Psycholog Pisze Podcast #1

Bloga prowadzę już blisko 3 lata. Do długo i niedługo jednocześnie. I dzisiaj nadszedł czas, by coś zmienić. Chociaż może nie tyle zmienić, co poeksperymentować i spróbować czegoś nowego.

Dlatego dzisiaj oddaję Waszej (szczerej mam nadzieję) ocenie pierwszy nagrany przeze mnie podcast. Mówię w nim o dylematach moralnych, wagoniku, speleologach i moralności nowych samochodów.

Koniecznie podzielcie się później wrażeniami.

Miłego słuchania :)

 

  • Cześć, bardzo ciekawy temat ujęłaś w podcaście. Same rozważania na temat paleontologów czy kolejki górskiej są już trudne, a co dopiero na temat moralności aut. Napiszę, jak jak bym rozwiązał każdą z tych sytuacji, ciekawi mnie czy inni postąpiliby inaczej. Jeśli chodzi o zachowanie się przy życiu, to jestem egoistą. Dlatego będąc paleontologiem, nie ważne którym, zawsze próbowałbym uratować swoje życie. Zarówno wysadziłbym Dużego Jacka i uratował siebie i swoich kolegów, jak i będąc Dużym Jackiem, za wszelką cenę próbowałbym przekonać innych do tego, żeby mnie nie zabijali. Mówiłbym, że to morderstwo, próbował wejść im na sumienie, że nigdy nie będą mogli pogodzić się z tą decyzją. Jeśli miałbym taką możliwość, to próbowałbym im przeszkodzić np. kopiąc dynamit lub paleontologów, którzy próbowaliby mnie zabić. W przypadku kolejki górskiej, patrzyłbym w pierwszej kolejności na to, kto jest na tych torach. Jeśli miałbym do wyboru zabić 1 lub 5 osób, ważniejsze byłoby kim te osoby są. Jeśli ta jedna osoba to byłby ktoś kogo lubię, lub ktoś z mojej rodziny, to wolałbym rozjechać 5 randomowych osób. Natomiast nie znałbym żadnej z tych osób, rozjechałbym jedną zamiast 5. W związku z moimi wywodami, raczej nie będzie dziwić, że wolałbym, aby to człowiek decydował w przypadku decyzji moralnej, podczas jazdy samochodem. W życiu nie kupiłbym auta, które uratowałoby trójkę przypadkowych przechodniów, zamiast mnie i moje dziecko, bo nas jest dwoje a ich troje. A jak Ty byś się zachowała Moniko? I co inni o tym sądzą?

  • Ashika pl

    Hejho
    Powiem szczerze, że prywatnie jestem fanką czytanego tekstu, podcasty raczej do mnie nie trafiają, więc prywatnie jestem dalej za literkami ;). Niemniej obiektywnie w internecie cieszą się one (podcasty) coraz większą popularnością, pomysł zatem nie jest zły :). Super, że postawiłaś na krótkie teksty (8 minut jeszcze bez problemu przesłucham, ale jak widzę, że coś ma trwać 45 minut, a ja zazwyczaj wpadam na blogi na chwilę, przy śniadaniu czy obiedzie, to zwykle nawet nie zaczynam słuchać). Co do tego konkretnego podcastu, to bardzo ciekawy problem został poruszony – trafnie zestawiłaś problem wyboru między uratowaniem jednego obcego człowieka i kilku obcych ludzi z wyborem między uratowaniem siebie a kilku obcych ludzi – od razu człowiek jest w kropce. Zaciekawiła mnie też idea wrodzonej moralności. Rozumiem, że nie chodzi o to, że istnieje jednolita dla wszystkich moralność niezależnie od naszej historii, tylko że jest ona niezmienna dla poszczególnych jednostek (jak DNA)? I ja nie widzę, żeby był jakiś problem z Twoją intonacją, słuchało mi się przyjemnie.

  • Daria

    Bardzo dobry Podcast, chyba jeden z najciekawszych zamieszczonych tutaj artykułów ( tyle że wypowiedziany ) a już na pewno wzbudzający największy dylemat ;) Moim zdaniem jednak mimo wszystko, ostateczna decyzja powinna zawsze należeć do właściciela pojazdu.Nigdy nie wiemy jakbyśmy się zachowali będąc w tak dramatycznej sytuacji, dlatego podejmowanie takiej decyzji dużo wcześniej może się okazać dla nas bardzo niekorzystne, może stać się dla nas pułapką. Powiedzmy, że znajduję się w sytuacji o której była mowa. Już dużo wcześniej podjęłam decyzję, że auto ma wybierać takie rozwiązania by chronić tylko mnie. Nagle znajduję się w sytuacji w której widzę kilka osób na drodze. Jest ostatni moment. Ale ja już nie mogę cofnąć swojej decyzji. Uderzam w tę grupę ludzi, pozbawiam ich życia. Wchodzę z tego bez najmniejszego szwanku i do końca życia walczę z odpowiedzialnością za tych ludzi, oczywiście w tym najlepszym wypadku, bo drugą opcją jest to, że jednak nie będę w stanie dłużej z tym żyć. Idea była dobra, pojazd wykonał swoje zadanie, ale co z tego skoro pozbawił mnie mojego człowieczeństwa? Uniemożliwił mi zmianę decyzji..

    Jestem niezwykle ciekawa jakie ma Pani swoje osobiste zdanie na ten temat :)

    Co do nagrania. W ogóle bardzo dobry pomysł, który sprawia, że odbiorca zamieszczonych treści na tym blogu może wykorzystywać już nie tylko swój zmysł wzroku, ale również słuchu. Ma Pani bardzo ładną barwę głosu i naprawdę dobrze się go słucha. Faktycznie można usłyszeć odrobinę stresu, który pozbawia go emocji, ale pewnie kolejnym razem będzie już lepiej. Oby więcej takich nagrań :)

    PS Swoją drogą, kto jak kto, ale psycholog to myślałam, że się nigdy nie stresuje :D

  • Magda

    Głos nabierze „życia” i pewności wraz z doświadczeniem. W moim odbiorze, jak na pierwszy raz – petarda. Cały pomysł ogólnie jest świetny. Tekstem pisanym, czy mówionym, potrafisz zaciekawić, a to najważniejsze :) Wspaniale usłyszeć Twój głos, dzięki temu blog nabiera wyraźniejszej „twarzy”:)
    Bardzo ciekawy temat poruszyłaś. Sama nie wiem, jak poczułabym się, gdyby ktoś z moich bliskich doznał krzywdy z rąk takiej maszyny, a nie drugiego człowieka. W tradycyjnym przypadku – jest winny. Wiemy, dlaczego stało się tak a nie inaczej. Zaś w przypadku automatu, poradzić z bólem dodatkowo nie znajdując konkretnej przyczyny… Pewnie i tak szukałabym winnych wśród projektantów. Czy czas się przygotować na utratę czynnika ludzkiego i zgodę na brak poczucia kontroli? Z drugiej strony w tym przypadku to właśnie czynnik ludzki zawodzi, a automaty mają zapewnić większe bezpieczeństwo. No i jest dylemat ;)

  • Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha :)

    • Monika Kotlarek

      Dziękuję :)

  • Od niedawna stała czytelniczka

    Bardzo ciekawy temat, nigdy nie myślałam w ten sposób o nowoczesnych, samoprowadzących się samochodach.
    Co do „technicznych” kwestii podcastu… Tekst napisany interesująco, ale wydaje się być po prostu odczytany. Bez jakiejś większej intonacji, życia. Może to kwestia stresu? Nie wiem, nie ja tu jestem psychologiem ;)
    Prosiłaś o szczere opinie i mam nadzieję, że nie odbierasz moich słów jako atak czy hejt. Bardzo miło było Cię usłyszeć i liczę na kolejne części :)
    Pozdrawiam :)

    • Monika Kotlarek

      Dziękuję bardzo :) Właśnie takich szczerych opinii oczekuję :) Przyznaję, że się mocno stresowałam i trochę „mało życia” w moim głosie. Jeszcze się uczę tego wszystkiego i eksperymentuję. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Jeszcze raz wielkie dzięki :)

  • Mega, gratuluje!