Blog dla chcących więcej

Bez kategorii

Zdążyłam

9 czerwca 2015

Zdążyłam skończyć studia i zacząć szkołę psychoterapii.

Zdążyłam pomieszkać w Australii i zwiedzić trochę świata.

Zdążyłam zrealizować kilka pasji i marzeń.

Zdążyłam poobserwować znajome mi młode matki i ojców.

Zdążyłam też się wkurzyć na kampanię “Nie odkładaj macierzyństwa na potem”.

Spot daje do myślenia, prawda? Młoda kobieta, goniąca za karierą, a gdzie dziecko? Gdzie rodzina? Gdzie ognisko domowe? Czy to już czas? Czy zegar biologiczny tyka? Czy ma jeszcze szansę na zdrowego maluszka?

I nie, wcale nie wkurzyłam się dlatego, że jestem przeciwna rodzicielstwu. Absolutnie. Podejrzewam, że wiele matek, które to teraz czytają, powie mi, że nie spotkało ich w życiu nic cudowniejszego, wspanialszego i bardziej przepełniającego dumą i radością, niż dziecko.

I wcale też nie dlatego, że ta kampania jakoś personalnie uderza we mnie. Nie. Mam swój rozum i samoświadomość i sama wiem najlepiej czy i jeśli tak, to ewentualnie kiedy, przyjdzie czas na dziecko.

Ale zdążyłam się wkurzyć na to, że wciskają nam macierzyństwo do gardeł. Niemal każą zachodzić w ciąże, bo kariera, podróże, marzenia i INNY POMYSŁ NA ŻYCIE niż macierzyństwo, to marność. Wszystko marność, jeśli nie będziesz matką, droga Kobieto. Masz nie robić kariery (albo robić, byle krótko), tylko rodzić dzieci wcześniej niż po 27 roku życia (ups!).

Ja doskonale rozumiem ideę tej kampanii i wszystkich plakatów. Jasne, że mamy mały przyrost naturalny, a biologia jest nieubłagana i im później, tym może być nieco trudniej, chociaż przy dzisiejszej medycynie nie jest to niemożliwe.

Ale idea to jedno – a życie to zupełnie coś innego (Eureka!). Nie chcę się tu zagłębiać w kwestie ekonomiczne czy gospodarcze, bo nie o tym jest ten wpis. Nie zajrzycie wszystkim kobietom w majtki, by sprawdzić, czy są zdrowe i mogą mieć dzieci. Nie dacie im pieniędzy na leczenie, na które będą musiały czekać. Nie wesprzecie, gdy ciąża okaże się zagrożona i trzeba będzie 8 miesięcy spędzić w łóżku. Nie pomożecie, gdy okaże się, że dziecko jest chore i musi zostać w szpitalu, a może nawet czeka je operacja serca. Nie pomożecie kobietom zaplanować tego, jak ma pracować, utrzymywać siebie i maluszka, opłacić mieszkanie, zarobić na pieluchy, lekarzy, szczepionki i wiele wiele innych. Nie pomożecie wtedy, gdy jesteście najbardziej potrzebni, dlatego sama chcę o to zadbać. O siebie. O swoje życie. O mój byt. Bym mogła ewentualnie sprowadzić na świat drugiego człowieka. A jeśli urodzi się ich więcej niż jeden?

fundacja2

 

 

Łatwo się wciska banały, gdy nie trzeba pochylać się nad pojedynczym człowiekiem. Można krzyczeć dookoła “Rodzić dzieci!”, gdy nie słyszy się płaczu i rozpaczy w głosie kobiet, przed którymi jawi się czarna wizja samotnego macierzyństwa. Można rozdawać ulotki, wieszać plakaty i puszczać spoty w telewizji, ale wiecie co? To niczego nie zmieni. Dopóki nie zrobicie czegoś, by kobiety same CHCIAŁY zachodzić w ciąże, a nie zostawały do tego zmuszane. Wiadomo, nie siłą, ale komunikaty podprogowe mocno działają na naszą psychikę. A ja bardzo mocno wierzę i WIEM, że my kobiety, jesteśmy na tyle rozgarnięte, że same potrafimy stanowić o sobie.

I wiecie co jeszcze? Kobiety w krajach, w których żyje się dobrze i BEZPIECZNIE, jak np. Australia – nie wahają się rodzić dzieci. Tam panuje model raczej dużej rodziny średnio z 3 dzieci. Ale tam nikt nie musi się obawiać, że po powrocie z wychowawczego straci pracę albo nie uda mu się wyżywić młodszego pokolenia. Może warto się na tym skupić? Rozwiążmy podstawowe problemy BYTOWE, a kobiety same chętniej będą zachodziły w ciążę. A może by tak rozwinąć także pomoc psychologiczną i wsparcie? Może warto zadbać o to, by na każdym oddziale położniczym (nie tylko patologii ciąży) był psycholog? Może dajmy kobietom mocne podstawy do tego, by znalazły w sobie siłę na przygotowanie do życia drugiej istoty?

Więc, z całym szacunkiem. Odpieprzcie się od mojej macicy i nie wciskajcie mi na siłę, że lada dzień będzie za późno na zostanie matką. Za późno to będzie wtedy, kiedy JA uznam, że tak jest. Nie pomożecie mi, gdy urodzę, więc nie “pomagajcie” mi w tę ciąże zajść.

A tak a propo, to czy nie można być zwyczajnie szczęśliwym człowiekiem BEZ dzieci?

Wiecie czym jest prawdziwy EGOIZM? Nie, to nie jest życie po swojemu. Prawdziwym egoizmem jest kazać innym żyć tak, jak my tego chcemy.

 


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    poprzedni artykuł

    Czym się chwalisz?

    następny artykuł

    Pani D. i plaża

    q