlaczego psycholog powinien być ponury. To jest wywiad, a nie poważny szpital psychiatryczny. Czy nie przyszło Panu do głowy, że może uśmiecham się do rozmówcy, że temat jest elementem mojej pasji?

          Już nie chce mi się dawać odnośników do badań, że to problem emocjonalny (wygoogluje Pan T. Pychyla, profesora kanadyjskiego), bo już w pierwszym wpisie był Pan na nie, więc już żadne argumenty nie mają sensu. Mam 6 recenzji ludzi znających się na psychologii, w tym profesora i osoby posiadającej recenzowane czasopismo naukowe. Podpisała się pod tym stowarzyszenie naukowe oraz Uniwersytet uczestniczy w promocji. Nie mamy o czym dyskutować, Pan wie lepiej.

          Szkoda mi czasu na rozmowy z osobą, która nic nie rozumie (bądź jest uparta), obraża mnie już w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi powyżej. Imputuje mi Pan, że nie mogę czasem odwlekać, tak jak czasem psychiatra nie może mieć gorszego nastroju…nie mamy o czym na prawdę dyskutować, bo od początku było obrażanie.

          A 28 zł to ja za książkę nie widzę, chyba Pan jest na tyle rozsądny, że wie kto na tym zarabia, jeśli Pan tak liczy mi kasę. Rozmowa nie ma sensu.

          • polnocpoludnie

            „Obraża pisząc o buraczanym uśmiechu” – Aż mi się na twarzy pojawił buraczany uśmiech jak to przeczytałem. To nie ja Pana obrażam, a to Pan się obraża za zwykłe porównanie Pańskiego koloru twarzy do koloru buraka.

            „A 28 zł to ja za książkę nie widzę, chyba Pan jest na tyle rozsądny, że wie kto na tym zarabia, jeśli Pan tak liczy mi kasę.”;
            „tak jak czasem psychiatra nie może mieć gorszego nastroju.”;
            „Już nie chce mi się dawać odnośników do badań, że to problem emocjonalny”;
            Proszę przeczytać moje wypowiedzi raz jeszcze, tym razem ze zrozumieniem.

            „Imputuje mi Pan, że nie mogę czasem odwlekać” – mówię, że traci Pan na wiarygodności. W filmie podał Pan przykład uprawiania sportu, patrząc po jednym rzucie oka na Pańską sylwetkę stwierdzam, że „czasem” to takie „często”.
            Czyli pod filmikiem promującym Pańską książkę nt. radzenia sobie z odwlekaniem, sam Pan się oszukuje. Intrygująco-absurdalne.

          • Piotr Modzelewski

            Pewne określenia np. słowo „burak” użyte w kontekście człowieka są same w sobie obraźliwe. Tak się składa, że zajmuje się też hejtem w pewnym projekcie.

            Pan mi robi diagnozę przez Internet, że nie czytam ze zrozumieniem. Już nie chce mi się pisać, bo prawdopodobnie napisałem więcej w życiu i przeczytałem od Pana. Nie będę już odpisywał, a dalsza korespondencja zostanie usunięta, są to ciągle hejterskie obrażliwe treści, nie dotyczące bezpośrednio problematyki prokrastynacji, tematyki książki i wywiadu, a obrażliwe argumenty ad personam.

            Koniec rozmowy

          • polnocpoludnie

            Wszystkie komentarze tyczą się wywiadu, wniosków z niego wyciągniętych, okładki książki jak i Pańskich komentarzy. Nie nazwałem Pana burakiem ani razu oraz przeinacza Pan moje słowa, więc tak, ma Pan problem z przeczytaniem moich komentarzy ze zrozumieniem. Żegnam.

          • Piotr Modzelewski

            Tylko o czym ja mam dyskutować, jak Pan nie porusza treści książki czy nie ma Pan dodania czegoś dotyczącego prokrastynacji, co Pana zdaniem działa lub co Panu pomogło lub jak poprawić wywiad (mój pierwszy). Od razu był hejt.

            Jest bibliografia w tym zagraniczna (bardzo dużo), tłumaczenie kwestionariusza, są liczne recenzje w książce zamieszczone, katalogowana jest jako popularnonaukowa w PWNie i w księgarniach, podpisali się pod tym ludzie szanowani w swoim środowisku. Nieprzekonanego lub zablokowanego na argumenty i tak nie przekonam

  • adampawel

    ..

  • Kinia

    Ja kiedyś odwlekałam najtrudniejsze zadania. Jednak przyszedł w moim życiu taki czas, że nabrałam sił do życia i pracy, zadania, które wydawały się trudne, robiłam z nich wyzwania, rozbijałam je na mniejsze części, realizując je z dużym wyprzedzeniem , dzięki czemu nie byłam pod presją czasu, nie bałam się, że nie zdążę. Byłam z siebie zadowolona.

    • Monika Kotlarek

      Tak najlepiej :) Cieszę się, że się udaje nad tym panować. Trzymam kciuki za kolejne sukcesy :)

    • Piotr Modzelewski

      Świetnie. Bardzo dobra strategia – rozbijanie zadań, czyli w psychologii emocji i motywacji tzw. segmentacja zadań/celów jest jednym z lepszych sposobów inicjowania i podtrzymywania aktywności celowej. Bardzo fajne jest też to co Pani pisze „nie bałam się”…ten lęk i negatywne myśli, to bardzo silnie wpływa na odwlekanie.

      Często ludzie o tym mówią i tutaj jest często główna przyczyna, a niekoniecznie w tworzeniu coraz lepszych list zadań do zrobienia. Dlatego niestety najtrudniejszą i też najlepszą strategią jest „tylko zacząć” i zacząć odpowiednio wcześnie, aby lęk był mniejszy i było mniej myśli w stylu „nie dam rady”. Pozdrawiam serdecznie