CHAD – Czego nie widać?

Wiele skutków choroby afektywnej dwubiegunowej widać na pierwszy rzut oka. Wahania nastroju są łatwe do zauważenia. Ale są także inne, trudniejsze, cięższe fragmenty choroby i życia z nią. Te niewidoczne. Niezauważalne nawet dla najbliższych.

Przez większość czasu nienawidzisz siebie. Człowieka, który jest w stanie neutralnym kocham najbardziej. Ale gdy dopada go depresja, hipomania czy mania (czyli bardzo często), zamienia się w człowieka, który siebie nienawidzi. Co to znaczy? Nie szanuje się. Nie spełnia swoich oczekiwań. Nie zaspokaja potrzeb. I nie ma dla siebie współczucia. Nikt tego nie widzi, bo najczęściej nie rozmawia o tym, a poza tym udawanie miłości do siebie jest łatwiejsze, niż morze pytań i trudnych odpowiedzi.

Nie chcesz nikogo odpychać. Czasem człowiek jest nieprzyjemny, opryskliwy i wredny dla najbliższych. Nie chce tego, ale bardzo trudno jest mu kontrolować negatywne emocje. Nie chce odpychać od siebie ludzi, ale zachowania robią to za niego, a przyciągnięcie kogoś z powrotem czasem graniczy z cudem.

Czasem wszystko wydaje Ci się beznadziejne, odpychające i bez sensu. Stan depresyjny to nie tylko sama depresja. To często lęk, niepewność, poczucie przytłoczenia przez życie i codzienne zadania. Każda mała czynność, jak posprzątanie kociej kuwety czy ubranie się i prysznic, wydają się nie do przeskoczenia, dlatego często osoby w takim stanie unikają ich.

Trudno jest kochać. Człowiek cierpiący na CHAD czuje mnóstwo emocji naraz. Gniew, złość, obrzydzenie, błogość, rozkosz i radość, wszystko mieszające się w wielkim emocjonalnym kotle. A zatem pozostaje tak naprawdę bardzo niewiele miejsca na miłość. Chory jest bardzo skoncentrowany na negatywnych przeżyciach i emocji, że niejednokrotnie kochanie kogoś jest po prostu bardzo trudne. Siebie także. Dużo łatwiej jest dać się opanować wszelkim negatywom, niż pracować nad miłość do siebie i innych. Łatwiej, ale to cholernie wyniszczające.

Martwią Cię skutki uboczne leków. Jeśli chory chce być stabilny, powinien przyjmować leki codziennie. Jednak skutki uboczne, których może być mnóstwo, jak nadmierna potliwość, problemy ze snem, drżenie wszystkich mięśni itp. są bardzo trudne do udźwignięcia i wciąż martwią, nawet jeśli przyjmuje się je przez długi czas (czasem też potrzebne są modyfikacje).

chad1

Potrzeba pomocy rani Twoją dumę. Terapia, leki, monitorowanie nastroju – to wszystko pomaga zachować stabilność. Ale jednocześnie może pojawić się uczucie, że chory sobie nie radzi. A to, czego bardzo chce, to radzić sobie z chorobą samemu. Ale tak się nie da. I mimo iż wie, że proszenie o pomoc jest jak najbardziej w porządku, to jednak duma na tym czasem cierpi.

Zmiany nastroju są wręcz bolesne. Huśtawki nastroju są oczywiste, bo w chorym zmienia się niemal wszystko. Poza nastrojem jest to sposób mówienia, wygląd, apetyt i priorytety życiowe. To, czego nie widać, to to, jak te zmiany mogą ranić. Spadanie ze stanu hipo- lub manii w depresję daje się odczuwać jak spadanie z drapacza chmur głową w dół. Na beton. Chory może czuć się fizycznie kiepsko, a nawet się rozchorować w trakcie wahań. Ale mówienie o tym może dodatkowo martwić bliskich, dlatego najczęściej zachowuje to dla siebie.

Hipomania nie jest fajna. Wielu bliskich ludzi zauważa, że w stanie hipomanii chory ma więcej energii, jest lepiej zmotywowany do wszelkich działań i chętniej się bawi. To wszystko prawda, ale nie wiedzą, że osoba cierpiąca na chorobę afektywną dwubiegunową czuje się bezwolna i nie może kontrolować tego co mówi i robi. Hipomania wcale nie jest fajna. Bo nie ma się wyboru.

Martwisz się tym, jak traktujesz innych. Ciągłe poirytowanie sprawia, że chory przejmuje się bardzo tym, jak traktuje innych. Nie chce być wciąż rozdrażniony, ale CHAD robi z niego takiego człowieka. Nie chce traktować innych źle, ale nie może do końca kontrolować słów i zachowań. Martwi się, bo nigdy nie chce nikogo zranić, nawet nieintencjonalnie. A jednak to robi.

Martwisz się tym, jak traktujesz siebie. Podczas depresji, chory zaniedbuje siebie i nie zaspokaja podstawowych potrzeb jak jedzenie, odpowiednia ilość snu czy higiena. W czasie manii staje się lekkoduchem, nie szanuje swojego ciała, zdrowia i siebie. Postępuje bezmyślnie i czasem niebezpiecznie. Martwi się tym, jak się zachowuje i jak traktuje siebie podczas wahań nastroju. Przez większość czasu choroba sprawia, że chory czuje, jakby w ogóle o siebie nie dbał, a chce siebie kochać i traktować w sposób, na jakiś zasługuje. Ale często po prostu ma to gdzieś.

Życie z chorobą afektywną dwubiegunową nie jest łatwe. Objawy, leki, skutki uboczne, ból fizyczny, to wszystko niszczy codzienną rutynę i sprawia, że życie jest nieprzyjemne. Wiele aspektów życia z chorobą jest nie tylko nieprzyjemnych, ale także widocznych dla innych. Nawet jeśli bardzo cierpi, choroba jest widoczna tylko częściowo. Rozumiana także. Albo jeszcze mniej.

  • Kinia

    Chorowałam na depresję, teraz jestem w stanie remisji. Zmiany nastroju są bardzo „nie fajne”, zwłaszcza, gdy ktoś ma poważne zaburzenia psychiczne. Najgorsze są nagłe zmiany, z radości (nie takiej 100%) do stanu żalu, przygnębienia i napadu płaczu. To tak, jakby cały sens życia, który resztkami istniał w piekle nazywanym depresją, znów uciekał. Do dnia dzisiejszego nienawidzę siebie. Nie umiem wybaczyć sobie błędów, jakie popełniłam. Czuję wobec siebie tylko niechęć i wrogość. Emocje związane z moim zachowaniem, doprowadziły do zburzenia dwóch przyjaźni, bo nie chciałam, aby dowierzali się, co ze mną się działo. Moja motywacja kończyła się z momentem otwarcia oczu, a ubranie się i ogarnięcie było nie lada wyzwaniem. Wiedziałam, jak ten dzień będzie wyglądał i nic fajnego mnie w nim nie czeka. Mój organizm był po prostu słaby: Spałam po 3-4 h i odczuwałam stałe bóle somatyczne. Nie chciałam iść do psychologa, bo twierdziłam, że nikt nie będzie mi się wtrącał do życia i układał go idealnie po swojemu. Dziś wiem, że terapia to była moja najlepsza decyzja, jaką podjęłam. Nie mogłam wytrzymać tego, jak ludzie mogli być irytujący, wiec byłam dla nich nie miła, w następstwie to ja byłam zła na siebie, bo wiedziałam, że oni niczemu nie są winni.
    # Wiem, że zmiany nastroju mogą pogorszyć zdrowie psychiczne. Tekst IDEALNY, dotykający problemów codzienności. Pani Moniko, więcej takich tekstów!

    • Monika Kotlarek

      Trzymam bardzo mocno kciuki za Panią. Życzę cierpliwości w przechodzeniu depresji. Dziękuję za ten komentarz.

      • Kinia

        Pani Moniko, jak sobie poradzić ze stratą tych przyjaciół? Został mi jeszcze jeden, a tym samym moja siostra. Jednak w ostatnim czasie zauważyłam, że i z nią mój kontakt się pogorszył. Myślę, że to może przez remisję, ale jeśli nawet to jak się pozbierać z tamtymi ranami ? (mówię z góry, że jestem typem samotnika, a przez depresje jeszcze bardziej zamknęłam się w sobie).

        • Monika Kotlarek

          To dość trudne pytanie, ponieważ nie znam całej sytuacji. Natomiast zachęcałabym do odbycia otwartej, szczerej i spokojnej rozmowy z przyjaciółmi i siostrą. Podczas takiego dialogu można opowiedzieć o swoich oczekiwaniach, lękach, planach, myślach. Może się Panie „rozjeżdżacie” gdzieś w swoich oczekiwaniach. Może siostra czegoś Pani nie mówi. Może Pani nie mówi wszystkiego.

          Warto porozmawiać. Szczerze i bardzo otwarcie. Ale przede wszystkim ze spokojem, bez nerwów, złości, pretensji i wzajemnych oskarżeń.