Psycholog podróżuje – Featherdale Wildlife Park i Sydney 24.11.2014

Jak zapewne wiecie, ostatni urlop spędziłam w Australii. Trzy tygodnie w środku „południowo-półkulowego” lata na samym końcu świata. Kilka osób zachęcało mnie do zrobienia relacji z wyjazdu. Sama chciałam to zrobić, a blog wydaje się do tego najlepszym miejscem. Co jakiś czas zamierzam wrzucać tutaj wpisy pełne zdjęć i krótkich opisów tego, co, gdzie, z kim i jak długo się działo w kilku niezwykle ciekawych miejscach. Nie mam zamiaru się rozpisywać. Obrazy powiedzą wszystko za mnie. O resztę zawsze możecie dopytać. Gotowi? Zaczynajmy.

Tuż po przylocie nie było czasu na odespanie jet lagu. A przynajmniej nie od razu. Postanowiłam zacząć zwiedzać i powracać w miejsca, które poznałam podczas mieszkania w Sydney. Na pierwszy ogień poszedł Feathedale Wildlife Park i spacer po Sydney.

Featherdale, to takie zoo, w którym można karmić, głaskać, obserwować, dotykać i drapać za uchem kangury i koale, a także usłyszeć wiele ciekawych pogadanek o innych australijskich zwierzętach.

 

DSC_0347

Jak się okazuje, koale wcale nie są „naćpane” eukaliptusem. Nie zawiera on żadnych substancji psychoaktywnych i tym podobnych. Dopiero w Australii dowiedziałam się, że koale są po prostu… leniwe. To znaczy, konkretniej, eukaliptus zawiera bardzo nie wiele substancji odżywczych i energii, dlatego te torbacze są wiecznie zmęczone, rozleniwione i śpią około 16h na dobę.

DSC_0349

DSC_0352

DSC_0353

Te „małe kangurki” to wallabie. Z rodziny kangurowatych. I nie, tych się nie zjada ;)

DSC_0362

DSC_0365

DSC_0366

DSC_0367

DSC_0375

DSC_0382

DSC_0383

DSC_0385

DSC_0392

Z innych ciekawostek, to pingwiny żyją np. na Tasmanii i w niektórych częściach Australii. Są przystosowane do ciepła. Już od małego uczą się polować na ryby na wolności, ale jeśli coś im się stanie i trafiają pod opiekę zoo, to zaczynają być karmione z ręki. Co ciekawe, raz nauczone jedzenia podawanego im wprost do dziobów, zatracają umiejętność polowania i wypuszczone, zdechłyby z głodu, dlatego już się ich nie wypuszcza po okresie rekonwalescencji.

DSC_0393

DSC_0395

DSC_0396

DSC_0398

DSC_0399

 

DSC_0410

DSC_0412

DSC_0414

DSC_0415

DSC_0421

DSC_0422

DSC_0426

DSC_0435

 

 

DSC_0441

DSC_0442

DSC_0443

DSC_0444

DSC_0445

DSC_0447

DSC_0449

DSC_0451

DSC_0453

DSC_0454DSC_0455

DSC_0458

DSC_0459

DSC_0462

DSC_0464

 

DSC_0466

DSC_0473

Po południu Sydney nieco zachmurzone i ukryte we mgle. Listopad to późna wiosna/bardzo wczesne lato w Australii, dlatego pogoda niekoniecznie rozpieszczała.

DSC_0476

DSC_0477

DSC_0483