Blog dla chcących więcej

Przemyślenia

Panta rhei
 – o nieuchronności ciągłych zmian

9 maja 2019

Panta rhei
 – o nieuchronności ciągłych zmian

Wszyscy lubimy to, co znamy. Daje nam to poczucie bezpieczeństwa, które łączy się z przewidywalnością zdarzeń i statkuje w naszej strefie komfortu, o której za chwilę. Boimy się zmian mimo, że w głębi duszy wiemy, że są one wpisane w nasze życie. To, co obce budzi w nas niekiedy lęk. Jest on naturalnym uczuciem, dopóki nie powoduje w nas paraliżu, nie powstrzymuje nas od zmian i wzbudza niechęci do jakiejkolwiek nowej aktywności.

Niezmiennie… zmiany

Myśląc o zmianach niekiedy boimy się tego, co będzie – jakie będą ich konsekwencje, skutki. Wiąże się to często z obawą przed opuszczeniem strefy komfortu. Jest to obszar, w którym poruszamy się na co dzień. Są to nasze nawyki i przyzwyczajenia, poza których ramy najczęściej niełatwo jest nam wyjść. Więcej pisałam o tym w jednym z moim poprzednich artykułów.

Obawiamy się tego, że coś nie pójdzie po naszej myśli, że poniesiemy porażkę, albo będziemy bezradni wobec skutków podjętych przez nas decyzji. Takie wątpliwości są jak najbardziej normalne i uzasadnione. Nie mamy zdolności do przewidywania tego, co będzie. Zdarza się, jednak i tak, że obawiamy się nawet pozytywnych konsekwencji naszych decyzji. Przykładem mogą być toksyczne czy też destrukcyjne dla nas relacje, z których boimy się wycofać z obawy przed wyjściem z sytuacji, być może trudnej i negatywnej dla nas w skutkach, ale mimo wszystko przewidywalnej, a więc wygodnej i bezpiecznej.

Boimy się wziąć odpowiedzialność za podejmowane kroki, a czasem brak nam poczucia kontroli nad zdarzeniami i wiary w możliwości realnego wpływu na nasze dalsze losy. Zdarza się, że wydaje się nam, że nie możemy nic zrobić w danej sytuacji, i że to los steruje naszym życiem.

Stagnacja i niechęć do inicjowania zmiany mogą mieć różne powody. Warto wiedzieć, że przyczyny obaw przed tym, co nowe, są kwestiami indywidualnymi i mają związek z różnymi czynnikami takimi, jak doświadczenia z dzieciństwa bądź temperament danej osoby.

Jak można temu zaradzić?

Ważne jest to, by zrozumieć co jest naszym celem czy też dążeniem. Czy zależy nam na poznawaniu siebie, innych ludzi i świata? Czy chcemy rozwijać się i żyć pełnią życia czy wystarcza nam obecny stan rzeczy i zadowala nas stagnacja i życie w defensywie? To oczywiście pytania retoryczne, ale jednocześnie takie, które każdy z nas powinien sobie zadać.

Trzeba zdać sobie sprawę z własnych priorytetów i dać samemu sobie szansę na poznanie siebie. Musimy wierzyć i wiedzieć to, że to właśnie my sami jesteśmy architektami naszej rzeczywistości i to od nas zależy jej kształt i spostrzeganie. Nie znamy przyszłości – nie wiadomo czy trwanie w tym samym miejscu i niedopuszczanie do zmian nie przyniesie nam strat i nie jest dużo bardziej ryzykowną strategią niż próba zmiany. Wychodzenie poza własną strefę komfortu, choć może wydawać się zachowaniem ryzykownym, ale jest przede wszystkim kluczem do tego, by się rozwijać i eksplorować nowe perspektywy.

Nie ma drogi na skróty do miejsc, do których warto dotrzeć…

Nie ma łatwego sposobu na to, by nauczyć się spokojnego podejścia do zmian w naszym życiu. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być konfrontacja, próba odnalezienia się i poradzenia sobie z sytuacją, która budzi w nas lęk. Warto zaufać temu, że życie niesie za sobą możliwie najlepsze rozwiązanie, nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że jest inaczej. Można oswajać pojęcie zmiany w naszym życiu metodą małych kroków, czyli stopniowego ocieplania obrazu zmiany w naszym życiu mając w perspektywie adekwatność i słuszność własnych wyborów czy też decyzji. Warto zwyczajnie dać szansę i zaufać i sobie, i życiu. A cytując Heraklita… pamiętać o tym, że jedynym, co stałe i niezmienne w naszym życiu to zmiana.


    Jestem studentką psychologii na III roku na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu. Swoją przyszłość wiążę z psychologią kliniczną, rozważam też podjęcie nauki w Szkole Psychoterapii Psychodynamicznej w Krakowie. Uczestniczyłam w praktykach w pracowni psychotechnicznej Pro Salus. Obecnie jestem wolontariuszem w Centrum Neuropsychiatrii Neuromed na Oddziale Dziennym dla dzieci i młodzieży. W wolnych chwilach ćwiczę jogę i nie wyobrażam sobie życia bez moich dwóch kotów!