NA SZYBKO – Przestań sobie mówić…

Wewnętrzny krytyk? Proszę bardzo. Któż z nas czasem (często) nie dostaje od niego po głowie. Ale problem w tym, że to MY jesteśmy tym krytykiem. To MY potrafimy sobie wmówić najgorsze kłamstwa, byle tylko nie spojrzeć na świat i siebie nieco przychylniejszym okiem.

A gdyby tak przestać sobie mówić…

„Nie jestem dobry w…”

Powiedz: To tylko pewna umiejętność. Jestem w stanie się jej nauczyć.

„Jestem jedną wielką porażką…”

Powiedz: Ok, nie udało się, wszyscy popełniamy błędy, jesteśmy tylko ludźmi.

„Nie ma sensu próbować…”

Powiedz: To może być naprawdę trudne, ale krok po kroku uda mi się dotrzeć tam, gdzie chcę.

„Wszyscy mnie nienawidzą. Nie mam w ogóle przyjaciół…”

Powiedz: To nie ma najmniejszego znaczenia, co ludzie o mnie myślą. Są inni, którzy doceniają moją wartość. To oni są ważni.

„Nienawidzę siebie. Zasługuję na odrzucenie…”

Powiedz: Mam swoją wartość. Zasługuję na to, by być docenianym i traktowanym z szacunkiem.

Jesteście w stanie chociaż SPRÓBOWAĆ zmienić swoje myślenie? I raz na zawsze uciszyć tego podłego wewnętrznego krytyka, który mówi Wam same najgorsze rzeczy? A może już się go pozbyliście i chcielibyście się tym podzielić? Zachęcam do dyskusji.

  • Anita

    Co, jeśli nie potrafimy być dla siebie mniej krytyczni, ponieważ naprawdę uważamy siebie za kogoś takiego? Do tego w tym byciu do niczego „wspierają” nas bliscy, którzy mówią nam tylko o naszych złych cechach, nie wspierają, a nawet nie chcą wysłuchać. Wtedy zostaje się samemu z tym głosem w głowie „jesteś do niczego”, a kiedy raz na jakiś czas ktoś powie komplement to śmiejemy się sami do siebie, że robią to tylko po to, by poprawić nam humor, ale sami w to nie wierzą.

    • Monika Kotlarek

      No właśnie cała rzecz nadal dzieje się w naszym umyśle i to od niego i zmiany naszego myślenia o sobie zależy, jak będzie wyglądało nasze życie. Oczywiście nie wystarczy rano się do siebie uśmiechać, żeby wszystko się nagle poukładało, w końcu wiara w siebie nie przychodzi z dnia na dzień. Ale może warto zacząć od tego, by np. uwierzyć w szczerość komplementu? Bo w zasadzie dlaczego nie? Jeśli ma to pokrycie w faktach, to znaczy, że jest szczery. I tak bardzo wiele sytuacji można rozpatrywać na zasadzie domysły-fakty. Co nam się wydaje, a jaka jest rzeczywistość.

  • Munla

    Nie zgadzam się tylko z pierwszym – nie jestem w stanie nauczyć się każdej umiejętności, choćby z uwagi na anatomię człowieka. Reszta jak najbardziej jest sensowna i budująca, a przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam Cię :)

    • Monika Kotlarek

      Każdej nie, jasne, ale bardzo wiele, których NAPRAWDĘ chcemy – już można :) Pozdrawiam również bardzo mocno :)

  • kimono

    A jeśli to co mówi „wewnętrzny krytyk” nie jest kłamstwem tylko prawdą? Co jeśli naprawdę nic się nie udaje, sama siebie nienawidzę i zasługuję na potępienie? Stwierdzenie okrutnej prawdy nie jest kłamstwem. Dlaczego mam z tym walczyć?

    • Littlethings

      Obiektywnie- Nie da się być w pełni doskonałym człowiekiem ociekającym wspaniałością, ani totalnie skończoną chodzącą porażką zasługującą na potępienie. Bo czym sobie zasłużyłaś, tym, że nie próbujesz? Za to ,że nie wierzysz w pozytywny feedback, bo nie zgadza się z Twoją własną oceną samej siebie? Twoje dokonania nie definiują tego kim jesteś, tylko jaka dla siebie i innych. Skoro nie masz nic i myślisz o sobie najgorzej, dlaczego miałabyś o siebie nie zawalczyć?

  • Stan

    Pozbywam sie go codziennie. Czuje juz przewagę i niedlugo w ogole go przepędzę. Trzeba tylko i aż uwierzyc. Powodzenia :)