ZAPOWIEDŹ “Listy do Klaudii” – Jorge Bucay – recenzja

Książka Jorgego Bucay’a trafiła w moje ręce jako pierwsza i jedyna z, jak się okazuje, całej serii jego książek. Dlaczego się za nią w ogóle zabrałam? Powodów jest kilka, ale chyba najważniejszym było to, co napisał sam autor we wstępie:


Drogi Czytelniku, nie wiem, co Cię popycha do lektury tej książki: czy tytuł, czy znudzenie, może ciekawość albo jakieś ciągoty masochistyczne? Ciekawe, co. W każdym razie, chcę powiedzieć teraz, że tej książki nie napisano dla Ciebie. Została ona napisana dla mnie.”


Znudzenie? Ciekawość? Jakieś masochistyczne elementy mojej osobowości? A może zafascynowanie tym, że ktoś wydaje jednak książkę, która ma być dla niego samego, a mimo to, daje ją społeczeństwu do przeczytania i wyrażenia krytyki, zamiast zostawić w szufladzie? A może wszystko po trochu.


Książka “Listy do Klaudii”, to rzeczywiście listy. Autor trzyma się takiej konwencji, bo wymarzył sobie książkę, która byłaby swego rodzaju kontynuacją “Das Buch vom Es” Georga Groddecka, który stworzył postać fikcyjnego terapeuty i jego przyjaciółki, którzy słali do siebie listy. Książka niemieckiego autora była czystą fikcją. Bucay idzie już o krok dalej, bo w jego dziele, wszystkie historie, dramaty, szczęścia, łzy i ludzie są tym, czego sam doświadczył i postanowił to opisać, a robi to w taki sposób, że my, Czytelnicy, czujemy się częścią tego świata.

bucay_tlo_fb

Pośród wielu szczegółów, szczególików i niuansów terapii, autor przytacza bardzo wiele niezwykłych historii (jak np. o kobiecie, która mając za sobą wielokrotne próby samobójcze, w trakcie terapii doszła do wniosku, że to nie siebie chciała zabić, a męża i dokonała próby morderstwa).


Ale jest jedna, dość istotna rzecz, która mnie martwi. Jorge Bucay to z wykształcenia lekarz psychiatra i psychoterapeuta, ale ogólnie rzecz biorąc jest pisarzem i to, w jaki sposób opisuje relację swoją z Klaudią (byłą pacjentką, teraz wieloletnia przyjaciółką), do której pisze listy trochę mnie przeraża. Mianowicie, rozumiem ideę listów, jako formy prywatnej, bardzo osobistej, często też intymnej. Jednak mimo tego, słowa, których używa ich autor są zbyt intymne i zakłamują obraz rzeczywistej psychoterapii. Te słowa to np. jesteś najcudowniejsza, tęskniłem, terapia to miłość, wyobrażam sobie, że jestem kopertą, w którą wkładają list do Ciebie, Przyjaciółko, Klaudusiu, jak cudownie móc Cię kochać itp. Można odnieść wrażenie, że terapia jest niemalże spotkaniem kochanków, którzy nawzajem wyjaśniają sobie zawiłości ich związku. Oczywiście, prywatny kontakt między terapeuta a klientem jest możliwy po 5 latach od zakończenia terapii, ale czy aby na pewno o to w tym wszystkim chodzi? Biorąc pod uwagę kwestie psychologiczne, pozostając przyjaciółmi z terapeutą, nigdy nie będzie nam dane w pełni rozwinąć skrzydeł, wyjść z kokonu, czy listy mogą być pewna formą walki z lękiem przed opuszczeniem tak bardzo bezpiecznego środowiska jakim jest przysłowiowa kozetka?


Terapia jest swego rodzaju związkiem, ale nie partnerskim. Oczywiście psycholog czy terapeuta nie występuje tu w roli mistrza i guru, ale nie może być mowy o tym, by psychoterapeuta tak bardzo otwierał się przed klientem, ale więcej o tym innym razem.


Wracając do książki. “Listy do Klaudii” są powieścią. A, jak sami najlepiej wiecie, powieść rządzi się własnymi prawami. Dlatego książkę polecam, jak psychoterapeutyczno-psychologiczno-filozoficzny wywód, ale nie jako instrukcję obsługi terapeuty lub pacjenta. Znajdziecie w niej ciekawe spojrzenie na harmonię, do której niemal wszyscy w życiu dążymy, na śmierć, bliskość, otwartość i naukę.


Listy…” są wznowieniem, a jednocześnie zapowiedzią, bo książka pojawi się na półkach sklepowych 16 września 2014. Czy warto w nią zainwestować? Tak. Bo poza wszelkimi zawiłościami w relacji klient-terapeuta, ma ona wielką moc. Moc niesienia pomocy samemu sobie. Pozwala spojrzeć na wiele problemów (w tym np. neurotyzm) z perspektywy terapeuty, który w przystępny sposób wyjaśnia wszelkie elementy z tym związane. Książka Bucay’a nie jest typowym poradnikiem, ale powieścią, do której można wielokrotnie wracać i odszukać list, który jest kierowany już nie do Klaudii, ale do nas samych. Bo autor nie kłamie. Czytelnicy są jej częścią. Nie tylko odbiorcami, ale kluczowym elementem.


Ale ale! Aby nie było zbyt nudno, razem z wydawnictwem Replika przygotowałam dla Was konkurs, w którym do wygrania będą 2 książki „Listy do Klaudii”. Aby je otrzymać, wystarczy w komentarzu pod tą recenzją lub poprzez formularz kontaktowy, napisać, dlaczego chcecie ją otrzymać. Konkurs trwa do 16go września. Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo, a książki zostaną wysłane po premierze. Zapraszam! :)

Książkę możecie kupić TUTAJ!

Listy_do_Klaudii_BUCAY_REPLIKA_wyd2_72dpi