Blog dla chcących więcej

LITERATURA

KOCHAĆ Z OTWARTYMI OCZAMI – Bucay/Salinas – recenzja

26 marca 2015

“Kiedy pozostając z związku, napotykamy jakieś problemy, przeważnie zaczynamy obwiniać partnera. Wiemy doskonale, co on powinien zmienić w sobie, ale trudno nam zrozumieć, w jaki sposób my sami przyczyniamy się do powstawania nieporozumień.”

Często nie potrafimy odpowiedzieć sobie wprost na pytanie “co JA czuję”, “co się ZE MNĄ dzieje”. Rzucamy do siebie jakieś puste hasła: “bo ON jest agresywny”, “bo ONA za dużo wydaje na ciuchy”. Chcemy zmienić partnera, bo wierzymy, że z tym drugim będzie nam lepiej, bo przecież wszystkie problemy to wina tego aktualnego. Zapominamy, że konflikty są nieodłączną częścią uczucia.

“Nie ma intymnego związku bez konfliktów.”

“Trzeba sobie dać spokój z marzeniami o idealnym partnerze, o relacji bez nieporozumień, o byciu wiecznie zakochanym…”

Trochę to smutne, chociaż tak naprawdę wszystkim nam się to zdarzyło (o ile oczywiście byliśmy zakochani i pozostawaliśmy w dłuższym związku). Pierwsze zakochanie, pasja, emocje, szaleństwo, unoszenie się 30 cm nad ziemią. To wszystko mija. Opada. Uspokaja się. Tonuje. Skoro jest to dla nas oczywiste i zrozumiałe, to dlaczego nie potrafimy się na to przygotować? Dlaczego nasze związki się rozpadają?

Powiem Wam dlaczego. Nafaszerowani filmami i powieściami romantycznymi, oczekujemy, że związek to wieczne motyle w brzuchu, dlatego sądzimy, po 5 latach małżeństwa, że wybraliśmy nieodpowiednią osobę do spędzenia z nią reszty życia.

To bzdura. Jedyny błąd jaki popełniamy, to nasze wyobrażenie o związku i idealnym partnerze. Odpowiedzcie sobie sami – czy istnieje idealny partner? Człowiek? Relacja?

Jak z tym walczyć?

Autorzy spieszą z rozwiązaniem. Warto wreszcie nauczyć się cieszyć tym, co mamy. Zaangażowanie, zaufanie, bliskość, przywiązanie, przyjaźń i dojrzałą miłość. Ciągłe cierpienie z powodu tego, że trawnik sąsiada jest bardziej zielony, jest nie tylko wyniszczające, ale i… tak… dziecinne. To dzieci frustrują się i wrzeszczą, gdy nie dostaną zabawki. Czy w jakikolwiek sposób przybliża je to do osiągnięcia swojego celu?

Dlatego mam propozycję. Jeśli pozostajecie w związkach i zaczynacie czuć, że coś nie do końca gra, tak jak należy, zacznijcie od dzisiaj uczyć się tego, co MOŻLIWE, nie tego, co Waszym zdaniem jest IDEALNE.

Autorzy, poprzez opowieść o związku Roberto i Cristiny pokazują nam, jak wreszcie odzyskać i wziąć odpowiedzialność za własne życie. Dopiero poznanie siebie, zaakceptowanie swojego egoizmu, swoich możliwości i ograniczeń sprawi, że zaczniemy na związek patrzeć bardziej świadomie i dojrzale.

“Bo być zakochanym – to kochać podobieństwa, a kochać – to zakochiwać się w różnicach.”

[divider] [/divider]

I wiecie co? Mam propozycję. Chętnie oddam Wam jedną taką książkę. W komentarzach napiszcie, co to dla WAS oznacza, że kochamy kogoś z otwartymi oczami. Macie czas do 31 marca. Najciekawsza odpowiedź otrzyma ode mnie jeden egzemplarz książki. A jeśli trafi się drugi, który mnie poruszy – będę skłonna oddać Wam też mój egzemplarz recenzencki (o ile oczywiście zechcecie). Do dzieła!

[divider] [/divider]

A gdyby ktoś chciał książkę już teraz, zaraz, natychmiast – to zapraszam TU!

Kochac_z_otwartymi_oczami_BUCAY_REPLIKA2014_okkl72dpi


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    q