Zakochaj się we mnie

Wszyscy wiemy, że nie można zmusić ludzi do tego, by nas pokochali. Bez względu na to, jak bardzo byśmy tego chcieli. Jednak jest kilka rzeczy, które możemy zrobić, by ktoś zwrócił na nas uwagę. Byśmy byli bardziej atrakcyjni i podświadomie brani pod uwagę jako potencjalni kandydaci na partnerów, także seksualnych. I oczywiście do miłości nikogo nie zmusimy, a poniższe punkty nie zagwarantują nam ognistego romansu zakończonego eksplozją uczuć i finałem przy ołtarzu. Ale jeśli miałyby dać chociaż 5% więcej szans na powodzenie na randce, to czy nie warto chociaż spróbować?

Załóż coś czerwonego. Ostatnio w „Pytaniu na śniadanie” w TVP 2 z przymrużeniem oka opowiadałam o tym, co kolor, jaki ubieramy może mówić o naszej osobowości (w oparciu o badania szwajcarskiego psychologa). Miałam na sobie czerwoną sukienkę. I oczywiście absolutnie nie było moim zamiarem to, by ktoś się we mnie zauroczył, natomiast czerwony kolor zdecydowanie przyciąga wzrok, zwraca uwagę i wywołuje emocje, a zatem cel został osiągnięty, bo na sukienkę zwrócono uwagę już za kulisami. Czerwień kojarzy się z siłą, pewnością siebie, atrakcyjnością, a także seksualną energią. U mężczyzn może to być jakiś drobny czerwony detal przy koszuli, a u kobiet choćby czerwone usta czy paznokcie.

Mów mi po imieniu. Powtarzanie czyjegoś imienia to nie tylko doskonały sposób na to, by je zapamiętać, ale także by zwrócić na siebie czyjąś uwagę. Sprawia to, że osoba, której imię wypowiadamy czuje z nami silniejszą więź, a ponieważ najczęściej zwracamy się do siebie raczej bezosobowo, usłyszenie swojego imienia z czyichś ust, może powodować nawet przyjemne ciarki wzdłuż kręgosłupa. Fajne uczucie.

Naśladuj mnie. Odzwierciedlanie zachowań drugiej osoby to bardzo ciekawe zjawisko psychologiczne, które ma bardzo duży podświadomy wpływ na ludzi wokół nas. Jeśli naśladujesz (jak najbardziej naturalnie oczywiście) czyjeś zachowania, ma on wrażenie, że jesteście podobni. Podobnie czujecie i czujecie, a to zbliża. Zatem jeśli on lub ona pochyla się w Twoją stronę – zrób to samo. Drapie się po ramieniu? Też się podrap. Zerka na zegarek? Też sprawdź godzinę. I patrz na efekty.

Bądź empatyczny. Jeśli chcesz, by ktoś zwrócił na Ciebie uwagę i zaangażował się w relację z Tobą, musisz pobyć chociaż trochę w jego skórze. W ten sposób dowiesz się, czego potrzebuje, co lubi i jak możesz im pomóc w trudnych momentach. Empatia sprawia także, że czujemy się rozumiani przez drugą osobę, co wyzwala dodatkowe pokłady pozytywnych emocji. Lubimy czuć się dla kogoś ważni.

Bądź odrobinę niedostępny. To trochę podchwytliwy punkt, bo wymaga bardzo wiele wyczucia i intuicji. Nie chcesz za bardzo nikogo od siebie odepchnąć, ale stać się raczej wyzwaniem do podjęcia. Spraw, by osoba, którą chcesz sobą zainteresować poczuła, że ją bardzo lubisz, jesteś zainteresowany, ale… jest jeszcze w Tobie sporo do odkrycia. Niech trochę powalczy.

red-love-heart-valentines

Bądź bliżej. Najprostszy sposób, by kogoś zachęcić np. do umówienia się z nami, to być bliżej niego. Jeśli kręcisz się gdzieś w okolicy, to zgodnie z teorią czystej ekspozycji (im częściej wystawiamy się na bodziec, tym bardziej pozytywne emocje w nas wzbudza), istnieje duża szansa, że staniesz się atrakcyjniejszy dla obiektu swoich zainteresowań. Oczywiście nie możesz być nachalny i zwyczajnie upierdliwy. Drugim człowiekiem można równie szybko się zmęczyć. Wszystko jest kwestią wyczucia.

Bądź dowcipny. Poczucie humoru to fantastyczny sposób na przyciągnięcie do siebie ludzi. I zostanie zapamiętanym, ponieważ nasz mózg dość dobrze zapamiętuje sytuacje i ludzi z nimi związanych, gdy są one zabawne i wywołują dużo śmiechu. Jeśli chcesz, by ktoś zwrócił na Ciebie uwagę i jeszcze dodatkowo Cię zapamiętał – powiedz coś zabawnego. Chociaż może daruj sobie suchary na samym wstępie znajomości.

Rozsiewaj plotki. Podświadomie bardziej wierzymy w informację, która przekazuje sobie duża grupa osób. Rozsiej plotkę (lub stwierdź fakt), że jesteś super. Inteligentny, atrakcyjny, oczytany, pasjonat. Poproś przyjaciół, by o Tobie rozmawiali i mimochodem wspominali o Twoich zaletach. Plotka sama się rozniesie.

Bądź w grupie. Jeśli otacza nas kilka osób, z którymi rozmawiamy, śmiejemy się, jesteśmy zanurzeni w dyskusji, to automatycznie zaczynamy wydawać się atrakcyjni. W końcu nie możemy nie być fajni, skoro tyle osób lubi z nami spędzać czas, prawda? Wbrew pozorom, łatwiej jest zwrócić czyjąś uwagę na siebie, gdy przebywamy w towarzystwie innych ludzi, niż gdy stoimy z boku.

Bądź „damą w potrzebie” lub „rycerzem na białym koniu”. I nie chodzi tu o to, żeby robić z siebie kompletną sierotę lub ratować wszystkich dookoła, ale jeśli upuścisz kilka książek i będziesz „ofiarą”, wzbudzisz instynkty opiekuńcze, które sprawią, że dana osoba zwróci na Ciebie uwagę i chętnie Ci pomoże. A jeśli komuś pomożesz bezinteresownie i wcielisz się w rolę „wybawiciela”, cóż, bezapelacyjnie zwrócisz na siebie uwagę.

I jeszcze raz, trzeba pamiętać, że nikogo nie zmusimy do miłości czy nawet zauroczenia. Powyższe rady są tylko drobnymi trikami, które mogą pomóc zwrócić czyjąś uwagę na Was. Warto spróbować tak po prostu, eksperymentalnie. I zobaczyć, co się stanie.

  • Agnieszka

    Niemal wszystkie wskazowki sa wg mnie bardzo pomocne i prawdziwe, ale : rozsiewaj plotki ?????? „. „Rozsiej plotkę (lub stwierdź fakt), że jesteś super. Inteligentny, atrakcyjny, oczytany, pasjonat. Poproś przyjaciół, by o Tobie rozmawiali i mimochodem wspominali o Twoich zaletach. Plotka sama się rozniesie.” Z tym sie nie zgadzam. Moim zdaniem efekt bedzie najprawdopodobniej odwrotny, czyli, taki, ze „rozsieje” sie opinia, iz jestesmy sfrustrowani, brak nam poczucia wlasnej wartosci, mamy niska samoocene, stad chec dowartosciowania promujac siebie i proszac przyjaciol i znajomych o „wsponinanie” o naszych zaletach. Dziwna rada jak na psychologa….

  • BonaVonTurka (Hipis)

    To z byciem w grupie to potwierdzam z własnego doświadczenia, tak samo jak dowcipy, kiedyś byłam w grupie osób jedyną dziewczyną, która się śmiała i chętnie gadała, i to na mnie zwrócił uwagę nieznajomy mi facet, chociaż ani ładna nie jestem, ani błyskotliwa :P
    Co do naśladowania, to bardzo interesujący temat, chociaż może nie w kontekście podrywania kogoś na randce. Mam dwóch kumpli- w tym jednego z zarostem- którzy mają charakterystyczny odruch „przeczesywania” brody palcami, gdy nad czymś myślą albo nie wiedzą co zrobić z rękami. Łączy to się z odpowiednią „natchnioną” miną. Zauważyłam, że po kilku miesiącach znajomości z nimi sama bezwiednie wykonuję ten gest, i to nawet z taką samą miną. Trochę głupie, ale nie mogę się tego pozbyć :D