Zapytaj mnie o…

Zapytaj mnie o to, jaka książka ostatnio zrobiła na mnie największe wrażenie.
Zapytaj mnie o to, o czym marzę.
Zapytaj mnie o to, czy czuję się szczęśliwa.
Zapytaj mnie o to, czy ostatnio widziałam obraz, który mnie poruszył.
Zapytaj mnie o to, czy boję się śmierci.
Zapytaj mnie o to, czy udaje mi się realizować moje plany.

Nie pytaj mnie o to, jak się czuję.
Nie pytaj mnie o to, co dziś zrobiłam.
Nie pytaj mnie o to, o której wstałam.
Nie pytaj mnie o to, czy widziałam ostatni odcinek czegośtam.
Nie pytaj mnie o to, co u mnie słychać.
Ale przede wszystkim, nie pytaj mnie: „Co tam?”

Często spotykam się z „jałowymi” pytaniami, które nie mają za zadanie zbliżyć się do mnie i lepiej mnie poznać, tylko wypełnić ciszę. Na siłę. Byle ktoś coś powiedział, byle szybko, byle głośno, byle więcej. A to, co naprawdę u mnie słychać schodzi jakoś na dalszy plan.

Tak często próbujemy zagłuszyć ciszę, która przecież tak dużo mówi. Co złego jest w tym, że trochę pomilczymy? Może wspólnie patrząc na zalane deszczem ulice coś nam uświadomi?

Kiedy ostatnio dowiedziałeś się co NAPRAWDĘ słychać u Twoich bliskich? U rodziców? Rodzeństwa? Przyjaciół? Kiedy tak naprawdę Cię to interesowało, że rzeczywiście do końca wysłuchałeś odpowiedzi? Albo pociągnąłeś bardziej za język, kiedy pierwsza odpowiedź brzmiała: ‚ok’?

Nie lubię jałowych pytań. Denerwują mnie pytania typu „co tam”? Ale nie umiem odburknąć. Powiedzieć, że jeśli naprawdę by Cię to interesowało, to byś nie odpuścił, gdy powiem „spoko” albo zadałbyś inne pytanie.
Nie lubię też pytań idiotycznych. Jakie to? Cóż, najczęstsze durne pytanie, z jakim się spotkałam, to „o, Ty też robisz zakupy?” podczas spotkania z kimś w sklepie stojąca w kolejce po mięso z wyładowanym koszykiem. Aż chce się odburknąć „nie, przyszłam sobie pozwiedzać, ten koszyk się sam przypałętał do mnie”. Ale też nie umiem. Więc wchodzę w rolę i odpowiadam, że tak, jasne, też przyszłam na zakupy.

Ale zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy nie lubią pytań bardziej egzystencjalnych. Bo to porusza gdzieś w nich pokłady emocji, które próbowali ukryć pod zwałami codzienności. I nie chcą, żeby ich lęki wychodziły na światło dzienne. Bo mogliby się rozpłakać, zacząć krzyczeć albo zwyczajnie nie wiedzieli co powiedzieć. Bo może zapomnieli już jak się marzy, jak planuje. Może nie czytali nic ostatnimi czasy albo przeładowani obowiązkami nie mieli zwyczajnie ochoty łazić po muzeach i galeriach sztuki. Może to co ich otacza im wystarcza. I dobrze. O ile są w tym swoim świecie szczęśliwi.

Życzę Ci umiejętności zadawania właściwych pytań właściwym osobom. I słuchania jedynie tych pytań, które chcecie. Chociaż wiem, że czasem trzeba ludzi po prostu nakierować. I odbić ich pytanie o to „co tam”, swoim „jaką książkę ostatnio czytałeś?”. Często działa. Bo często ludzie boją się zadawać bardziej wnikliwe pytania, gdy nie wiedzą jak możemy zareagować i dlatego wolą kontakt powierzchowny. A tyle chcieliby o nas wiedzieć…

Chcesz mnie o coś zapytać? Śmiało. psychologpisze@gmail.com

  • ewa

    racja. Mnie denerwuje we Francji forma przywitania – serdeczny pocalunek, pytanie ‚ca va?’ na ktore sie odpowiada ‚ca va’. To byla taka nowosc dla mnie. Kiedy ktos w PL podchodzil, wital sie i pytal czy u ciebie wszystko w porzadku, probowalam na pytanie odpowiedziec szczerze, przynajmniej sie zastanowic. To samo zadajac takie pytanie liczylam sie, ze ktos szczerze odpowie. Tutaj nikt nawet takiej szczerej odpowiedzi od nas nie oczekuje. Ca va? – ca va. I koniec. 4 slowa wyrzucone w zasadzie na wiatr. Wiele form grzecznosciowych wypowiadanych w sklepie czy na ulicy, zeby nikt nas za gbura nie mial, robi sie to automatycznie. Kasjerka zyczac nam milego dnia powtarza ta regule tysiace razy dziennie bez wyrazu, po prostu, bo tak trzeba. Czy ktos na to zwraca juz uwage? Ciekawe ile jest takich slow w ciagu dnia, ktore wypowiadamy na wiatr, a ile takich, ktore niosa konkretna tresc i zaangazowanie.

    • Monika

      W Australii jest tez specyficzne przywitanie „Hello, how are you” ale NIKT nie oczekuje odpowiedzi na to pytanie. Tez rzucone dla samego rzucenia kilku słów.

  • Diesel

    Mimo wszystko „co tam?”, „co słychać?” i „jak leci?” to wciąż najlepsze pytania na rozpoczęcie rozmowy, dające największy wachlarz możliwych odpowiedzi :)

    • Monika

      A ciągniesz dalej za język? Ktoś chętnie odpowiada na takie pytania? A gdyby tak zaskoczyć kiedyś inaczej je formułując?

  • Lena_21

    Kolejny świetny wpis. Dziękuję.

  • syl

    bravo Monia! keep going.. or rather blogging:)

    • Monika

      Wobec tego… Keep reading! :)