Zaburzenia lękowe – FOBIE SPECYFICZNE.

FOBIA – to uporczywy, silny lęk przed konkretnymi przedmiotami lub sytuacjami, które nie stanowią realnego zagrożenia. W momencie kontaktu z przedmiotem fobii, pojawia się reakcja (wywołana lękiem i skokiem adrenaliny) walki lub ucieczki. Fizjologicznie, organizm reaguje, jak w przypadku realnej sytuacji zagrożenia, jak np. spotkanie z niedźwiedziem. Różnica jest taka, że bodziec wywołujący fobię, nie jest niebezpieczny. Wyróżniamy 3 rodzaje fobii – fobie specyficzne (dawniej fobie proste), fobia społeczna i agorafobia (lęk przed otwartymi i zamkniętymi przestrzeniami).

Dzisiaj opowiem Wam trochę o fobiach specyficznych. Mówimy o nich, gdy osoba cierpiąca na fobię, odczuwa bardzo silny lęk, wywołany przez określony przedmiot lub sytuację (albo chociażby ich wyobrażenie). Dodatkowo poziom lęku musi być niewspółmiernie wysoki do realnego niebezpieczeństwa.

Kiedy fobia staje się poważnym problemem?

Kiedy przymus unikania sytuacji lub przedmiotów, które są przedmiotem fobii, znacznie utrudnia normalne, codzienne funkcjonowanie. DSM-IV wyróżnia 5 podstawowych rodzajów fobii:

  1. Zwierzęca (np. na punkcie pająki lub węże).
  2. Związana ze środowiskiem naturalnym (np. wysokość lub woda).
  3. Krew/zastrzyk/rana.
  4. Sytuacyjna (np. winda lub samolot).
  5. Nietypowa (np. wymioty lub krztuszenie się).

Niektóre z fobii polegają na wyolbrzymieniu sytuacji (lub przedmiotu), którego po części obawia się wielu ludzi (mrok, węże, choroba, ogień itp.), a niektóre – tych, których niewiele osób się rzeczywiście boi (woda, wysokość, małe pomieszczenia itp.). Główną właściwością fobii specyficznych jest konieczność unikania bodźców lękotwórczych. I to unikanie pozwala stwierdzić, czy fobia nadaje się do terapii. Na przykład: ktoś boi się zamkniętych pomieszczeń (klaustrofobia), przez co np. musi wchodzić po schodach na wysokie piętra, nie udaje się na ważną rozmowę kwalifikacyjną, by nie musieć korzystać z windy itd. Utrudnia życie? Na pewno. Nadaje się do leczenia? Jak najbardziej.

Ludzie cierpiący na fobie najczęściej są w pełni świadomi i doskonale wiedzą, że ich lęki są irracjonalne, ale nie mogą nic na to poradzić, a poziom lęku po napotkaniu na bodziec, jest bardzo wysoki i może przypominać nawet napady paniki.

Najczęściej występujące w populacji fobie specyficzne to:
  • AKROFOBIA – wysokość.
  • ALGOFOBIA – ból.
  • ASTRAFOBIA – grzmot, błyskawica.
  • KLAUSTROFOBIA – zamknięte pomieszczenia.
  • HYDROFOBIA – woda.
  • MONOFOBIA – samotność, opuszczenie.
  • MYSOFOBIA – brud, zarazki, zakażenie.
  • NOKTOFOBIA – noc, ciemność.
  • OCHLOFOBIA – tłum.
  • PATOFOBIA – choroby.
  • PIROFOBIA – ogień.
  • ZOOFOBIA – zwierzęta.

Objawy fobii wzmacniają się a każdym razem, gdy cierpiącemu uda się uniknąć bodźca, który ją wywołuje. Utrzymywać się ona może także z powodu korzyści czerpanych z powodu choroby (tak, korzyści), jak np. zwracanie na siebie uwagi, współczucie, możliwość manipulowania innymi ludźmi, zrzucanie obowiązków na innych (często dzieje się to nieświadomie).

*Ciekawostka:

O ile większość fobii powoduje wzrost ciśnienia krwi, przyspieszone bicie serca, uderzenia gorąca, to jest jedna fobia, która “działa” zupełnie odwrotnie. Mianowicie lęk przed krwią i zastrzykami. Tuż po gwałtownym wzroście ciśnienia, następuje natychmiastowy spadek i ludzie najczęściej wtedy mdleją. Jeśli chory dodatkowo cierpi na inne fobie specyficzne – wywołują one u niego “normalne” reakcje, jak przy fobiach. Tylko na widok krwi lub strzykawki dzieje się inaczej.

artist-circus-clown-476-825x550

Skąd się biorą fobie?

Teorii na ten temat jest sporo, jednak ta, która pojawia się najczęściej mówi o tym, że fobia może być zachowaniem wyuczonym. Bardzo wiele eksperymentów wykazało, że reakcje lękowe bardzo łatwo wywołać, jeśli bodziec zupełnie dla nas obojętny powiąże się z traumatycznymi przeżyciami, trudnymi, negatywnymi emocjami i doświadczeniami. Np. klaustrofobia może być skutkiem tego, że np. kiedyś byliśmy zamykani w łazience/szafie nawet “dla żartów”. Jednak nie muszą to być bezpośrednie doświadczenia. Ludzie też doskonale uczą się poprzez obserwację innych.

Leczenie fobii specyficznych.

Najlepsza jak do tej pory w leczeniu fobii specyficznych, jest terapia behawioralna.

Leczenie fobii polega na tak zwanej stopniowej desensytyzacji, czyli odczulaniu. Terapia trwa zwykle kilkanaście spotkań. Jeśli pacjent ma dużo czasu, rozpoczyna się od sporządzenia przez niego listy sytuacji lękotwórczych, od najsłabszych, do takich, które wydają mu się niemal nie do zniesienia. Potem uczymy go technik relaksacji, kontroli oddechu i systematycznie wyobraża sobie sytuacje z listy, posuwając się stopniowo ku tym najtrudniejszym sytuacjom.

Inną techniką leczenia fobii specyficznych jest modelowanie. Pacjent (najpierw w towarzystwie terapeuty, a następnie sam) obcuje z lękotwórczym bodźcem tak długo, jak długo jest w stanie wytrzymać (w bezpiecznym środowisku). Pacjenci zaczynają dostrzegać, że sytuacja ta jest nieprzyjemna, ale w żaden sposób im nie zagraża. Taka terapia najlepiej sprawdza się w leczeniu lęku przed małymi zwierzętami, zranieniem lub zastrzykiem i często wystarcza jednorazowa długa sesja (około 3h).

Do dziś nie wynaleziono skutecznych środków farmakologicznych, które miałyby wyleczyć fobie specyficzne, dlatego jeśli Wy (lub Wasi bliscy) cierpicie na chorobliwy lęk przed czymś – warto skontaktować się z terapeutą.

Ja panicznie boję się pająków. I klaunów. Ale usilnie z tym walczę. A Ty?


Źródła:

  1. Carson, Robert. C. Psychologia zaburzeń vol. 1. Człowiek we współczesnym świecie. Wyd. GWP (2003).
  2. Bilikiewicz, Adam. (red.) Psychiatria. Podręcznik dla studentów medycyny. Wydawnictwo Lekarskie PZWL (2006).
  3. http://www.smutekdepresja.fora.pl/fobie,4/fobie-rodzaje-i-klasyfikacja-zaburzen-lekowych,36.html
  4. http://pedagogikaspecjalna.tripod.com/notes/EMOCJE.htm
  • Karola

    Witam,
    Od kilku miesięcy mam problem ze swoją 10 letnią córką. Mianowicie po obejrzeniu zwiastuna filmu “TO” nie może w nocy spać. Budziła się a teraz nawet nie chce zasnąc sama w pokoju. Nie jest rozwiązaniem spanie razem, ponieważ żadna z nas nie jest wyspana na małym łóżku. W ciagu dnia gdy rozmawiamy, twierdzi,że dzis próbuje zasnąc sama,ale gdy przychodzi wieczór zaczyna się pocić, pyta z kim będzie spała, jest przerażona. Co w takiej sytuacji powinnam robić. Spać z nią do momentu, aż sama przestanie się bać spać, iść na terapię, a może dać się oswoić z postacią klauna poprzez plakaty z jego podobizną w pokoju, osobą przebraną za klauna…? Prosze o pomoc. Pozdrawiam

  • Magdalena

    Moja córka ma chyba monofobię. Bardzo boi się zostać sama. Od dziecka zaówarzyłam, ze boi się zostawać w samochodzie jak wychodziłam na chwilkę. Jak była co raz starsza jakoś jej to przechodziło, bo udawało mi się ją jakoś przekonać i zachęcić np. mówiłam jej, ze jak zostanie sama w samochodzie, kiedy pójdę zapłacić za benzynę to kupię jej coś słodkiego. Na podwórku przed domem bawiła się z koleżankami bez problemu.
    W wieku 5 lat córka wyładowała w szpitalu na oddziale zakaźnym. Ja w tedy miałam druga córkę, która karmiłam piersią, wiec nie mogłam z nią zostać, ale moja mama była z nią cały czas. Jednak pod czas wizyt, kiedy się wymienialiśmy. Wtedy była trauma i panika, bo musiała zostać sama na sali na 5 min.
    Po tem po kilku tygodniach wszystko wróciło do normy. Bała się, ale nie tak bardzo, bo miała swój pokój na strychu i potrafiła sama tam przebywać.
    W ostatnie wakacje będąc u mojego brata, on zostawił ja na chwile w samochodzie. Dostała takiego ataku paniki, ze o mało nie wybiła szyby. Od tamtej pory chodzi za mną jak cień. Nawet w domu. Cały czas sprawdza gdzie jesteśmy. Nawet na zajęcia po za szkolne boi się chodzić jeśli mnie tam nie ma. Do tego stopnia, ze budzi się w nocy i sprawdza czy jestem w domu.

  • N.

    Ja sie boje wymiotowac i zupelnie nie wiem jak sobie z tym poradzic. Bylam u terapeuty ale nic to nie dalo. Zmagam sie z fobia 19 lat , tyle samo nie wymiotuje.

    • Magdalena Er

      Ja również zmagam się z emetofobia czyli lekiem przed wymiotami :((( chodziłam na terapie 5 lat w tym dwa lata na terapie o nurcie behawioralno poznawczym , byłam na hipnozie , biorę leki i nic nie pomaga …. nie wiem już co robić :(((

  • lena

    witam ma pytanie czy ktos mial moze kiedys fobie przed ciaza i porodem .
    i czy terapia wam pomogla sie wyleczyc z tej dziwnej fobi

  • Anna

    Witam , mój 12 letni syn od wieku niemowlęcego ma problemy z jedzeniem . Je wybiórczo kilka dań i w żaden sposób nie jestem w stanie zachęcić go spróbowania nowego produktu . Niedawno słyszałam o “schorzeniu” nazywanym neofobią żywieniową , to dokładnie pasuje do mojego dziecka , jednak nigdzie nie mogę znaleźć informacji , książek itp na temat tej fobii .

  • Alicja

    Ja też panicznie boję się pająków. Coraz częściej myślę o jakiejś terapii, bo to wszystko jest bardzo uciążliwe. W domu mam zamontowane moskitiery w oknach, ale to niestety nie wyklucza bliższych spotkań z pająkami. Co jakiś czas jakiś pająk nawet w domu się znajdzie. Są krzyki, płacz, uczucie obłażenia. Czasem po zobaczeniu pająka problemem jest założenie bluzy, bo boję się, że w rękawach czają się na mnie te stworzenia.
    Zastanawia mnie bardzo pochodzenie tej fobii. Boję się wody, ale to jeszcze umiem wytłumaczyć (jak byłam dzieckiem, to się topiłam nad morzem). Z kolei z pająkami nie mam pojęcia. Jako dziecko nie bałam się pająków i nawet nad morzem łapaliśmy je do butelek. Bardzo mnie zastanawia skąd się to u mnie wzięło. Nawet nie mogę sobie przypomnieć konkretnego momentu, w którym zaczął się ten problem, ale trwa to już długo i mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Ciekawa jestem, jakie są inne teorie na temat powstawania fobii?

    • Monika Kotlarek

      Niedawno czytałam, że fobie specyficzne mogą być dziedziczone. Natomiast skłaniałabym się ku temu, że jednak samemu się przeżyło coś, co okazało się (lub wydawało) zagrażające lub też zaobserwowaliśmy kogoś, kto np. panicznie bał się pająków lub został w jakiś sposób zaatakowany czy coś w tym stylu.

      • Alicja

        Dziękuję bardzo za odpowiedź. Niestety nie mogę sobie przypomnieć niczego takiego, co oczywiście nie znaczy, że coś takiego nie miało miejsca. Cały czas mam nadzieję, że przypomni mi się coś, co wyjaśni tę irracjonalną fobię. Zawsze byłoby jakoś łatwiej :P

        • Monika Kotlarek

          Często jest nam łatwiej, gdy znamy przyczyny tego, co się z nami dzieje. Możliwe, że np. terapia pozwoliłaby to odkryć. Warto się nad tym zastanowić, zwłaszcza, że myśli o leczeniu się pojawiły, by pokonać lęk przed pająkami.

  • Anubis

    Oh my… Chcę zostać pilotem, a boję się wysokości. Póki nie wejdę na park linowy to wszystko jest okej – jestem pewna, że przejdę i nie będzie problemów. Wejście na pierwszą platformę to też nie problem. Na drugą też jakoś się przedostaję, ale przy trzeciej-czwartej zaczynam się coraz bardziej bać i w pewnym momencie boję się zejść z platformy tak bardzo, że muszą mnie ściągać na dół – co po puszczeniu się platformy okazuje się bardzo przyjemnym wiszeniem w powietrzu. Póki coś nie ugina mi się pod nogami przy każdym kroku w sposób, który jest niezależny ode mnie (platformy, deski, wiszenie i huśtanie się na linie, bycie spuszczaną na linie w dół, albo siedzenie na wąskim parapecie okna przy drabinkach w hali sportowej bez żadnych zabezpieczeń – to jest okej) to bycie na wysokości jest całkiem niezłą zabawą, ale kiedy mam wejść na linę, to po prostu się boję. Albo kiedy byłam na platformie, a platformę za mną chodził z wielką energią kolega o dużej masie ciała, co powodowało trzęsienie się kilku najbliższych platform – czułam się bardzo niepewnie, jakby drzewo miało zaraz runąć.
    Kiedyś wcale nie miałam takich lęków. Pewnego dnia przy dużym wietrze i padającym śniegu, ogólnie nieznośnej pogodzie, jechaliśmy wyciągiem krzesełkowym, dwuosobowym. Miałam jechać z kolegą, ale tam peron jest taki beznadziejny, że źle się ustawiliśmy i on pojechał, a ja zostałam. Wsiadłam na następną kanapę, ale nie opuściłam barierki – miałam wtedy jakieś 9-10 lat i bałam się, że nie będę w stanie jej podnieść, bo będzie za ciężka, przymarznie, cokolwiek, i zostanę w niej na zawsze (oczywiście w tym wieku nie myślałam o tym, że przecież na peronie ktoś jest, może zatrzymać kanapę i mi pomóc i raczej to jest tak skonstruowane, żeby nie przymarzło), więc spędziłam całą drogę kurczowo trzymając się barierki po prawej stronie, bojąc się, że spadnę i marznąc z powodu wiatru.
    Po tym jakże cudownym doświadczeniu przez parę ładnych lat bałam się nawet jechać takim wyciągiem. Przeszło może dwa lata temu, po długim tłumaczeniu sobie, że “przecież nic mi się nie stanie, jeździłam takim czymś wcześniej i nic mi nie było, tamtego dnia też mi się nie stało, więc czemu teraz miałoby mi się coś stać?”.
    Nigdy w życiu nie leciałam samolotem, więc nie wiem, jak na to zareaguję. A w przyszłym roku chciałam zacząć szkolenie. Zastanawiam się, czy częste chodzenie na parki linowe pomoże mi przezwyciężyć ten strach.
    Do tego bez niemiłych doświadczeń w przeszłości boję się pająków – są okej, jeśli nie są w miejscu, gdzie śpię i nie zbliżają się za bardzo do mnie, moich rzeczy.
    Po tym, jak mnie rok temu użarł pies, w obecności każdego psa mam wrażenie, że zaraz zaatakuje i mam ochotę uciekać.
    I jedzenie przy ludziach, których nie znam, sprawia mi spory dyskomfort (na początku jedzenie kanapek na przerwach w nowej szkole to była droga przez mękę, ale jak już się przyzwyczaiłam do klasy to jest okej).

    Anyway, czy uważa pani, że warto udać się z tym do specjalisty, czy mogę sobie z moimi lękami poradzić na własną rękę? Jedyną reakcją na te bodźce jest u mnie strach/intensywny dyskomfort, ale nie zaczynam krzyczeć, płakać (no, to akurat poza parkiem linowym, ale na szczęście (chyba) nie jest to histeryczny płacz, a po prostu zaczynam się lekko trząść i łzy mi ciekną. Plus drżenie nasila się im dłużej tam jestem) ani w żaden sposób uzewnętrzniać tego, co dzieje się wewnątrz. Na zewnątrz zwykle staram się zachować spokój.

    • Monika Kotlarek

      Można przez jakiś czas próbować samemu, a najlepiej przy wsparciu kogoś bliskiego. Polegać miałoby to na tym, że na lękotwórczy bodziec musimy się wystawiać coraz częściej i zwiększać jego intensywność. Jeśli to nie zadziała, wtedy zalecam kontakt ze specjalistą, który takim leczeniem pokieruje.

      • Anubis

        Dziękuję.

  • Julia

    Boję się dzwonić do ludzi, których nie znam bardzo dobrze (w sumie teraz potrafię bez zawahania zadzwonić jedynie do mamy i siostry). Boję się też domofonów (dzwonienia i odbierania). Przez cztery miesiące walczyłam ze sobą, by zadzwonić do dentysty. Brałam telefon do ręki, wpisywałam numer i nie miałam odwagi kliknąć zielonej słuchawki. Czasem zdarzało mi się płakać z tego powodu. Kilka dni temu w końcu zadzwoniłam i jestem z siebie dumna :DKiedyś bałam się też zjeżdżać po schodach ruchomych. W jeździe do góry nie było większego problemu. Na szczęście udało mi się tego oduczyć.

    • Brawo! Na pewno to wymagało dużo siły i samozaparcia. Im częściej będzie Pani się udawało pokonywać wszelkie takie blokady, tym lepiej. W terapii też walczy się z tym, co nas blokuje. Powoli, stopniowo i nie na siłę, ale systematycznie.

      Może Pani spróbować stawiać sobie małe cele. najpierw telefon do mamy (zero stresu), potem do dalszego wujka (większy stres), potem do urzędu itd.