Chwila z D.

Otwierasz oczy. O ile udało Ci się w ogóle zasnąć… Pierwszy sukces za Tobą. Nie odsłaniaj jeszcze zasłon. Niech chwilę będzie ciemno. Zanurz się w tym mroku. Taki jak w Twojej duszy? Może trochę mniejszy, bo przez materiał jednak przebija się słońce. Pierwszy świadomy oddech tego dnia. Wciągnij powietrze nosem. Powoli. Masz czas. Poczuj, jak Twoja klatka piersiowa się rozszerza, unosi, płuca wypełniają, powiększają. I wypuść ustami. Powoli. Odetchnij. Klatka opada. Wraz z powietrzem pozbywasz się pierwszych lęków, które pozostały po nocy.

Może teraz jest odrobinę lżej, a może zrobiło się tylko gorzej. Podnosisz głowę. Pojawiają się pierwsze łzy. Kładziesz się z powrotem. Chowasz głowę pod kołdrę. Tak przejmujące pragnienie, by zostać w łóżku. W ciemności. Po co Ci słońce, skoro nawet nie cieszy Cię to, jak delikatne promienie pieszczą Twoją skórę? Ciepło nie jest tak przyjemne, jak zawsze było. Równie dobrze mogłoby padać.

Próbujesz jeszcze raz. Poranny rytuał. Oczy, oddech, głowa. Lepiej tym razem? Troszkę łatwiej może? Odkrywasz się. Poranny chłód wdziera się w Twoje ciało. Wstajesz. Lekko ciągnąc za sobą stopy, udajesz się do łazienki. Wkładasz głowę pod chłodną wodę, by się dobudzić. Prysznic? Wiem, że się nie chce. Depresja każe Ci się nie przejmować wyglądem. Bo i po co? Ale spróbuj. To tylko chwila. Ciepła woda, pachnący żel pod prysznic, odżywka do włosów.

Zobacz ile już sukcesów odniosłeś dzisiaj. Idziemy dalej? Co jadasz na śniadanie? Wiem, że w depresji nie chce się jeść. Najchętniej byś spał, leżał w ciemności, czasem płakał. Nie jadł, nie kąpał się, nie uprawiał sportów, nie dbał o siebie. Ale spróbujmy. Kawa? Herbata? Płatki z mlekiem czy jajecznica? Spokojnie. Nie spiesz się. Skoro tak bardzo nie chce Ci się jeść, to chociaż zrób sobie to, co lubisz i spróbuj zjeść chociaż kilka kęsów. Na poziomie racjonalnego myślenia wiesz, że to dla Twojego dobra. To choroba, Twoje myśli, Twoja głowa próbuje Cię unicestwić. Nie od razu wygrasz wojnę. Ale zacznijmy od wygrania bitwy. Najpierw o śniadanie. I utrzymanie go w żołądku tak długo, jak tylko dasz radę. Osłabienie spowodowane brakiem pożywienia też Cię na pewno dobija.

Wróć do pokoju. Usiądź na łóżku. Potrzebujesz się położyć? Śmiało. Ale spróbuj nie zasypiać. Nie będzie w tym nic złego, ale próbujemy z tym walczyć. Kolejne łzy? To nic. To tylko łzy. Płacz. Uwolnisz emocje, które Cię niszczą od środka. Pozbądź się całego tego syfu.

Ile czasu taka poranna pobudka zajęłaby osobie zdrowej? Pół godziny? Godzinę? Dla niektórych wstawanie to codzienny rytuał. Otwierasz oczy, wyskakujesz z łóżka, prysznic, śniadanie i czas rozpocząć dzień.

Dla tych, którzy borykają się z depresją nie jest to takie proste. Wyjście z łóżka czasem zajmuje godzinę lub dwie. Depresja to choroba, która podstępem potrafi rozwalić najbardziej trwałe związki, zabiera Ci pewność siebie, energię, zdrowie, ładny zdrowy wygląd. Zabiera Ci wszystko. I jeszcze rości sobie prawa do Twojego czasu. Wszystko wykonujesz wolniej, ciągniesz za sobą stopy idąc, opuszczasz głowę, unikasz innych ludzi.

Nie będę rzucała banałami. Wiem tylko tyle, że da się wyjść z tego stanu. Czasem trzeba sobie pozwolić poleżeć chwilę na ziemi przygniecionym butem i zasmarkanym od szlochania. Nic w tym złego. To boli, to nieprzyjemne, to może powodować poczucie winy, że „znowu nic dzisiaj nie uda mi się zrobić”, ale wiem doskonale, że trzeba upaść na samo dno, by móc zacząć się wznosić.

Pozwól sobie wyzdrowieć…

  • m

    A moim problemem jest coś innego. Depresja kojarzy się często ze stanem, który jest jakby czarnym odcieniem dobrego życia a co z ludźmi, którzy nigdy nie cieszyli się „promykami słońca” a ich całe życie to deszcz tyle, że od małej mżawki po burzę – używając pogodowych metafor. To jest tak, że „coś już nie cieszy jak kiedyś a szczęśliwe życia legło w gruzach” tylko życie nigdy nie cieszyło. O tym mówi się zdecydowanie mniej. Proponuje poruszyć temat na przykład dystymii.

    • Monika

      Doskonała propozycja. Na pewno zainteresuję się tym tematem.

  • Jan Niezbędny

    Gdy codzienność boli…
    Mhm… Niektórych boli nawet, jeśli nie mają depresji. Ich codzienność to jeden wielki ból. Bezsilność, brak zrozumienia, samotność – to właśnie ich codzienność… I cholerne łzy, które lecą nie wiadomo po co… bo na pewno nie dla ulgi. Tak jak teraz…

  • Marlena

    Bardzo mądre i prawdziwe słowa znam to z własnego doświadczenia ale warte uwagi i przeczytania ten blog na prawde jest pomocny i daje przynajmniej mi w jakimś stopniu siłę do walki z depresjią.