Tęczowa terapia, czyli jak wyleczyć homoseksualistę

Do roku 1973 homoseksualizm uważany był na zaburzenie psychiczne. Aż do początku lat 90-tych XX wieku, był według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) uważany za jednostkę chorobową.
Ponieważ do tego czasu orientacja ta była postrzegana jako psychopatologia, wiadome było, że pojawią się specjaliści chcący „pomóc chorym”.

Poza różnymi terapiami, z których jedną najbardziej popularyzowaną w latach 60-tych przez kościół było małżeństwo (heteroseksualne oczywiście), największą popularność zdobyła tzw. terapia awersyjna. Masz awersję do czegoś? „Odrzuca” Cię na zapach/smak/dotyk/widok czegoś? Więc już zapewne się domyślasz na czym mniej więcej mogła ona polegać.

Jako metoda z terapii behawioralnej, zakładała, że homoseksualizm jest zachowaniem wyuczonym, pewnym nawykiem i można go chorego oduczyć. Każdy pacjent, który postanowił się poddać takiemu leczeniu był sadzany na krześle, a do różnych części ciała miał podłączane elektrody. Wyświetlano mu zdjęcia kobiet i mężczyzn w strojach plażowych, nagich, w sytuacjach erotycznych. Gdy leczony wykazywał zainteresowanie (pocenie skóry, szybsze bicie serca, podniecenie) homoseksualnym zdjęciem-był natychmiast rażony prądem i podawano mu środki powodujące silne wymioty. W ten sposób bodziec homoseksualny skojarzony z bardzo nieprzyjemnymi dolegliwościami miał zostać wyparty i oduczony.

Profesor psychiatrii Spitzer (wtedy jeszcze doktor) stosował wyżej opisaną metodę na wielu swoich pacjentach. Według jego zapisków prawie 66% mężczyzn i 44% kobiet „mogło zostać wyleczonych ze swoich zachowań seksualnych”. Sprawiło to, że teoria o chorobie pokutowała przez tak długi czas.

Dziś już oficjalnie terapii awersyjnej się nie stosuje. Jednak w praktyce pewne jej elementy bywają nadal praktykowane, np. przy leczeniu pedofilów-gwałcicieli czy alkoholików.

Badania przeprowadzone po takich eksperymentach wykazały, że wielu „leczonych” w ten sposób homoseksualistów wykazywało silne załamania nerwowe, wiele prób samobójczych, nieakceptowanie własnej seksualności, depresje i nerwice.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Czy terapie tzw. leczenia, mogą w Twojej opinii przynieść jakiś skutek? Czy należy uczyć się akceptacji własnej seksualności po prostu?

  • ewa

    nic wbrew pacjentowi… nalezy zdecydowanie akceptowac, jezeli w tym przypadku natura tak chciala tego czlowieka stworzyc. Na swiecie nie ma ludzi idealnych, sa rozne inne ‚uposledzenia’ ktore nie wykluczaja czlowieka z zycia spolecznego.
    Napisalam slowo uposledzenie w cudzyslowie, bo ja osobiscie nie klasyfikuje homoseksualizmu w zaden sposob i nie dyskwalifikuje o ile mowimy o ludziac normalnych pod wzgledem psychiki. To co mnie przeraza to taki spoleczny manifest tej grupy spoleczenstwa, ktorzy w organizowanych tzw marszach rownosci maja okazje do pokazania sie ze strony negatywnej, ordynarnej, czasami gorszacej.
    Musimy miec jednak i to na uwadze, ze zyja wsrod nas rowniez ludzie, ktorzy maja konserwatywne podejscie do kwestii zwiazku i maja do teo prawo. Niestety odnosze wrazenie, ze obecnie, kiedy temat homoseksualizmu i malzenstwa takich par jest w modzie, pada wiele slow nienawisci oraz nieakceptacji ludzi, ktorzy maja odmienne zdanie w tym temacie. Czyli spoleczenstwo dzieli sie na tych, co wspieraja grupe homoseksualistow i na homofobow. Innego wyjscia nie ma. Jak pani G nie zostaje wicemarszalkiem, to nie dlatego, ze nie ma kwalifikacji, tylko dlatego, ze na glosowaniu wiekszosc to homofobii, etc.
    Nie wydaje mi sie tez, ze malzenstwom jednoplciowym nalezy dac wychowywac dzieci – to powinna byc ostatecznosc, a nie powszechnosc. Dzieci powinny wzrastac przede wszystkim w rodzinie gdzie jest mezczyzna i kobieta, poniewaz musza czerpac wzorce z obydwu tych plci i osobowosci. Dzis dzieci adoptowane przez pary jednej plci sa jeszcze za male, ale za 20 lat przekonamy sie jak wychowanie w takiej ‚rodzinie’ wplynie na ich psychike.

    • Monika

      Tak samo powinno się wspierać osoby homoseksualne jak i osoby, które tego nie tolerują. Wszystko w granicach tej tolerancji. Dopóki nikt mnie swoim zachowaniem nie krzywdzi-nic mi do tego. I odwrotnie.
      Wpisem chciałam jedynie opowiedzieć historię leczenia. Każdy z nas ma różne poglądy na to zagadnienie. Jak jest naprawdę, skąd się wziął homoseksualizm itd. tego nie wiemy. Jeszcze.

  • Diesel

    Obiło mi się kiedyś o uczy, że homoseksualizm to cecha nabyta na etapie wczesnodziecięcym, przez sposób wychowania. Podobne jest i moje zdanie. Także co do metod leczenia (choć drastycznych) ;)

    • Monika

      Nikt jeszcze dokładnie nie zbadał tego zagadnienia. Teorie są różne :) Może kiedyś się dowiemy wszystkiego na temat homoseksualizmu.