Specjalista czy szarlatan?

W Sieci trochę zawrzało. Powstał krzywdzący i nieprawdziwy tekst na temat depresji autorstwa pewnej studentki. Przeczytacie go TU: http://psychopedagog.eu/blog/mam-depresje-co-teraz/ jak się okazuje, ani autorka tekstu, ani redakcja nie ma odpowiedniego wykształcenia, by mówić ludziom, że depresję da się “wylać”, “przegadać” i odradzać wizytę u psychiatry. Więcej na ten temat przeczytacie TU: http://www.zombiesamurai.pl/2015/03/depresja/


To i ja dorzucę swoje trzy grosze. Jako specjalista – psycholog (takie mam wykształcenie, ukończyłam studia wyższe, 5-letnie, magisterskie, na kierunku psychologia o specjalności psychologia kliniczna) i psychoterapeuta (jestem w trakcie 4-letniego szkolenia w Centrum Terapii Poznawczo-behawioralnej w Warszawie), ale nie psychiatra (lekarz medycyny), myślę, że mam w tej kwestii coś do powiedzenia.


Zastanawiałam się, skąd się bierze taka niewiedza na temat lekarzy i specjalistów, którzy pomagają w leczeniu zaburzeń psychicznych. Obawiam się, że nadal wynika to z tego, że choroby psychiczne są traktowane po macoszemu i wciąż dla wielu ludzi – chory psychicznie=wariat, czubek. I należy go zamknąć w psychiatryku, w białym kaftanie i pokoju bez klamek. A wystarczyłaby ODROBINA dobrej woli i chęć doczytania, kto jest kim w tym świecie zaburzeń psychicznych.

Kim jest psycholog?

Aby legalnie wykonywać zawód psychologa w Polsce konieczne jest ukończenie jednolitych pięcioletnich studiów magisterskich w zakresie psychologii. Bardzo ważne jest, aby dyplom był wydany przez polską uczelnię lub nostryfikowany w Polsce. Jak to wygląda w praktyce? Po ukończonych studiach psychologicznych można zajmować się poradnictwem, posługiwać się testami psychologicznymi. Można także wydawać dokumenty, zaświadczenia i orzeczenia. Psycholog nie jest lekarzem i nie może przepisywać leków.

Kim jest psychoterapeuta?

“Psychoterapeuta to osoba, która zawodowo zajmuje się psychoterapią – leczeniem zaburzeń psychicznych za pomocą oddziaływań psychologicznych. Jest to najczęściej rozmowa, ale w procesie psychoterapii często stosuje się różne ćwiczenia i techniki terapeutyczne zgodne z konkretnym nurtem.

Zawód psychoterapeuty nie jest w Polsce uregulowany prawnie. Zwyczajowo psychoterapeutą nazywa się osobę, która ukończyła lub jest w trakcie szkolenia. Szkolenia takie trwają zazwyczaj 4 lata i kończą się uzyskaniem certyfikatu. Kilka organizacji w Polsce prowadzi takie certyfikacyjne szkolenia, ponadto Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne prowadzą program certyfikacyjny, w którym mogą brać udział osoby, które już ukończyły jakieś szkolenie.

Warunkiem wstępnym uczestnictwa w większości szkoleń jest wyższe wykształcenie. Wśród psychoterapeutów najliczniejszą grupę stanowią psycholodzy, jednak psychoterapeutami są także lekarze, socjologowie, pedagodzy, filozofowie czy osoby, które ukończyły studia z zakresu profilaktyki społecznej i resocjalizacji. Rzadko, ale zdarzają się osoby o wykształceniu z dziedzin nauk ścisłych czy biologicznych.” (za: Andrzej Wichrowski, www.psycholog.warszawa.pl)

Kim jest psychiatra?

Psychiatra to przede wszystkim lekarz medycyny. Ukończył 6letnie jednolite studia medyczne ze specjalizacją psychiatryczną. Zajmuje się leczeniem i zapobieganiem zaburzeń psychicznych. Badanie stanu psychicznego przez psychiatrę pozwala mu na postawienie odpowiedniej diagnozy medycznej i zaproponowanie odpowiedniego leczenia (farmakologicznego i / lub psychoterapeutycznego). Psychiatra jest lekarzem i może wypisywać recepty na odpowiednie leki. Dodatkowo psychiatra może wydać skierowanie do psychologa lub psychoterapeuty.

Często psychiatrzy łączą swój zawód np. z psychoterapią czy studiami psychologicznymi. Jednak warto pamiętać o tym, że psycholog nie wystawia recept i nie postawi nam diagnozy MEDYCZNEJ. Psychologiczną już oczywiście tak.

Dla pacjentów.

To, co najważniejsze, zanim udamy się do lekarza – sprawdźmy go. Jakie ma kwalifikacje, opinie, czym się dokładnie zajmuje, jakie specjalizacje ukończył, czy się dokształca itd. Tak samo powinniśmy postąpić z psychologiem i psychoterapeutą. Mamy pełne prawo poprosić go o dyplom ukończenia studiów wyższych, zaświadczenie o odbywaniu kursów, o uczęszczaniu do szkoły psychoterapii, o informacje o nurcie, w którym pracuje (poznawczo-behawioralny, psychodynamiczny, ericksonowski i wiele innych) i wszystko inne, co tylko przyjdzie nam do głowy. Profesjonalista nie będzie się od tego migał, tylko przedstawi wymagane dokumenty. Oczywiście prywatnie lub w korespondencji mailowej, która pozostaje tylko do wglądu dla pacjenta.


Dzisiaj już nie jesteśmy także uzależnieni od miejsca naszego zamieszkania. Dodatkowo możemy mieć w tej chwili najlepszych specjalistów z niemal całego świata, z najlepszym wykształceniem i doświadczeniem. A to przy pomocy takiego urządzenia jak komputer czy laptop i programu Skype. Zwłaszcza jeśli przebywamy za granicą, a trudno nam dotrzeć do polsko-języcznego specjalisty.

I na koniec.

Nie bójmy się czytać, sprawdzać, szukać, dociekać i dowiadywać się. Im więcej będziemy wiedzieć, tym lepiej uda nam się znaleźc adekwatną dla siebie pomoc. W końcu chodzi tu o NASZE zdrowie. Poza tym, niezwykle istotne jest to, by CZUĆ SIĘ KOMFORTOWO U SPECJALISTY. Jeśli “coś nam nie gra” w danej osobie, to należy szukać dalej. Do skutku.


*Źródła:

  1. www.psycholog.warszawa.pl
  2. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20010730763
  • Tomasz Jaworski

    ja mialem doczynienia kilka razy z polskimi psychiatrami gdyz mialem nerwice na uczelni i mialem ojca tyrana ktory cale zycie sie nademna wyżywal psychicznie i nikt go nigdy nie zglosil
    i trafilem na obserwacje do takiego szpitala psychiatrycznego w Zgierzu z ktorego mialem wyjsc po 2 dniach zaraz po badaniach psychologicznych niestety ale zaden psycholog sie nigdy nie pojawil na tym odzdziale zeby mnie przebadac ,przetrzymywali mnie siłą bezprawnie przez 2 tygodnie , koszmar ,podawali mi ciężkie leki psychotropowe na shizofrenie , spaprali mi opinie pod koniec jak wychodzilem ze jestem ciezko chory na shizofrenie paranoidalna bo nie chcieli mnie wypuscic przyszla moja mama i sie upomniala o mnie bo juz miala dosc , po wyjsciu zauwazylem ze nie mam pieniedzy w kieszniach zdeponowanych wczesniej spodniach lekarzowi , okradli mnie , i wpisali mi ze majacze i jestem kompletnym shizofrenikiem , wychodząc nie moglem wydostac sie z tego szpitala mialem poprzebijane 4 opony na parkingu na terenie tego szpitala zgierskiego w swoim aucie grubym skalpelem wszystkie 4 opony szlag trafil i nikt sie nie poczuwal do winy ochroniarz niczego nie widzial , najgorszy jest fakt ze istnieje na naduzycia na terenie tych placowek przyzwolnie ze strony prokuratury , policji i sądow ktore mają pieniądze z tych chorych ludzi z uwagi na fakt ze szpital im odpala dole jak kogos zmuszą zeby sie powiesił albo go zajebią golymi rekami czy kopną go w kregoslup , nawpisywali mi cudow w karte ktora mam do dzisiaj typu ze jestem niebezpiecznym mordercą dla otoczenia , ze moge komus cos zrobic albo sobie , ze powinienem do konca zycia brac leki psychotropowe i sie zglaszac do ich poradni zdrowia psychicznego
    , mimo ze mialem standardowe problemy tylko takie ze robilo mi sie slabo i kolatanie serca , zglosilem naduzycia ze strony tego szpitala do zgierskiej prokuratury niestety ale nikt nawet nie przetworzyl moich skarg ze lekarze ci wpisuja co im sie podoba i nie ma nad nimi zadnej kontroli, nie mozna uzyskac zadnego zadoscuczynienia , jestem zdruzgotany bo mieszkam 3km od tego szpitala i wiele razy widzialem jak ci psychiatrzy ciągneli za wlosy nogami po ziemi ladne mlode dziewczyny do helikoptera osoby te krzyczaly , nie wiem kto temu szpitalowi psychiatrycznemu w Zgierzu pozwolil wogole wybudowac u siebie lądowisko dla helikopterow medycznych wyglada na to ze ludzi ciągna jako dawcow na przeszczepy prosto do helikoptera i nikt sie o nich nigdy nie upomnial , okropnie te mlode dziewczyny krzyczaly slyszalem to przez szpitalny plot jak chodze czasami na poczte , od przechodniow nie ma zadnej reakcji w Polsce na tych bandytow . ostatnio jakis pacjent rzucil sie tam z nozem na personel w tym szpitalu i szczerze mowiac mu sie nie dziwie . Moj tata dawal lapowki 20-25lat temu do lekarza psychiatry p.Korytowskiego w Gorzowie WLkp w szpitalu na ul.Walczaka zeby mu lekarz wystawial zwolnienia , mogl wtedy za pieniądze tez zostac wpuszczony na damski oddzial i uprawiac seks , bral mnie wtedy jak chodzil po zwolnienia za lapowki bylem maly na ten oddzial i wszystko slyszalem , nie nawidze go za to ze cale zycie mnie straszyl tymi lumpami . Wydostalem sie ze swojej nerwicy zwyklymi multiwitaminami pluszcz ktore bralem przez rok i widze nadal tych chorych lekarzy jak czasami ciagna mlode dziewczyny za wlosy nogami na ziemi krzyczące w nieboglosy do tego helikoptera , fakt jest faktem ze moga nawet ci lekarze zrobic z pacjenta honorowego krwio dawce bo prawo im pozwala na praktycznie wszystko na terenie tego szpitala włącznie z pobieraniem krwi bez zgody pacjenta , jak dla mnie to ci psychiatrzy są to ufolodzy ktorzy nie są z ziemi , mozna ich porownac do dzikusów z ktorymi zetknął sie w filmie Stevena Spielberga pod tytulem Indiana Jones , Indiana zetknął sie rowniez z takimi bandytami ktorzy jedli oczy i węże , i nie sądzil ze wyjmują golymi rękoma ludziom serca w filmie jest rowniez pokazane ze z tego wlasnie są bogaci tacy ludzie .

  • Maciej Wiesław Pitala

    Widzę, że problem jest więcej niż jeden wpis a działalność tego szarlatana ( inaczej tego nazwać nie mogę ) może czynić olbrzymie szkody. Może jakaś zorganizowana akcja? Pisania listów, zgłoszenie sprawy z mgr do prokuratury ? Albo listy do Komisji Akredytacyjnej o cofnięcie mu tytułu,

  • Maciej Wiesław Pitala

    Uczelnia Pana Dawida

    Dzień
    dobry. Pan Dawid nie podaje się co prawda za magistra ale, faktycznie,
    ma tendencje do myślenia o sobie jako o ekspercie z dziedziny
    psychopedagogiki (co niekiedy jest również widoczne na zajęciach i za co
    jest systematycznie
    ganiony przez wykładowców). Jednocześnie jest on przemiłym i
    inteligentnym człowiekiem. Co do jego działań poza uczelnią – to jest
    wolny kraj w którym panuje wolność wypowiedzi – nie możemy go karać za
    prowadzenie bloga, czy za wypowiedzi, które wygłasza we własnym
    imieniu. Każdy z nas może mieć przemyślenia, które są odmienne od
    głównego nurtu w danej dziedzinie. Każdy z nas może też być w błędzie.
    Jeżeli ktoś chce uważać, że to wina wykształcenia które odebrał też ma
    do tego prawo. Stosując tą zasadę musielibyśmy podważyć jakość
    kształcenia każdej uczelni w Polsce gdy posłucham wypowiedzi choćby
    polityków. Rynek i opinia środowiska zweryfikują profesjonalizm
    wszystkich przytoczonych w artykule osób. A sama merytoryczna dyskusja
    jest tym co ja, osobiście pochwalam. Dziękuje za czujność i będę
    wdzięczny za wszelkie informacje podobnego typu.

    • Wygląda na to, że wystarczy być miłym i sympatycznym człowiekiem i już można bezkarnie krzywdzić innych ludzi podając się za eksperta w niemal każdej dziedzinie, a w psychologii, psychoterapii i psychiatrii szczególnie. Coś w stylu: „spoko spoko, że Pan napisał, ale proszę się już zająć własnymi sprawami”. Żenujące.

      • Maciej Wiesław Pitala

        Niestety :( Płakać się chce. Ale ja tego tak nie zostawię

        • Właśnie jestem w trakcie pisania tekstu, który mam nadzieję, udostępni jak najwięcej osób. Nie można pozwolić na to, by brak kompetencji „specjalistów” był zamiatany pod dywan.

  • Kontrowersja1

    Hokus pokus… kurwa… czary mary… jestem jebak i Twój stary…!

  • Maciej Wiesław Pitala

    To smutne, że autorka tego głupiego jak but wpisu dalej udziela rad i na depresję poleca przytulanie. Chyba, nie wyciąga z tego żadnych wniosków. To jest nie tyle smutne co przerażające. Napisałem do jej wykładowcy

    O to odpowiedz

    Szanowny Panie,
    bardzo
    serdecznie dziękuję w imieniu zespołu pracowników naszego wydziału za
    reakcję i zwrócenie uwagi na bardzo istotny problem, jakim jest
    rzetelność informacji zamieszczanych w Internecie.Jest to dla Nas
    bardzo cenne, ponieważ nie
    jesteśmy w stanie śledzić na bieżąco wszystkivh wpisów dokonywanych na
    blogach czy portalach społecznościowych przez młodych i
    niedoświadczonych ludzi,którzy dopiero rozpoczęli u Nas naukę.
    Dzięki
    pomocy wielu Przyjaciół i Bliskich Nam Osób,którzy dostrzegli tak
    ważny problem związany z brakiem kompetencji i odpowiedzialności młodej
    osoby rozpoczęliśmy dziś w godzinach dopołudniowych natychmiastowe
    działania interwencyjne wobec tego zdarzenia,przewidzialne
    w regulaminie studiów.
    Zalezy
    nam niezwykle na rzetelności i wiarygodności uczelni,promowaniu
    dobrych praktyk,a niwelowaniu niewłaściwych postaw i zachowań.Dzięki
    aktywnej postawie rozsądnych i odpowiedzialnych osób istnieje realna
    szansa, że młodzi niedoświadczeni ludzie będą świadomi swoich błędów i
    po należytym przemyśleniu i konsultacji merytorycznej mogą podejmować
    się ważnych dla nich zadań.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję
    Anna Kieszkowska
    (Instytut Pedagogiki i Psychologii)

    • Panie Macieju,
      widzę, że ktoś zareagował, to dobrze. Będę wdzięczna za informowanie mnie o dalszym przebiegu całej sprawy. Nawet jeśli pozwoli to na usunięcie choćby jednego krzywdzącego artykułu, wpisu czy komentarza, to jest to już ogromny sukces.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za zaangażowanie w sprawę.

      • Maciej Wiesław Pitala
        • Jezu… Przepraszam, ale coraz bardziej przeraża mnie to, co czytam.

          • Maciej Wiesław Pitala

            Przeżuje bez przytulania Pana Dawida, jego miłość też nie jest mi jakoś szczególnie potrzebna. Nadal mnie boli, że Oni nic nie rozumieją. To straszne. Facet bierze 150 zł za godzinę trerapii

          • Tu już nawet nie chodzi o to, że to było skierowane akurat do Pana czy nie, ale nie wolno tak mówić do nikogo! Gdzie empatia? Gdzie zrozumienie? Gdzie otwartość na dialog?

          • Maciej Wiesław Pitala

            Oni jaj nie mają. Sam fakt prowadzenia terapii gdy jest świę świadomym, że nie ma się ku temu wiedzy i doświadczebnia to okrucieństwo. On nawet nie myśli, że może zrobić komuś krzywdę

          • madrene

            O tym panu już było głośno:http://psycho-kit.pl/?tag=dawid-karol-kolodziej, niestety pan „specjalista” zrobił się jeszcze bardziej zarozumiały i pewny siebie i swoich bredni.

          • O, proszę. Widzę, że wiele osób już zgłaszało to administratorom ABC. I jak dotąd cisza. Cóż…

          • madrene

            Jedyne, co mi się udało, to zmuszenie ABC do usunięcia „mgr” sprzed nazwiska naszego specjalisty-do posługiwania się którym nie miał prawa, bo go po prostu nie posiadał.
            Niestety moje próby wpłynięcia na portal, aby chociaż nie kierować do niego „pytań do specjalisty” z obszaru psychiatrii, spełzły na niczym ale chociaż pan Kołodziej już nie doradza z taką lekkością bliskiemu pacjenta w psychozie, żeby odstawić leki i zacząć terapię… (wciąż mam print screeny). Dobrze, że znów zostało to nagłośnione.

          • Takie sprawy muszą być nagłaśniane, bo taka swoboda w szastaniu „dobrymi radami specjalisty” może narobić zbyt wiele złego i skończyć się czasem tragicznie.

          • madrene

            Zgadzam się całkowicie, a w tym przypadku mamy do czynienia z niesamowitym tupetem, pewnością siebie i arogancją w stosunku do minimalnej wiedzy.
            Wiem, że kilka miesięcy temu- oprócz mnie- sprawę próbowało nagłośnić kilka osób (w tym psycholog kliniczny), niestety jak widać szybko została zamieciona pod dywan, a pan Kołodziej ma się nawet lepiej.

          • Mam nadzieję, że teraz tak nie będzie. Wiem, że w sprawie choćby autorki tekstu o depresji, został wystosowany mail do uczelni i mają zostać wyciągnięte konsekwencje. Będę to monitorować.

          • Maciej Wiesław Pitala

            Tak został, nie wiem jaki jest tego realny efekt bo Pani Ola dalej udzielała rad o przytulaniu,

          • Monika Kotlarek
          • Maciej Wiesław Pitala

            A gdzieś się udzeila ?Można z nim dyskutować gdzieś gdzie nie może usuwać komentarzy

          • Guest

            Ja nawet dyskusją bym tego nie nazwała-z jego strony brak jakichkolwiek argumentów tylko jak katarynka „nie rozumiesz”, „hejter” ;).
            Próbowałam pół roku temu, najpierw pisałam do redakcji ABCzdrowie, później do psycho-kit, odezwało się do mnie kilka osób (w tym jedna pani psycholog, która osobiście zadzwoniła do pana kołodzieja), ktoś próbował zainteresować tym środowisko psychologów i terapeutów(w końcu to w nich uderza również głupota „kolegi po fachu”), ale chyba nikt się specjalnie nie zainteresował. Wtedy chodziło głównie o posługiwanie się tytułem magistra i „złote porady” na abczdrowie jak np.:

          • madrene

            zły prt screen powyżej, porady:

          • Widziałam też „poradę” dla mężczyzny, który ma stany depresyjne, źle się ogólnie czuje i ma wątpliwości, co do swojej seksualności, że „ogląda za dużo pornografii”. Aż się nóż w kieszeni otwiera. Nie wiem, dlaczego nikt tego nie może ukrócić.

          • madrene

            kolejny złotousty „specjalista” z abcZdrowie:
            https://portal.abczdrowie.pl/pytania/slyszenie-glosow-i-krzykow-przez-17-latka

          • To jest żart jakiś? :o Jestem przerażona!

          • madrene

            Mnie to już chyba nic nie zdziwi…

          • Zdziwi to może i nie… Ale przeraża na pewno :/

        • Chciałabym też się wypowiedzieć dalej w tym temacie, ale zostałam zablokowana :/

        • Widzę, że komentarze poznikały.

      • Maciej Wiesław Pitala

        Pan Dawid po Licenjacie z pedagigiki stworzył własną szkołę psychoterapii ….nie wiem co mam powiedziec

  • Marusz Kondzierski

    Witam. Postanowiłem troszkę poszperać w necie. Pozwoliłem sobie nawet przeprowadzić rozmowę z Panem Dawidem Kołodziejem osobiście na temat jego poglądu i kwalifikacji. Sam ukończyłem uczelnie, jednolite pięcioletnie studia magisterskie i jestem psychologiem ze SPECJALNOŚCIĄ kliniczną. Nie wykluczam nauk pedagogicznych, nie stawiam ich niżej i są one po prostu inne.

    Z mojej rozmowy dość kulturalnej wynika, że znaczenie depresji od strony pedagogicznej jest inne. Pedagog nie stosuje europejskiej klasyfikacji ICD-10, jak sam stwierdził nie zna się na tym. Idąc dalej tym tropem okazuje się, że przypadki wykraczające poza jego umiejętności i możliwości nie są prowadzone.

    Nie chcę być stronniczy ale widzę ewidentną nagonkę na studentów i Pana Kołodzieja. Przy okazji tego wszystkiego Pani Moniko, proszę zobaczyć swoje odpowiedzi sprzed kilku lat dotyczące leków. Jest Pani niekonsekwentna w swoich wypowiedziach i zmienna jak chorągiewka.

    • Marusz Kondzierski

      I jeszcze jeden zrzut, który wywołał u mnie nie małe zaskoczenie…

      • misz

        czy mogłby PAn opowiedzie coś wiecej o swoich kwalifikacjach? bo krótkie wpisanie w google stwierdziło, że istnieje Pan tylko w tej jednej dyskusji, a Panskie zdjecie mozna ściągnąc z baz z przykłądowymi CV :) http://kreativcv.hu/oneletrajzok/fenykepes/metropolitan-cv.html

      • Panie Mariuszu, na załączonych screenach nie widzę, jakobym kategorycznie odradzała branie leków. Leki były i są niezwykle ważne w leczeniu depresji. Psychoterapia jest dodatkiem. Czy jestem chorągiewką na wietrze? Raczej się dokształcam. Przez parę lat pewne rzeczy w psychologii, psychiatrii i psychoterapii mogły ulec zmianie.

        Porozmawiał Pan z Panem Kołodziejem, zatem zapraszam też do takiej rozmowy prywatnej ze mną. Bez problemu odnajdzie mnie Pan na Facebooku choćby lub mojego maila.

        I jeszcze jedna kwestia. Czy jeśli pedagog nie korzysta z ICD czy DSM, to czy może uczyć o tym, czym są zaburzenia psychiczne, które uchodzą na choroby? Nie twierdzę, że pedagog to zło wcielone, absolutnie nie, znam wielu bardzo dobrych i oddanych, dobrych w swojej dziedzinie. Natomiast jeśli pisze się tekst o depresji, to albo się wspomina, że jest to pisane TYLKO z punktu widzenia pedagogiki i się ten punkt widzenia wyjaśnia albo się patrzy na niego z kilku punktów widzenia – także psychiatrycznego.

        P.S. Wykonuje Pan swój zawód wyuczony? Gdzie mogę Pana znaleźć? Ma Pan swoją stronę?

        • misz

          to nie jest prawdziwa osoba, to jest sztuczne konto założone przez „psychopedagoga”

          • Mam tez takie podejrzenie, ale wolę się upewnić. Dlatego jestem otwarta na dialog.

        • Maciej Wiesław Pitala

          Próba wmówienia nam, że pedagogika inaczej patrzy na depresję to absurd. Nie ma innej pedagogicznej depresji. Pedagogów uczy się o depresji by potrafili w porę zareagować a nie po to by zajmowali się leczeniem deprsji czy terapią bo to absolutnie nie ich rola

          • Też mi się tak wydaje, że teoria o depresji może być jedna i to ta psychiatryczna i psychologiczna. Wzięta z DSM i ICD, a nie z „przemyśleń”.

          • Maciej Wiesław Pitala

            Oczywiście, że bzdura. Pedagog inaczej podchodzi do depresji to fakt. Ale to wynika z tego, ze on nie leczy jej a jedynie interweniuje czy bierze pod uwagę jako pedagog ale definicja jest taka sama! To nie jest tak że dla pedagoga depresja to coś innego.

          • Doczytałam to sobie dzisiaj i rzeczywiście jest tak jak Pan mówi. Interwencja, rozpoznanie i odesłanie do specjalisty – lekarza – tak to powinno wyglądać.

      • Maciej Wiesław Pitala

        Fejkowe konto ma nas przekonać? Nie wstyd Panu tak kłamać?

      • Maciej Wiesław Pitala

        Panie Mariuszu czy może Pan potwierdzić swoją tożsamosć ?

    • A gdyby Pan zrobił dokładniejszy research, to dotarłby Pan do tego, że Fan Page, który Pan cytuje został zajęty przez mojego stalkera, ale to tak na marginesie.

  • Aleksandra

    „Aby legalnie wykonywać zawód psychologa w Polsce konieczne jest ukończenie jednolitych pięcioletnich studiów magisterskich w zakresie psychologii. ” na pewno to wystarczy?

    Według aktu prawnego, który Pani przytoczyła (punkt 2.) , prawo wykonywania zawodu psychologa powstaje z chwilą dokonania wpisu na listę Regionalnej Izby Psychologów. (rozdział 2. art 7 ustawy o zawodzie psychologa). Proszę o komentarz.

  • To fakt, że tekst aż odrzuca zarówno pod względem językowym, jak i merytorycznym. Internet bardzo mocno sprzyja budowaniu wizerunku profesjonalisty na podstawie pseudonaukowych, niekompetentnych artykułów – ten Psychoblog Społeczny powinien być ometkowany, jako społeczne zagrożenie :)

    A tak abstrahując już od tego artykułu, chciałbym zapytać o zupełnie inną kwestie. Gdy dyskutujemy już o farmakologii i leczeniu psychiatrycznym lub psychologicznym, to przyszło mi na myśl pewne zagadnienie na temat którego kilka lat temu trochę czytałem. Jest to pytanie do Pani Moniki i innych psychologów (z wykształcenia). Jak odnosicie się do nurtu antypsychiatrii? Mam swoje zdanie zupełnie prywatne i raczej słabo ugruntowane na ten temat, a całkowity brak doświadczenia z chorobami, zaburzeniami psychicznymi sprawia, że dla mnie to temat zupełnie abstrakcyjny i czysto teoretyczny. Niemniej, zawsze interesowało mnie, co myślą na ten temat osoby związane zawodowo z tą dziedziną, a przy dyskusji o depresji znów przypomniałem sobie o tym nurtującym zagadnieniu.

    Z góry dziękuje za odpowiedź.
    Paweł

    • Panie Pawle,
      cóż, antypsychiatria mówi przede wszystkim o tym (w dużym skrócie, dla tych, którzy nie znają tego terminu), że osoby uznawane za zaburzone psychicznie, tak naprawdę mają po prostu problemy z adaptacją w społeczeństwie, są nonkonformistami i choroba psychiczna jest jedynie łatką, jaką im się przyczepia stawiając diagnozę.

      Mogę się z tym zgodzić tylko częściowo. Rzeczywiście jest tak, że część zaburzeń nie wymaga farmakologii, jak np. fobie specyficzne, ale nie traktuje się ich jako chorób, które wymagają hospitalizacji. Raczej terapia, odwrażliwianie itp. Co nie oznacza, że nie wspomaga się ich w niektórych przypadkach lekami.

      Natomiast w większości przypadków, problemem jest np. zaburzone przewodzenie neuronalne w mózgu, zaburzenia hormonów, czyli mózg jest chory. I tak, moim zdaniem, trzeba to traktować, nie jako UMYSŁ (który w naszej kulturze jest postrzegany jako „siedziba” duszy i naszego JA), ale jako mózg, który może chorować (I CHORUJE), jak każdy inny organ. Jak żołądek, nerki, czy cokolwiek innego.

      Czy to jest satysfakcjonująca odpowiedź? :) Jeśli ma Pan jakieś pytania – proszę śmiało pisać :)

      Pozdrawiam.

      • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź,

        pamiętam, że na studiach pisałem pracę na ten temat, ale jak to bywa na uczelni były to dywagacje czysto teoretyczne, tak bardzo oderwane od rzeczywistości i realnego świata jak to tylko możliwe. Podejrzewam, że pod względem merytorycznym, dla kogoś zajmującego się praktyką w tej dziedzinie pewnie niewiele bardziej wiarygodne niż treść Psychobloga ;) (choć mam nadzieję, że przynajmniej lepsze pod względem językowym). Mam ochotę znaleźć ten tekst i jeszcze raz go przeanalizować, bo pamiętam, że chciałem wówczas wierzyć, że faktycznie jakakolwiek farmakologia i ingerencja leków w leczenie jest zbędna. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że była to młodzieńcza i zdecydowanie zbyt daleko posunięta generalizacja. Pani wypowiedź tylko mnie w tym utwierdziła.

        Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i jeśli uda mi się odszukać tekst, to możliwe, że będę mieć jeszcze jakieś pytania :)

        Pozdrawiam!

        • Jak uda się Panu odnaleźć ten tekst, to bardzo chętnie go przeczytam (jeśli się Pan na to zgodzi), wtedy będziemy mogli o nim podyskutować :)

  • mika

    Bardzo przydatny tekst. Często spotykam się z błędem, że psycholog to doktor…

    • Monika Kotlarek

      Dziękuję bardzo. Cieszę się, że ten tekst jest przydatny.

  • Joanna Wasilewska

    Bardzo mnie zastanawiają kompetencje Pana Kołodzieja, który tak zaciekle broni fatalnego pod względem merytorycznym i językowym tekstu. Facet prowadzi gabinet psychoterapii (zgroza!), ale w jego bio nie widać, żeby choć powąchał jakiekolwiek szkolenie.
    Dobrze, że Pani napisała ten tekst.

    • Pan kołodziej jest licencjonowanym pedagogiem i to wszystko.

    • Monika Kotlarek

      Dziękuję. Pan Kołodziej ma licencjat z pedagogiki. Co do reszty ewentualnych szkoleń-nie wiem. A obrona rzeczywiście zaciekła łącznie z obrażaniem komentujących (przez inne konta).

      • misz

        najzabawniejsze jest to zakładanie fejkowych kont. to jest dopiero materiał na terapie ;) rownież tu w tej dyskusji do tego sie posunal :D

        • Joanna Wasilewska

          Mniej więcej tak samo zabawne, jak:
          – skasowanie mojego komentarza z pytaniem o kwalifikacje szefa tego interesu oraz superwizję;
          – skasowanie całego modułu ocen na fanpage’u, kiedy powtórzyłam tam pytanie o kwalifikacje; czyżby jednego komentarza skasować się nie dało?
          – zbanowanie mnie, żebym przypadkiem nie zapytała po raz kolejny.

          Stworzenie nieistniejącego psychologa klinicznego też ślicznie się wpisuje w dyskusję.

          • To zawsze strasznie przykre. Można to wszystko rozwiązać na kilka różnych sposobów, a autorzy podejmują dość, w mojej opinii, niedojrzałą decyzję, by blokować i banować ludzi, którzy się z nimi nie zgadzają. I to wcale nie hejterów.

            Pani Joanno, może warto robić np. screeny swoich komentarzy? Może da się to potem jakoś wyjaśnić i skonfrontować?

          • Joanna Wasilewska

            Przyznam, że rzadko zdarza mi się prowadzić zaciekłe dyskusje i to chyba pierwszy przypadek, żeby mnie ktoś zbanował ;-) Specjalnie się tym nie martwię, ale mam nauczkę na przyszłość.

            Mam wrażenie, że prędzej całkiem osiwieję, niż to zacne gremium podejmie jakąś dojrzałą, wyważoną i odpowiedzialną decyzję. Ach, skąd się bierze taką pewność siebie i beztroskę?

          • Nie wiem, Pani Joanno. Chcę wierzyć, że wszyscy ludzie mają w sobie jakiś mechanizm, który nie pozwala robić krzywdy (nawet wpisami) innym, a już pedagog czy przyszły pedagog to na pewno! A tu taka „niespodzianka”… Beztroska? Nie wiem, może właśnie z tej pewności siebie i przeświadczenia o jakiejś nieomylności? Nie wiem tego.