5 krzywdzących przekonań o zaburzeniach psychicznych

W 1961 roku, Thomas Szasz opublikował “Mit choroby psychicznej”, książkę, w której pisze, że wierzy w to, iż zaburzenia psychiczne to niepotrzebna i bzdurna diagnoza, która jest wymówką dla osób niemoralnych i nieprzystosowanych społecznie. Do dziś zapewne można spotkać osoby, które hołdują temu przekonaniu, ale większość z nas coraz lepiej rozumie zaburzenia psychiczne. Jednak większość, nie oznacza – wszyscy, dlatego nadal w społeczeństwie pokutuje kilka mitów, od których ciężko się uwolnić, a mogą być bardzo krzywdzące i znacznie utrudniać leczenie.


 

296342_435863846455127_2110783924_n


Ludzie chorzy psychicznie są agresywni. Niedawno w gazecie z Wielkiej Brytanii – The Sun – na stronie głównej pojawiła się szokująca informacja, że w ciągu ostatnich 10 lat, ponad 1200 osób zginęło z winy osób z zaburzeniami psychicznymi. Okazało się, że te statystyki są prawdziwe. Jedyny problem w tym, że zawierały one także samobójstwa, które były 97% wszystkich zgonów. Prawda jest taka, że rzeczywisty poziom agresji, przemocy lub zachowań kryminalnych u osób z zaburzeniami psychicznymi jest bardzo niski i przede wszystkim obejmuje ludzi z uzależnieniami od substancji psychoaktywnych i z takimi zachowaniami w historii ich życia. Faktem jest, że ludzie z zaburzeniem psychicznym raczej zostaną ofiarami. Najczęściej doświadczają przemocy domowej, seksualnej i odczuwają negatywne skutki bycia ofiarami.


 

10917900_801562223243487_3082881662558224146_n


Ludzie mogą sami wyjść z choroby psychicznej, jeśli naprawdę będą tego chcieli. Jest to chyba jeden z najpopularniejszych mitów, zwłaszcza jeśli chodzi o depresję lub zaburzenia lękowe. To ten moment, gdy zdania typu: “on chce tylko zwrócić na siebie uwagę” “weź się w garść” “ona lubi być ofiarą” i “wystarczy, że ruszysz tyłek z kanapy” – dochodzą do głosu. Po 1. zaburzenia psychiczne dość często mają podłoże genetyczne. Dodatkowo mózg chorych ma zaburzoną chemię i przewodzenie neuronalne, zatem logiczne jest to, że nie cierpią z powodu swojej złej woli czy też chęci cierpienia samego w sobie. Jeśli obniżymy wartość choroby psychicznej i uznamy, że sami tego chcą, trudniej może być nam i im samym, by poprosić o pomoc i w pełni wyzdrowieć (bez wsparcia bliskich może być to czasem niemożliwe). Po 2. uzyskanie pomocy może być w tym wypadku bardzo trudne. Najpierw osoba chora musi się zdobyć na ogromną odwagę, by w ogóle przyznać się, że coś nie gra. Potem jest szukanie specjalisty w swojej okolicy, co może być skomplikowane, jeśli ma on nadmiar pacjentów lub nie współpracuje z NFZ-em. Następnie lekarz próbuje dobrać odpowiednią terapię. Czasem popełnia się przy tym błędy i dopasowanie leków długo trwa. Niektórzy próbują radzić sobie z zaburzeniem na własną rękę co jest w 100% ich indywidualną decyzją. I my na pewno nie powinniśmy ich ani zmuszać do wizyty u specjalisty ani mówić, żeby się wreszcie ogarnęli. Borykanie się z zaburzeniem psychicznym może być przerażające, wykańczające emocjonalnie i fizycznie. Czasem wymaga wsparcia, co prowadzi do kolejnego punktu.


 

11071747_423350991172093_4926448551800967032_n


Miłość i wsparcie to jedyna metoda, by wyleczyć zaburzenie psychiczne. Każdy lekarz i terapeuta powie, że wsparcie społeczne, rodzinne, jest ważne w przypadku procesu zdrowienia. W chorobie psychicznej także, ALE nie jest to jedyna niezawodna metoda zdrowienia/leczenia. Wszyscy widzieliśmy filmy, w których dzieciaki (albo dorośli) z poważnymi problemami emocjonalnymi lub nieodpowiednim zachowaniem, nagle na końcu, tuż przed happy endem, zmieniają się o 180 stopni, bo na ich drodze staje ktoś wyjątkowy, przez co nagle okazuje się, że mogą zmienić swoje życie, bo czują się kochani. Wszystko ładnie pięknie, ale jeśli oczekujecie, że takie cuda zdarzają się także w życiu codziennym, cóż… Możecie się srogo zawieść. Oczywiście mam tutaj na myśli realne zaburzenia psychiczne, nie chwilowy dołek czy osłabienie. W wielu zaburzeniach psychicznych, chory obawia się izolacji i żyje w strachu przed odrzuceniem. Dlatego okazane wsparcie i zapewnienie, że będziemy stać murem za chorym, bardzo pomaga, zachęca do leczenia i daje dużo siły. Jednak, jeśli oczekujemy, że wystarczy tylko dać choremu dużo miłości i ciepła, może to przynieść odwrotny skutek, bo może on czuć dużą presję i wpaść w poczucie winy, gdy ma np. nawrót epizodu depresyjnego. Wsparcie tak, ale z rozumem.


 

60660_925289054150352_2827735142979302931_n


Choroba psychiczna, to społeczny wyrok śmierci. W społeczeństwie, zaburzenia psychiczne nadal są stygmatyzowane. Czy raczej ludzie z tymi zaburzeniami. Wiele z krzywdzących opinii wiąże się z tym, że chorzy mogą być nieprzystosowani do społeczeństwa, co “usprawiedliwia” ich odrzucenie. Dopiero od lat 50-tych XX wieku, zaczęto szerzyć wiedzę na temat zaburzeń psychicznych, co sprawiło, że powoli, bardzo powoli zaprzestaje się obwiniać chorych o ich zaburzenie i częściej się ich akceptuje. Część ludzi twierdzi nawet, że choroba psychiczna pozwala lepiej zrozumieć na czym polega “bycie człowiekiem”. Nie trzeba znać na pamięć objawów każdej choroby psychicznej, ale wystarczy przebywać wśród osób chorych od czasu do czasu, by poziom naszej tolerancji i AKCEPTACJI wzrósł z 21% do aż 80%.


 

1454676_788671144535633_7423755681572526244_n


Staniesz się swoją chorobą. Jest to jeden z większych lęków, zanim chorzy udadzą się do specjalisty. Obawiają się, że zamiast człowiekiem, staną się schizofrenikiem, borderline’owcem, CHAD-owcem itd. Boją się, że choroba przejmie ich poczucie JA, że niejako staną się swoją chorobą. Jak to zmienić? Z pomocą przychodzi Terapia Carla Rogersa, czyli terapia skoncentrowana na człowieku/kliencie/pacjencie. Dlatego zamiast mówić “dziecko autystyczne”, lepiej powiedzieć “dziecko z autyzmem”. Zamiast “anorektyczka” – “dziewczyna cierpiąca na anoreksję” itd. Przecież nie używamy określeń typu “rakowiec” czy “kiłowiec”, gdy mówimy o chorobach fizycznych, dlaczego więc robimy to osobom z zaburzeniami psychicznymi? Czasem ludzie chorzy wolą, gdy nazywa się ich po prostu depresantami, ale nie odnosi się to do wszystkich przypadków, dlatego lepiej używać określenia “osoba z depresją”. I krótka rada dla osób z zaburzeniami, jeśli Twój terapeuta koncentruje się bardziej na Twojej diagnozie, niż na Tobie, a Tobie to nie odpowiada, bo nie chcesz “być” swoją chorobą – zmień terapeutę.


 

10997980_1553154611603393_2249300415205118424_n


Bardzo wiele zależy od osób zdrowych. Od społeczeństwa. Zdaję sobie doskonale sprawę, że zmiany, akceptacja, tolerancja i zrozumienie, to dalekie plany. Jednak nic się nie zmieni, jeśli my sami nie zmienimy siebie i swojego postrzegania zaburzeń psychicznych. Tylko edukacja i uświadamianie może tu pomóc. Zacznijcie od siebie.


 

10426319_805840106149032_8921512417701004942_n


 

*Źródła:

Ardila-Gómez, S., Ares-Lavalle, G., Fernández, M., Hartfiel, M. I., Borelli, M., Canales, V., & Stolkiner, A. (2014). Social perceptions about community life with people with mental illness: Study of a discharge program in buenos aires province, argentina.Community Mental Health Journal, doi:10.1007/s10597-014-9753-4
Butler, J. R., & Hyler, S. E. (2005). Hollywood Portrayals of Child and Adolescent Mental Health Treatment: Implications for Clinical Practice. Child And Adolescent Psychiatric Clinics Of North America, 14(3), 509-522. doi:10.1016/j.chc.2005.02.012
Link, B. G., Phelan, J.C., Bresnaham, M., Stueve, A., & Pescosolido, B. A. (1999). Public Concepts of Mental Illness: Labels, Causes, Dangerousness, and Social Distance. Am J Public Health, 89(9), 1328-1333.
Martinez, A. G., Piff, P. K., Mendoza-Denton, R., & Hinshaw, S. P. (2011). The power of a label: Mental illness diagnoses, ascribed humanity, and social rejection. Journal Of Social And Clinical Psychology, 30(1), 1-23. doi:10.1521/jscp.2011.30.1.1
Truth versus myth on mental illness, suicide, and crime. (2013). The Lancet, 382(9901), 1309. doi:10.1016/S0140-6736(13)62125-X

  • omekf4656

    Mój problem był poniekąd dziwny….po prostu nic mi się nie chciało. Ciężko było
    mi rano wstawać, zadnego celu, sensu w życiu.
    Napadały mnie lęki, nie potrafiłem funkcjonować, myśleć racjonalnie, nie
    cieszyło mnie kompletnie nic, odechciało mi się po prostu życia. Trafiłem
    przypadkiem na stronę osoby pomagającej ludziom w depresji http://energiaduchowa.co.pl/?p=21 ,
    zamówiłem u niego oczyszczenie aury które polecane jest w takich stanach. I
    zadziałało. W koncu stałem się bardziej żywy, mam więcej energii i układam
    jakieś życiowe plany.

  • Ashika pl

    Świetny wpis. Żeby tak jeszcze każdy go przeczytał i wziął sobie do serca

  • India Moore

    Niedawno w lokalnej gazecie przeczytałam artykuł dotyczący zabójstwa, dokonanego przez kobietę zmagającą się ze schizofrenią. Zwróciło moją uwagę, używanie określeń „psychoza” i „schizofrenia” zamiennie z psychopatią. I tak wszyscy chorzy stają się „niebezpiecznymi psychopatami”, psychoza synonimem psychopatii.
    Ciężko jest uzmysłowić osobie mniej uświadomionej, że chory prędzej skrzywdzi siebie niż jego a czyny zabronione dokonane przez ludzi z zaburzeniami, w skali wszystkich przestępstw to przypadki marginalne.

    • To jest dopiero straszne. Mylenie zaburzeń, brak rzetelnej wiedzy, brak kontroli merytorycznej nad artykułami i wychodzą potem takie kwiatki, które zostają przeniesione do społeczeństwa i tak zostają. Chory psychicznie –> psychopata –> świr –> niebezpieczny.

      • Damian Żarnowiec

        Bo w mediach liczy się wszystko, co przyciąga uwagę. Tanie sensacje, wielkie słowa, naciąganie faktów, upiększanie historii – wszystko, tylko nie jakość merytoryczna, wszystko jej kosztem…

        • Zgadzam się z Panem. Media będą szukały tego, co się sprzedaje i ciężko będzie to zmienić, dlatego najlepiej chyba takie zmiany i świadomość zmieniać o siebie.

  • Magdalaena

    „Przecież nie używamy określeń typu “rakowiec” czy “kiłowiec””
    Ale mówimy: amazonka (o kobiecie po mastektomii), cukrzyk, celiak itp. Chorzy na niektóre schorzenia mają swoje nazwy a inni nie.

    • border

      Magda nie o to chodziło… Przeczytaj jeszcze raz, tutaj jest konkretny powód, żeby się nie upierać przy bez sensownej nomenklaturze, która może w tych przypadkach przeszkadzać w leczeniu.

      • Magdalaena

        Przeczytałam wcześniej cały artykuł, ale nadal uważam unikanie tych etykietek za sztuczny problem. Tzn. problem istnieje, ale samo nazewnictwo nie jest jego przyczyną.

        „Staniesz się swoją chorobą. Jest to jeden z większych lęków, zanim chorzy udadzą się do specjalisty. Obawiają się, że zamiast człowiekiem, staną się schizofrenikiem, borderline’owcem, CHAD-owcem itd. ”

        Nie wiem, jakie inni ludzie mają lęki, ale IMHO takie myślenie samo w sobie jest idiotyczne i trzeba raczej walczyć z lękami tej grupki niż zmuszać resztę ludzkości do nienaturalnego języka. Dlaczego to, że jestem brunetką / kobietą / celiakiem / prawnikiem miałoby sprawić, że przestanę być człowiekiem?
        I jakoś mnie nie rusza, że dla chirurga mogłabym być tylko „wyrostkiem robaczkowym”.

        • Bycie „wyrostkiem robaczkowym” pozbawia trochę człowieczeństwa, tego, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Mamy emocje, smutki, radości, coś nas cieszy, coś złości. I jeśli sam chory zgadza się na nazywanie go np. CHAD-owcem – to ok, jego wybór, ale unikałabym takiego nazewnictwa, bo chory nie jest swoją chorobą. Jest człowiekiem, który zachorował i dąży do wyleczenia i (w wielu przypadkach) wyzdrowieje. Taki był wydźwięk ostatniego punktu w tekście.

        • Damian Żarnowiec

          Walka z bardziej lub mniej realnymi lękami jednostki nie rozwiąże innego problemu – etykietowanie w jakimś stopniu uprzedmiotawia ludzi zarówno w oczach ich samych, jak i otoczenia. Lekarz, który widzi jednostkę chorobową w miejscu człowieka, będzie miał większe trudności z empatią i pamiętaniem o jego podmiotowości – o jego uczuciach, życiu, marzeniach, ludzkich potrzebach, o osobowości… To podobna (jeśli nie identyczna) sytuacja jak przy odbieraniu ludziom imienia i dawaniu w zamian numeru. Temat był badany niejednokrotnie i jest dość często przywoływany, np.w kontekście holocaustu. Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć istotę problemu