Blog dla chcących więcej

Podcast

Podcast #4

15 marca 2016

Zapraszam na nowy podcast.

Dla zainteresowanych i tych, którzy jednak wolą czytać, zapis odcinka znajduje się poniżej.

Cześć,

tu Monika z bloga psycholog pisze. Dzisiaj chcę Wam przybliżyć pewną książkę, którą przeczytałam prawie 2 lata temu, a którą nadal mam w pamięci. Zatem jeśli interesuje Was tematyka lęku przed śmiercią i tego czy to możliwe, że umieramy każdego dnia – zostańcie ze mną.

Zapis podcastu i link do strony, gdzie możecie kupić książkę znajdziecie pod adresem psycholog-pisze.pl/podcast4

Tam też zostawiajcie swoje przemyślenia i komentarze.

Zaczynamy.

Im trudniejsze czasy przed nami i im więcej życiowych decyzji do podjęcia, tym bardziej zastanawiamy się nad ulotnością naszego życia. O tym kiedy i w jaki sposób przyjdzie nam kiedyś (Może dziś? Może jutro? Może za 5 minut?) umrzeć. Ale ja nie o tym umieraniu. Przynajmniej nie teraz. Nie o tym biologicznym, związanym z zakończeniem aktywności naszego wspaniałego mózgu.

Jako osobę, której zainteresowania psychologiczne kierują się ku śmierci, lękowi przed nią i radzeniem sobie z nim, zaciekawiła mnie książka pani Renaty Arendt-Dziurdzikowskiej pt.: „Możesz odejść, bo Cię kocham. O śmierci, pożegnaniach i nowym życiu.” z wydawnictwa Zwierciadło.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to krótki opis z tyłu okładki: „Wszyscy boimy się śmierci, bo to lęk pierwotny. Tym bardziej potrzebujemy się z nim mierzyć. Patrzenie w śmierć jest najbardziej życiodajnym posunięciem, jakie można sobie wyobrazić”. W jaki sposób obcowanie ze śmiercią ma być pozytywnym doświadczeniem? Czy nie będzie raczej przygnębiać? Wbijać w ziemię? Zwyczajnie boleć?

Ale przecież umieramy wciąż i wciąż.

Książka przedstawia rozmowy z wieloma osobami, które w różny sposób doświadczyły śmierci i tej „śmierci” ubranej w cudzysłów. Psychoterapeuta Robert Palusiński pierwszy raz poczuł, że „umiera”, gdy zastanowił się poważnie nad sensem i celem ciągłej rywalizacji z innymi w pięcioboju. Gdy doszło do niego, że już nie chce się więcej ścigać – umarła jego tożsamość sportowca.

I my też tak umieramy. Jako mężowie, partnerki, uczniowie, sportowcy, malarze, opiekunowie itd. I tak jak przy każdej śmierci biologicznej – musimy przeżyć swoją żałobę. Przejść przez wszystkie 5 etapów

Przez:

  1. ZAPRZECZENIE – Nie, to nie może być prawda. To na pewno jakaś pomyłka.
  2. GNIEW – Za co to spotyka akurat mnie? Są na tym świecie gorsi ludzie, którzy na to zasłużyli.
  3. TARGOWANIE – Jak bardziej o siebie zadbam, to może się poprawi. Jak będę się więcej modlił, to wyzdrowieję.
  4. DEPRESJA – To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
  5. AKCEPTACJA – Teraz już nic nie zmienię, muszę się pogodzić z losem.

Doświadczyć i przetrawić ból i zrozumieć pustkę, która pozostaje, a wkrótce także wypełnić ją czymś innym, lepszym, ważniejszym.

Boimy się żyć, ponieważ boimy się umrzeć.

Elisabeth Kubler-Ross, która była specjalistką w tematyce lęku przed śmiercią, a w swoim życiu przeprowadziła tysiące rozmów z umierającymi pacjentami, zwykła powtarzać: „Jeśli dobrze przeżywasz każdy dzień, wówczas nie masz się czego bać”. Ale jak dobrze przeżyć każdy dzień? Otóż, tak jakby był jedynym, który nam pozostał.

Pomóc w tym mogą pytania, które za chwilę zadam. Macie coś do pisania?

  • Czy podziwiam piękno wschodzącego słońca każdego ranka i jego zachód każdego wieczoru?
  • Czy cieszę się, gdy ktoś się do mnie uśmiecha i mnie dotyka?
  • Czy uczę się od dzieci entuzjazmu i ufności?
  • Czy wybaczyłem wszystko, co było do wybaczenia?
  • Czy wniosłem pozytywny wkład w szczęście innych?
  • Czy robiłem to, co kocham?
  • Czy dowiedziałem się, kim naprawdę jestem?
  • Czy myślę o śmierci, by nadać sens mojemu życiu?
  • Czy są sprawy, które chciałbym załatwić, zanim umrę?

Bo to przecież tylko od nas zależy czy z tej całej życiowej karuzeli wyjdziemy starci na proch czy nowonarodzeni.

O śmierci i umieraniu można napisać wiele. I do tego tematu na pewno jeszcze wrócę. Jeśli jednak chcecie się przekonać jak wyjść z ogromnego lęku przed śmiercią obronną ręką, jak przewartościować swój świat, jak radzić sobie ze strachem, z odejściem bliskich lub ze swoją terminalną chorobą – gorąco zachęcam do zapoznania się z książką. Ma ona niezwykłą wartość, nie tylko dla osób zainteresowanych psychologią, ale DLA NAS WSZYSTKICH, ponieważ wszyscy żyjemy i wszyscy kiedyś umrzemy. Dobrze i bezpiecznie dla nas jest móc radzić sobie z lękiem ze spokojem, a nawet pewną radością.

Bo umieramy wielokrotnie. Czasem nawet każdego dnia umiera nasze ego, emocje, świadomość, poczucie pewności siebie. Ta książka daje nadzieję. I przynosi ukojenie. I nie jest „jednorazówką”. Warto do niej wracać. Przerzucać interesujące nas fragmenty, przypominać sobie, pozwolić sobie na zadumę. Bardzo mocno polecam wszystkim zainteresowanym.

Dziękuję za dzisiaj.

Do usłyszenia niedługo.


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    poprzedni artykuł

    NA SZYBKO – Asertywność

    następny artykuł

    Jest dobrze – Bartosz Wrona