O śmierci przy kawie

W codziennym życiowym pędzie, pośród pracy, centrów handlowych, dzieci, psów, korków ulicznych i fast foodów zapominamy często o tym, co ostateczne i nieuniknione. Próbujemy zagłuszyć nasze lęki egzystencjalne napychając swoje portfele i kolekcjonując niepotrzebne rzeczy. Gdzie, w naszym zabieganym życiu, jest czas na rozmowy o śmierci?

Lepiej umrzeć we śnie czy podczas wykonywania pracy? Młodo czy w podeszłym wieku? W domu czy szpitalu? Z najbliższymi czy samotnie? Tematy takie były przez wiele wiele lat wypierane ze świadomości społeczeństwa, ale nadal jest ogromna grupa ludzi, która chce o tym rozmawiać, a za bardzo nie ma z kim i gdzie.

Oczywiście, ludzie wierzący najprawdopodobniej mogą się udać do swojej wspólnoty religijnej i tam podzielić się swoimi refleksjami. Być może na uczelniach, w klubach dyskusyjnych czy na forach internetowych również można znaleźć osoby, które nie boją się otwarcie mówić o śmierci i umieraniu. Ale czy to wystarcza? Jak pokazały badania, to jedynie kropla w morzu potrzeb.

Wszystko zaczęło się w Szwajcarii od znanego socjologa zajmującego się w swoich badaniach śmiercią – Bernarda Crettaza, który w 2004 roku rozpoczął cykl spotkań pod nazwą „Cafe Mortel” wychodząc tym samym naprzeciw potrzebom ludzi. Swoiste kawiarnie śmierci tak się spodobały, że powstały filie we Francji i Belgii.

W 2011 roku, pomysł podchwycił Jon Underwood i zaszczepił tę modę w Wielkiej Brytanii, a wkrótce trafiła ona także do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozmowy o śmierci i umieraniu przy kawie, herbacie i ciastkach stały się prawdziwym wielkim hitem.

Komu to i po co?

Wbrew powszechnemu przekonaniu, w spotkaniach w Kawiarniach Śmierci nie uczestniczą jedynie osoby zafascynowane śmiercią czy terminalnie chorzy. Zainteresowanie tematem jest ogromne, a według badań organizacji Dying Matters (Umieranie ma znaczenie) blisko 70% ludzi czuje się niekomfortowo poruszając ten temat, a mniej niż 30% rozmawia o tych sprawach z swoimi najbliższymi.

Według Underwooda: „Chcemy stworzyć środowisko, w którym można mówić o śmierci w sposób naturalny i bez skrępowania”.

Do tej pory Kawiarnie Śmierci powstały w 6 krajach. Istnieje nawet strona www.deathcafe.com, na której można znaleźć terminy najbliższych spotkań oraz poradnik, jak samemu zorganizować takie wydarzenie. Każdy zainteresowany musi przestrzegać odpowiednich zasad wymienionych na stronie. Są to między innymi: poszanowanie opinii innych, brak dyskryminacji, zrozumienie, działanie non-profit itp.

Death Cafe można również obserwować na Twitterze: https://twitter.com/DeathCafe

oraz Facebooku: https://www.facebook.com/deathcafe

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy w Polsce taki projekt mógłby się przyjąć? Rozmawiacie o śmierci? Boicie się tego tematu?

Jestem ciekawa Waszych opinii i przemyśleń.