Rzecz o życzeniach

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym o co tak naprawdę chodzi w składaniu życzeń? Czy to świątecznych czy może na urodziny. Czasem sądzę, że składane życzenia są nieco puste. Nie zastanawiamy się nad ich znaczeniem, czy życząc komuś „wszystkiego najlepszego” naprawdę tak uważamy? Wypłowiałe słowa, które na znaczeniu zyskałyby dopiero wtedy, gdybyśmy my sami musieli się przyczynić do ich spełnienia.

Skoro życzymy komuś wszystkiego co najlepsze, to oznaczałoby to, że my sami nie będziemy mieli tego wszystkiego. Czy jesteśmy aż tak wspaniałomyślni? A czy to co najlepsze dla mnie samej, jest też i dla tego kogoś, komu tego życzę? Dlaczego czasem można usłyszeć „uważaj czego sobie życzysz, bo może się to spełnić”?

Cenię życzenia od osób mi bliskich. Wiem, że one na pewno życzą mi wszystkiego co DLA MNIE najlepsze. Czy to o to chodzi? Żeby każdy wybrał z tego co rzeczywiście najlepsze, coś tylko dla siebie?

Skoro nie słyszymy zbyt często: „życzę Ci mądrości, cierpliwości, więcej pozytywnych myśli, braku chorób…” to co tak naprawdę osoba składająca życzenia ma na myśli?

Ale poza „wszystkiego co najlepsze” najczęściej słyszanymi „życzeniami” są chyba słowa: „wzajemnie/nawzajem” ;) Klasyczna formułka. Ale skąd pewność, że osoba, która nam składa życzenia, chce tego samego dla siebie?

Jakie Ty składasz życzenia bliskim i znajomym? Co masz na myśli mówiąc „wszystkiego najlepszego z okazji…”? Czy jakoś przyczyniasz się do realizacji tych życzeń? Sprawiasz, że dla kogoś będzie to „wszystko co najlepsze”?