Blog dla chcących więcej

Przemoc

Jeśli ona się nie zgadza, to jest to gwałt.

22 listopada 2014

On zdziera Tobie (Twojej córce, żonie, przyjaciółce, kobiecie) sukienkę. Siłą rozchyla nogi. Rozrywa majtki. Wchodzi brutalnie do środka. I pcha. Coraz szybciej. I mocniej. Chwyta za ręce. Ciągnie za włosy. Boleśnie ugniata piersi. Pluje na twarz. Łykasz łzy. Prosisz żeby przestał, ale dominacja i przemoc sprawia, że on podnieca się jeszcze bardziej. Ma gdzieś to, jak bardzo boli, ile siniaków narobił i włosów wyrwał. Zaciska ręce na Twojej szyi. Widzi strach, który pozwala mu skończyć. Jego wytrysk w Tobie jest najważniejszy. Zaspokoił się. Możesz teraz zdechnąć…

Tak siedzę i czytam artykuły o Bill’u Cosby’m. “Bill Cosby Show” to moje dzieciństwo. Zasiadanie przed telewizorem i zaśmiewanie się z gagów w programie stało się rodzinną tradycją. Ostatnio, bodajże, 7 kobiet oskarżyło go o gwałt na nich w latach 70-tych. Jak to się skończy? Cóż… Nie wiem, jak wymiar sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych odnosi się do przemocy seksualnej (tak, wiem że w tej chwili jest niewinny, dopóki mu nie udowodnią przestępstwa, to nie jest tematem tekstu), ale wiem, jak to wygląda w Polsce.

Gwałt, mimo iż zagrożony pozbawieniem wolności do lat 12, najczęściej kończy się tzw. “zawiasami” albo jakąś śmiesznie krótką odsiadką. Bo nie wiadomo czyja to wina. Gwałciciela? Ofiary? Po co ubierała się tak wyzywająco? Dziwka jedna. Nikt też nie umarł, więc w sumie po co się spieszyć z wyrokami. Że upokorzenie? Deal with it! Że rany, siniaki, zadrapania, ugryzienia? Przecież po 3 latach procesu już dawno zdążyły się zagoić. Psychika? Od czego są terapeuci? Przemoc? Kobiety lubią ostry seks, klapsy je podniecają. Gwałt? To przecież seks, może trochę ostrzejszy, ale przecież wszyscy lubią go uprawiać. Gwałciciel? Przecież musiał udowodnić, jak jest cholernie męski, że ma penisa. No ma, bo zrobił nim wiele złego. Szkoda, że jaj zabrakło. Mówiła “nie”? Oh błagam! Kobieta jak mówi “nie” to myśli tak, trzeba ją tylko trochę ponamawiać!

I tak to się ciągnie miesiącami, czasem latami. Ofiara na każdej rozprawie musi patrzeć w oczy swojemu oprawcy. W końcu zapada wyrok, a on krzyczy, że jak tylko wyjdzie, to ją “zerżnie jeszcze raz, bo przecież było jej dobrze”. Wieczne zastraszenie.

O skutkach gwałtu chyba nie muszę pisać. Rany na ciele rzeczywiście się zagoją, chociaż bywa tak, że pozostają blizny np. po ugryzieniu do krwi (ludzkie ugryzienia fatalnie się goją). Za to psychika… Tu następuje rozpad. Czasem całkowity, który cholernie ciężko terapeutycznie poskładać. Upokorzenie, przemoc, gwałt na ciele i na umyśle. Zaatakowana kobiecość. Poczucie bezpieczeństwa rozpieprzone w drzazgi. Problemy w związku. Problemy z intymnością. Brak seksu z partnerem. Wieloletnia często terapia. I tworzenie swojej osobowości na nowo. Tyle. Jeden akt. Jeden człowiek. Jedna przemoc. Jeden gwałt. Straty do końca życia. Jeden to za dużo.


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    poprzedni artykuł

    Muzyczne przemyślenia

    następny artykuł

    Zmień myślenie. Teraz.

    q