Blog dla chcących więcej

ZABURZENIA

Depresja. Jedzenie, które leczy – Karolina i Maciej Szaciłło

24 sierpnia 2018

Po spotkaniu z książką Beaty Pawlikowskiej o leczeniu depresji (https://psycholog-pisze.pl/wyszlam-z-niemocy-i-depresji-pawlikowska/) dość mocno wyczuliłam się na podobne „rewelacje”. Dlatego też książka Karoliny i Macieja Szaciłło była u mnie „na warunkowym”.

I… mam mieszane uczucia. Tytuł może być nieco mylący w tym wypadku, bo autorzy nie dają sobie monopolu na prawdę, opisują własne doświadczenia, posiłkują się literaturą i faktami, ale nie twierdzą jednoznacznie (albo gdzieś mi to umknęło), że jedzenie WYLECZY depresję. Traktują oni jedzenie (w tym przypadku wegetariańskie), jako formę wsparcia.

Piszą o tym, że diagnoza odbywa się przy pomocy specjalisty, polecają Mindfulness, medytację i pracę z ciałem, masaże plus odpowiednia dieta dostarczająca organizmowi wszelkich niezbędnych składników.

Oczywiście ajurwedyjska kuchnia nie obędzie się od teorii związanych z czakrmamami czy energią z ziemi i kosmosu, ale (jeśli nie jesteście co do tego przekonani, tak jak ja), warto zerknąć na przepisy kulinarne i sposoby pracy z ciałem, jak np. odpowiednie masaże czy umiarkowane ćwiczenia fizyczne.

W książce znajdziecie przede wszystkim jednak dużo przepisów. Na napoje, zupy, sałatki, dodatki czy chleb. Dania obiadowe, wiosenne śniadania i wiele wiele innych. Sama jestem zapalonym mięsożercą, ale frytki z topinamburu, kiszona rzodkiewka czy szparagi z sosem holenderskim, to naprawdę strzał w dziesiątkę! I są doskonałymi dodatkami do mięsa ;) Ale też jako danie samo w sobie. Polecam otworzyć się na eksperymenty kulinarne, które bazują na witaminach, błonniku i wielu potrzebnych elementach.

Powtórzę się, że tytuł mnie zmylił. Jedzenie nie WYLECZY depresji, ale może w bardzo dobry, wartościowy i pozytywny sposób WSPOMÓC cały ten trudny proces. Oczywiście wszystko trzeba robić z głową i każdą radykalną zmianę diety warto skonsultować z lekarzem i mieć na uwadze np. to, że leki SSRI źle reagują z grejpfrutem a dziurawiec osłabia ich działanie.

A zatem, podsumowując. Tytuł bardzo chwytliwi, ale prawdziwy tylko częściowo. Na szczęście autorzy podchodzą do tematu depresji osobiście i w mądry sposób. Troszkę terapeutycznie, trochę kulinarnie, trochę fizycznie, somatycznie i mentalnie.

„Depresja. Jedzenie, które leczy”, to ciekawa pozycja, pełna fajnych przepisów dla każdego, kto chciałby po prostu spróbować, a niekoniecznie musi borykać się z depresją. To ciekawa pozycja, ale przestrzegam tylko, że jedzenie nas nie wyleczy, ale może za to przy okazji zrobić wiele dobrego. I o tym jest ta książka.


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?


    q