Pani D. i normalność

Życie z depresją potrafi przekonać Twój umysł, że objawy depresji są naturalne. Stają się elementem Twojego jestestwa. Tego, kim jesteś. Naturalnym wydaje się bycie ciągle zmęczonym, pustym, bez życia, smutnym, samotnym. Przyzwyczajasz się do widzenia świata w odcieniach szarości. Trwasz i przystosowujesz się do przetrwania i bronienia się przed wszelkimi emocjami. Nie zauważasz, jak tym samym wpędzasz się w negatywne myślenie, pesymizm. Nie zauważasz, że uzależniłeś się od martwienia się wszystkim i cierpienia. Unikasz wszystkiego, co może dać Ci odrobinę szczęścia, bo depresja przekonała Cię, że to i tak nie zadziała.

Bezsenność, koszmary, bóle głowy, bóle brzucha, bóle pleców, napięcie mięśni, przybranie na wadze, a potem jej utrata stają się naturalne. Rozwijasz obsesję na punkcie jedzenia, które od czasu do czasu po prostu Cię obrzydza. Wędrujesz do lodówki, by zapełnić tę pustkę w sercu, nawet jeśli kończy się to wymiotami.

W końcu zaczynasz ukrywać emocje. Ukrycie tego, co się dzieje nagle zaczyna być wręcz satysfakcjonujące, bo nie musisz z niczego tłumaczyć się światu. Wolisz ukrywać się gdzieś w zakątkach Twojego mrocznego umysłu. Tłumisz cierpienie udając uśmiech i śmiech. Rzucasz dowcipami na spotkaniach rodzinnych. Zachowujesz się radośnie i wesoło. A to wszystko po to, by ukryć to, czego tak w sobie nienawidzisz. Tej części, która przekonała Cię, jak bardzo jesteś bezwartościowy.

Stajesz się „tym z depresją” i nie zauważasz, że są jakieś inne sposoby na życie. Nie nadążasz już za tym, jak Twoje destrukcyjne nawyki przejmują dowodzenie. Nie widzisz nic przez tę czarną opaskę na oczach. Gdy ktoś z otoczenia zauważy depresję, zaczynasz się bronić. Gdy ukochana osoba martwi się i pyta o Twoje zachowania, czujesz się atakowany i nierozumiany. A gdy to się dzieje, czujesz się tak słaby i bezbronny, że niemal podświadomie obwiniasz innych. Teraz już niekoniecznie „masz” depresję, ponieważ ona się w Tobie zakorzeniła.

Przekonała Cię, że tak naprawdę jej nie ma. Przekonała Cię, że to świat dookoła. Że ludzie są źli i mają chore intencje. Nabierasz pewności, że jeśli nie ochronisz siebie, będziesz bardzo cierpieć. Dochodzisz do wniosku, że ludzkość jest zagrażająca, niebezpieczna. Czujesz, że jesteś na krawędzi i czasem Twój umysł pęka. Nagle wszystko wydaje się takie nierzeczywiste, a zakończenie swojego życia to przecież genialny pomysł. A jednak winisz świat, bo nie potrafisz zaakceptować swojej depresji.

Zaczynasz być świadomy dwóch opcji. Jedna, to samobójstwo, druga – trzymanie się kurczowo nadziei. Nawet jeśli część Ciebie zagląda w przepaść, to jednak ta druga chwyta się życia. Spróbuj się na niej skupić. Zaakceptowanie depresji nie jest łatwym zadaniem, ale jeśli to zrobisz, wiele zmieni się na lepsze. Spojrzenie na swoje zachowania z zewnątrz może być przytłaczające. Kwestionowanie Twoich nieracjonalnych przekonań może naprawdę wkurzać. Wykorzystaj ten gniew w drodze do wyleczenia. To nie powinno być naturalne. Życie z depresją i wszystkimi jej objawami, nie powinno rządzić Twoim życiem. Możesz żyć szczęśliwie pomimo depresji.

A czy TY odczuwasz i rozumiesz to inaczej?


Prośba. Żeby dotrzeć do jak największej ilości osób, które mogą
potrzebować pomocy, potrzebuję Waszego wsparcia. Jeśli ten tekst Wam
się podoba lub uważacie, że jest potrzebny – proszę, podajcie go dalej
na Facebooku, udostępnijcie na Twitterze, zostawcie komentarz,
wyślijcie bliskiemu itp. Bez Waszej pomocy i zaangażowania wszelkie
wartościowe materiały zginą w czeluściach internetu nie mając szansy
dotrzeć do tych, którzy cierpią lub chcą się czegoś nauczyć.
Pomożecie?