Jesteś głupią małą suką, czyli o przemocy psychicznej

Obrazek z jednego z supermarketów. Para, lat około 50+, prawdopodobnie małżeństwo. Stoją przy zamrażarkach. Pan ze zbolałą miną opiera się o wózek sklepowy, pani wybiera frytki. Wyciąga kilka opakowań z lodówki, zamierzając je wziąć. Pan chwyta je, zerka na cenę, po czym słychać wiązankę: “ty idiotko, ty debilko jedna, frytki za 35 zł, jak tu za 21 są, ty kretynko jedna!”. Krzyk na cały sklep. Nie trzeba było stać specjalnie blisko, by wszystko dokładnie słyszeć. Reakcja kobiety? Żadna. Albo po niej spłynęło, albo nie słyszała (w co szczerze wątpię), albo już się przyzwyczaiła, do takich epitetów. Czego byłam świadkiem? Niestety, przemocy psychicznej. Tak, pan znęcał się psychicznie nad panią. O frytki. Poniżył ją przy bardzo wielu osobach, dla kilku złotych. I moje pytanie do Was: reagować? Nie reagować? Kiedy reagować? Zwrócić uwagę i narazić się na atak? Zwrócić uwagę i zaryzykować to, że pani zostanie sprana na kwaśne jabłko, bo pan musi odreagować agresję? Co Wy byście zrobili? Gdzie przebiega ta cieniutka granica, pomiędzy odpuszczeniem a koniecznością wtrącenia się?


Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi Pan K z bloga: http://www.radzesobie.pl/

Jeśli chcecie Go „na żywo”, to polecam obserwować też tu: https://twitter.com/PanK_radzisobie


„Trudne pytanie zadajesz Moniko, ale sama sobie na nie odpowiedziałaś, bo Ty ostatecznie nie zareagowałaś, prawda? Ja prawdopodobnie postąpiłbym tak samo. Jesteśmy nauczeni reagować przede wszystkim na przemoc fizyczną i gdyby facet bił tę kobietę, zapewne znalazłoby się parę osób w sklepie, które by wezwały policję i obezwładniły go tak, żeby się przypadkowo potknął jeszcze o kilka półek.

Przemoc psychiczna jest bagatelizowana, bo długo nie widzimy jej skutków. Ona nie sprawia, że ktoś chodzi z siniakami po zakupy. Nie ma śladów od uderzeń na twarzy itp. Problem pojawia się wtedy, gdy ofiarą jest osoba słaba, bo przecież taka nie zawsze się poskarży. A potem jedynym sygnałem, że coś było nie tak, jest samobójstwo.”

A jak Wy byście na to pytanie odpowiedzieli?


Ale to tylko jeden, z zapewne setek przykładów, które moglibyście sami podać. Dlatego dzisiaj poruszam temat PRZEMOCY PSYCHICZNEJ, która pozostawia bardzo głębokie rany. To nic, że często nie są widoczne na zewnątrz. Bolą tak samo, a może i bardziej, jak uderzenia kablem.

861-pierwszaogolnopolskakampaniaprzeciwkoprzemocywerbalnejwobecdzieci

Przemoc psychiczna – naruszenie godności osobistej, zawiera w sobie przymus i groźby.

Formy przemocy psychicznej:

wyśmiewanie opinii, poglądów, przekonań, religii, pochodzenia, narzucanie swojego zdania, poglądów, stałe ocenianie, krytyka, wmawianie choroby psychicznej, izolowanie kontrolowanie, ograniczanie kontaktów z innymi ludźmi, wymuszanie posłuszeństwa i podporządkowania, ograniczanie snu, pożywienia i schronienia, wyzywanie, używanie wulgarnych epitetów, poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie, stosowanie gróźb, szantażowanie, itp.

Skutki:

zniszczenie poczucia mocy sprawczej ofiary, jej poczucia własnej wartości i godności, uniemożliwienie podjęcia jakichkolwiek działań niezgodnych z zasadą posłuszeństwa, osłabienie psychicznych i fizycznych zdolności stawiania oporu oraz wyrobienie przekonania o daremności jego stawiania, odizolowanie od zewnętrznych źródeł wsparcia, całkowite uzależnienie ofiary od prześladowcy, stały strach i utrata nadziei, choroby psychosomatyczne, ciągły stres, zaburzenia snu, itp.


Nadal pozostajecie obojętni?

Proszę. Kilka kampanii. Słowa niszczą.

Jesteś głupią małą suką.



  • Karolina

    Jako niemowlę zostałam adoptowana, do rodziny mojego ojca. Mieszkam u dziadków. Przemoc psychiczna w naszej rodzinie to chyba norma. Każdego dnia babci puszczają nerwy. Wtedy wyzywa każdego kto jest w domu. Jeszcze rok temu reagowałam na słowa „Ty k****o” „Ty su***” płaczem, ale teraz to po mnie spływa. Nie przejmuję się tym. Z jednej strony zrozumiałam, że nie mogę brać słów mojej babci na poważnie a z drugiej że ona też przeżywa ciężkie chwile.

  • W trzeciej klasie podstawówki koleżanka nazwała mnie „tłuściochem”. Teraz mam 20 lat i powoli popadam w anoreksję.

  • syśka

    To prawda,że słowa ranią czasem bardziej niż przemoc fizyczna wiem to z własnej autopsji -kiedy miałam naście lat mój „ojciec” nadużywał przemocy psychicznej jak i fizycznej nie oszczędzał nam widoku krwi ,w której leżała moja matka z czasem też i my byliśmy bici moje rodzeństwo jakoś sobie z tym poradzilo na mnie niestety gorzej się „odbiło” zaczęłam się ciąć,pić uciekać z domu itp.
    Matka zawsze mówiła,ze jest jedna zasada „Nie mów nikomu co się dzieje w domu”.A sąsiedzi,którzy widzieli jak siedzimy na schodach przechodzili obojętnie.Teraz kiedy jestem już „dorosła” też bywają takie skomplikowane sytuacje,ale teraz chyba potrafię się jakoś bronić.