Blog dla chcących więcej

Bez kategorii

Samotność w sieci

13 lipca 2015

Platformy społecznościowe stają się coraz bardziej uzależniające. Facebook ma ponad miliard aktywnych użytkowników, a Twitter goni tego giganta liczbą ponad 700 milionów regularnych użytkowników. I o ile obu portali używa się do wymiany informacji czy utrzymywaniem kontaktu z bliskimi i dalszymi, o tyle powstaje pytanie: jak bardzo jesteśmy samotni, gdy zamkniemy przeglądarki, wyłączymy laptopy, odłożymy smartfony i staniemy twarzą w twarz z realnym życiem?

social3

Twitter i Facebook nauczyły nas spędzania godzin na przeglądaniu wciąż tego samego. Na naszych tablicach niewiele się zmienia, dialogi na TT nie robią się dużo ciekawsze, wiele badań wskazuje na to, że długoterminowo, media społecznościowe sprawiają, że czujemy się tym gorzej, im dłużej w nich żyjemy. Te same badania pokazują związek między SM, a samotnością, narcyzmem i depresją.

Na szczęście jest kilka sposobów, by to uczucie samotności przezwyciężyć, jak np. powolne przerzucanie wirtualnych znajomości do życia codziennego albo możemy znaleźć grupy zainteresowań w swoim otoczeniu, w których możemy spotkać ludzi nam podobnych.

Jedno jest pewne: wychodzenie do ludzi i świata zewnętrznego jest doskonałym antidotum na tę Facebookową pandemię, która się szybko rozprzestrzenia. Poniżej znajdziecie 4 powody, dlaczego social media sprawiają, że czujemy się samotni.

social1

Znajomi” na Facebooku, to puste słowo. Wielu z nas ma płytkie znajomości. Facebook pozwala na dodanie około 5 tysięcy znajomych, z czego naprawdę, w życiu codziennym, znamy średnio około 100. Reszta z nich, to nic innego, jak powierzchowne połączenia, a nawet jest spora szansa, że wielu z nich nie znamy w ogóle.

Jednak nawet jeśli nie znasz wszystkich swoich “znajomych” w realnym życiu, to nadal mogą oni lajkować, przekazywać dalej lub komentować Twoje statusy czy zdjęcia, co daje Ci fałszywe wrażenie, że im na Tobie zależy i że pełnisz istotną rolę w ich życiu.

Nie możesz określać wartości swojego szczęścia w oparciu o liczbę lajków pod zdjęciem albo ilu masz tak zwanych znajomych na Facebooku, ale niestety, łatwo wpaść w tę pułapkę.

Ostatnie badania przeprowadzone w Australii pokazują, że istnieje bardzo silna korelacja między narcyzmem a użytkowaniem Facebooka. W taki sposób ludzie z narcystyczną osobowością (ale nie tylko) podbudowują swoje ego, nie zwracając uwagi, że jest to tylko fasada. Ledwie marna namiastka prawdziwego życia.

Media społecznościowe uzależniają. Uzależniamy się od nich, nie do końca zdając sobie z tego sprawę. I ani się obejrzymy, a jesteśmy mentalnie przywiązani i wciąż sprawdzamy Twittera czy Facebooka. I znów, wszystko sprowadza się do tej ułudy prawdziwych sytuacji. Ułudy rzeczywistych kontaktów z ludźmi, a takie iluzje mogą być niebezpieczne dla kogoś, kto nie ma z kim porozmawiać w tak zwanym realu.

Najbardziej narażeni na uzależnienie są ludzie młodzi, którzy przyspawani do smartfonów uczą się tego, że internetowe znajomości są “lepsze”, bo po prostu łatwiejsze.

Dodatkowo, wirtualna rzeczywistość pozwala nam być kimkolwiek zechcemy. Szyjemy sobie ciekawsze osobowości, piszemy nowe życiorysy, na zdjęcia nakładamy dziesiątki filtrów. Łatwiej jest pokazać, że zawsze mamy makijaż, a brzuch wciągnięty do granic wytrzymałości jest idealny i wyrzeźbiony. Tym bardziej zrozumiałe jest to, że mając to swoje “drugie życie” czujemy się w nim lepiej. My jesteśmy w nim lepsi, mniej nudni, bardziej pewni siebie. Któż zatem chciałby się koncentrować na tym nieidealnym człowieku bez pasji, zainteresowań i z krzywym nosem?

I jasne jest, że w dzisiejszych czasach większość znajomości zaczyna się w sieci. Tak jest wygodniej, łatwiej, szybciej. Pytanie tylko, co dalej z tą znajomością zrobimy?

social4

Media społecznościowe zmieniają nasz sposób komunikowania się z innymi. Jak wspomniałam wyżej, internet pozwala nam być kim chcemy, przez co łatwiej nam zagadywać do ludzi nawet z drugiego końca świata. I te rozmowy też są łatwiejsze niż prowadzone na żywo. Wszyscy znamy te “Odczytano o…” z Facebooka, które wśród młodzieży czasem niszczą przyjaźnie i rozbijają gimnazjalne związki, bo pozwala to odpowiedzieć wtedy, kiedy będziemy mieć czas lub ochotę nawet jeśli daną wiadomość odczytamy od razu. Zupełnie inaczej niż w realnym życiu, gdzie przecież często trzeba zareagować od razu. Nie możemy sobie przełożyć rozmowy twarzą w twarz, takie dialogi odbywają się często spontanicznie i nie przefiltrujemy tego, co mówimy, a na pewno nie do końca. I gdy tak przeanalizujemy nasze realne relacje i te z sieci, gdy podejdziemy do tego z refleksją, może się okazać, jak bardzo jesteśmy samotni.

Media społecznościowe kłamią. W tym, że SM są bardzo zwodnicze, chodzi nie tylko o te wszystkie wytofoszopowane zdjęcia, na których jak wszyscy wiemy, wyglądamy dużo lepiej niż w rzeczywistości. Żyjemy w szybkim świecie, gdzie wszyscy są zajęci: musimy gdzieś być, coś zrobić i mamy niewiele czasu dla siebie. Media idealnie wkomponowują się takie funkcjonowanie.

Wszystkie te portale dają nam poczucie, że gdzieś tam jest ktoś, komu naprawdę zależy, a to uczucie jest uzależniające tak bardzo, że wielu ludzi porzuca przyjaciół na rzecz wirtualnych znajomości. W taki właśnie sposób te intymne, realne spotkania twarzą w twarz, zanikają, a prawdziwe emocje są zastępowane przez płytkie i puste iluzoryczne uczucia. I gdy w końcu przyjdzie otrzeźwienie i dostaniemy kopniaka od rzeczywistości, zaczynamy dostrzegać, jak zwodnicze i szkodliwe są media społecznościowe. Zaobserwujemy więcej stanów depresyjnych i zaczniemy czuć się po prostu bardzo samotni. Szczęśliwie, coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać to, co się dzieje i dystansują się. Powoli, ale jednoznacznie.

I oczywiście, że w sieci zaczyna się sporo naprawdę fascynujących znajomości, a czasem trudno jest przenieść niektóre z nich do realnego życia. Ja też poznaję tak ludzi i też przebywam na różnych portalach, gdzie się udzielam. Pytanie tylko, czy czasem tych wszystkich mediów nie ma zbyt dużo w Waszym życiu?


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?