Psychoza strachu czy głupota?

Już jutro, 21 grudnia 2012 roku ma, rzekomo, nastąpić koniec świata (plotka głosi, że między 10.00 a 12.00 rano naszego czasu). Przepowiedni o nim jest tyle, ile wody w oceanach, czasem ma się wrażenie, że to „święto ruchome”, jednak o 21.12 mówiło się chyba do tej pory najwięcej.

Psychoza końca świata rozpłynęła się po całym świecie. Dotarła nawet do Chin, gdzie ludzie nie mieli w swoje długoletniej tradycji nigdy żadnych wzmianek o jakimkolwiek końcu czegokolwiek. A jednak od jakiegoś czasu wśród Chińczyków modne jest powiedzonko: „Jeśli Majowie nie mylą się co do końca świata, to po co płacić rachunki..?”

Teorie spiskowe obiegają całą Ziemię, mimo to NASA postanowiła uspokoić mieszkanców naszej planety: „– Odłóżmy na bok filmy pełne efektów specjalnych. 21 grudnia 2012 świat się nie skończy – zapewniają naukowcy. – Kalendarz Majów rzeczywiście kończy się w tym roku, ale tak, jak kalendarz, który wisi w twojej kuchni, tak i majański kalendarz nie przestanie istnieć 21 grudnia 2012 r. Tego dnia rozpocznie się nowy kalendarz tak, jak twój nowy kalendarz rozpoczyna się 1 stycznia – kontynuuje amerykańska agencja.”
Mimo to, Amerykanie masowo wykupują żywność i inne towary, czyszcząc tym samym magazyny hipermarketów. Mówią o sobie, że są tzw. preppersami (ang. prepare – przygotować) lub surwiwalowcami (ang. survive – przetrwać). Twierdzą, że chcą być gotowi i opanowani, gdy nadejdzie przepowiadana apokalipsa. Budują schrony, mając nadzieję, że uda im się przetrwać.

Na przepowiedniach o końcu świata można oczywiście zarobić. Poza znanymi nam szeroko reklamami (eksplozja okazji, marzenia ziemniaka przed końcem świata, czy odwoływanie końca świata po obejrzeniu cen pewnego auta), najbardziej kreatywna wydaje się Ukraina i jej biura podróże, które swoją ofertę poszerzyły o… wycieczkę do nieba i piekła! Niebo nieco tańsze ok. 15$ (piekło 18$), bo tam podobno będzie nudniej. Szczytem marketingu jest jednak rosyjskie miasto Niżny Nowogród, gdzie za „jedyne” 2500-5000$ można nabyć miejscówkę w arce.

To jednak jeszcze nie koniec. Ekipa filmowców z National Geographic, wpadła na genialny pomysł i przygotowała na początku roku 2012, 10-cio odcinkową serię dokumentalną pt.: „Doomsday Preppers” (trailer poniżej), gdzie Amerykanie pokazują jak przygotować się do przetrwania armageddonu.

Dodatkowo przeprowadzono badania w 18 krajach, w tym Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Holandii, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Finlandii, Polski, Rosji, Bułgarii, na osobach w przedziale wiekowym od 18 do 49 lat. Wykazało ono wzrost poziomu obaw, jakie respondenci żywią wobec terroryzmu oraz ewentualnej apokalipsy.

Badanie ujawniło, że 32% Europejczyków przygotowuje się do końca świata, a aż połowa z nich przyznaje, że inaczej podeszłaby do swoich planów, gdyby wiedziała, że 21 grudnia świat przepadnie bezpowrotnie.

Ale to jeszcze nie koniec… 25,9% przyznaje, że w obliczu katastrof i końca świata zdecydowaliby się na jedzenie wszystkiego tego, czego dusza zapragnie (tyle osób żyje na diecie, odchudza się?), natomiast 24,9% z nich oświadczyło, że zdecydowaliby się na znacznie więcej relacji seksualnych.

Mało? Surwiwaliści już wychodzą naprzeciw wszelkim potrzebom. Na facebooku powstało wydarzenie: Orgia na koniec świata. Zapisanych? Ponad 6000 osób. Jak na razie…

https://www.facebook.com/events/99939894751/

A Wy weźmiecie udział?

Dla zainteresowanych:

https://www.facebook.com/pages/End-Of-The-World-2012/345166114085?ref=ts&fref=ts

  • Lena_21

    I gdzie ten koniec?
    Niecałe 2h zostały…

  • syl

    Według Larsa von Triera w obliczu końca świata masowa orgia seksualna ma tyleż sensu co wypróżnianie w najohydniejszej publicznej toalecie. A wszelkie próby uczynienia tej chwili znośniejszą obnażają tylko ludzkie słabości, desperację i głupotę… Ale to jednak wciąż seks grupowy :D pozdrawiam

    • Monika

      Każdy z lękiem przed śmiercią radzi sobie w inny sposób. Najczęściej robimy (czy też planujemy) coś skrajnie przeciwnego. Czy jest coś bardziej „wychwalającego” życie i radość z niego, niż seks? ;)

  • Kanashii

    Jedyne, czego mogę się jutro obawiać, to masowa panika… Całe szczęście, że nie mieszkam w Stanach, podejrzewam, że u nas będzie łagodniej. Z humorem o apokalipsie: Kabaret Limo: http://www.youtube.com/watch?v=GQa4cMvCXAg
    Obawiam się, że jutro mogę wstać z łóżka już po zapowiadanej godzinie końca, na szczęście na fb będę mogła przeczytać, co mnie ominęło ;)

    • Monika

      Koniec świata przyjdzie i minie… A my będziemy żyć dalej.

  • Diesel

    „Idiots. Idiots everywhere” Tak chyba tylko można skomentować zachowanie ludzi w ostatnim czasie. Nie ma żadnych naukowych podstaw, aby snuć takie obawy przed końcem świata. Największe zagrożenie stanowimy sami dla siebie. Mimo mojego młodego(?) wieku, przeżyłem już bodaj dwa końce świata, a trzeci jest w drodze.
    Skądinąd „końce świata” mają też swoje pozytywne aspekty! Papież Sylwester Któryśtam zapowiedział koniec świata na datę 31.12.999 roku pańskiego. Dzień przed ta datą cały znany ówczesny chrześcijański świat postanowił zabawić się w najlepsze! Kiedy następnego dnia wszyscy skacowani obudzili się i spostrzegli, że wciąż żyją, to w wybuchu radości postanowili taką imprezę odbywać co roku, na pamiątkę tamtych wydarzeń. Święto to nazwano na cześć papieża Sylwestrem, a jego tradycja przetrwała na całym świecie po dziś dzień.

    • Monika

      Jeśli to prawda, to baaardzo ciekawa teoria świętowania sylwestra :)