Pani D. i łzy

Każdy z nas płacze inaczej.

Jedni głośno szlochają i zawodzą w poduszkę.

Inni ronią tylko kilka łez.

Jeszcze inni udają, że nic się nie stało i chociaż serce im krwawi, nie pokażą ani jednej łzy.

Każdy z nas płacze inaczej.

A jednak powody są często te same. Strata, smutek, frustracja, poczucie beznadziei, bezsilność i cała masa podobnych uczuć.

Gdy przychodzi do Ciebie Pani D. odczuwasz wszechogarniającą bezsilność. Smutek przeplatany niechęcią do życia. I płaczesz. Najpierw pod prysznicem, by nikt nie widział i nie słyszał szlochu. Potem płaczesz w lekkim ukryciu, a zaczerwienione oczy tłumaczysz alergią. A na końcu płaczesz wszędzie. W domu, sklepie, wśród znajomych i przyjaciół. Pani D. nikogo nie oszczędza.

Ale wiesz co? Łzy mogą się skończyć. Wypłakujesz ich ocean, ale w pewnym momencie on wysycha. I tylko szlochasz. Bez łez. Emocje niestety nie odpływają same. Poczucie beznadziei i myśli samobójcze dręczą Cię niemal każdego dnia.

Bliscy znajdują Cię zapłakanego na podłodze w łazience. Nie masz siły się umyć, zmienić przepoconych ubrań i zrobić siku. Nie masz siły, by żyć. Jedyne o czym myślisz to to, żeby wreszcie odetchnąć pełną piersią, żeby przestało boleć, żeby wreszcie przestać płakać. Nawet bez łez.

Ale wiesz co? Prawda jest taka, że dopóki oddychasz – walczysz.

A teraz? Teraz możesz tylko leżeć. Cierpieć. Po kawałku umierać. Męczyć się z całym światem i tym duszącym uczuciem w klatce piersiowej.

Jednak mimo tego, w środku, gdzieś tam na dnie serca, tli się nadzieja, że już niedługo to wszystko minie i słońce zacznie świecić na nowo.

Wytrzymaj.