• Agata

    To nie był mały akt dobroci, to był ocean życzliwości i dobroci zupełnie obcych mi ludzi. Nie wdając się w szczegóły: ktoś mi bliski miał wypadek i jego życie wisiało na włosku. To, co otrzymaliśmy w trakcie pobytu na OIOMie i potem, to niesamowity akt dobroci i ludzkich odruchów. Spontanicznie oddawana przez strażaków krew (dużo jej było potrzeba), zameldowanie za darmo w hotelu, bym miała blisko do szpitala, drogi antybiotyk sprowadzony prosto z firmy farmaceutycznej, gdy wdała się sepsa, telefony ze wsparciem od obcych mi ludzi.
    Zawsze uważałam, że to co się daje, kiedyś życie nam zwróci z nawiązką, że jaką energię wysyła się do ludzi, taką się otrzymuje… Ale to przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Ludzie są cudowni. Zwyczajnie życzliwi. Zawsze w to wierzyłam i to się potwierdziło w tych trudnych chwilach. Nadal serdecznie wspominam wszystkich i nadal kocham ludzi. Bezinteresownie.
    Pozdrawiam, Agata

  • Diesel

    W czasie jednej z wypraw rowerowych mojemu koledze pękł łańcuch. Do domu blisko 20km, a my nie mieliśmy dość pieniędzy, żeby kupić skuwkę . Kiedy przez telefon prosiłem kumpla, żeby sprawdził nam, kiedy odjeżdża najbliższy pociąg do Legnicy, właściciel sklepu rowerowego wyszedł i pod wpływem usłyszanej ode mnie historii pożyczył nam narzędzia niezbędne do naprawy uszkodzonego elementu. Całkowicie bezinteresownie! Dzięki temu udało nam się wrócić do domu bez żadnych problemów.