POKONAJ ODWLEKANIE – Piotr Modzelewski

Czy…

  • Cierpisz na tzw. „odjutronizm”, masz tendencję do przekładania wielu czynności i planów w bliżej nieokreślonej przyszłości, na jutro, na za tydzień.

  • Nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie: „Od czego by tu zacząć…?” Nie wiesz w jaki sposób w ogóle rozpoczynać działania.

  • Koncentrujesz się na zadaniach krótkoterminowych, gdyż trudno Ci zobaczyć dalekosiężny cel, a co za tym idzie, brakuje Ci motywacji aby skrupulatnie pracować nad długotrwałymi problemami.

  • Zawsze wyczekujesz na „lepszy moment” do rozpoczęcia zadania. Chwila obecna nigdy nie jest odpowiednia i potrafisz znaleźć dziesiątki usprawiedliwień, dlaczego jeszcze nie teraz.

  • Zadania „na już” wykonujesz tylko ze strachu przed ciężkimi konsekwencjami, np. karnymi.

  • Sprawia Ci dużą trudność ustalenie hierarchii i odpowiednich priorytetów dla zadań.

  • Masz duże trudności w zarządzaniu własnym czasem, „przecieka” Ci przez palce.

  • Boisz się porażki.

  • W Twoim otoczeniu wciąż panuje chaos i bałagan. Na biurku, w pokoju, w domu, „w głowie”.

  • Wyznajesz teorię „podzielności uwagi”. Twierdzisz, że można robić efektywnie wiele rzeczy jednocześnie.

  • Brak Ci asertywności. Nie umiesz odmówić komuś wprost i dlatego bierzesz na siebie wiele zadań, którym nie potrafisz sprostać. Często mówisz „ok, zajmę się tym” doskonale wiedząc, że i tak tego nie wykonasz.

Brzmi znajomo? Jeśli przynajmniej połowa z tych określeń pasuje do Ciebie, to bardzo możliwe, że cierpisz na prokrastynację, czyli patologiczne odkładanie wszystkiego na później, która od lat 90-tych ubiegłego wieku traktowana jest jako jedno z zaburzeń psychicznych (lub element np. depresji czy niektórych zaburzeń osobowości), ale można spróbować sobie z nim poradzić – zmieniając nawyk odkładania wszystkiego na później, na inny, zdrowszy, lepiej działający.

A dzisiaj mam dla Was propozycję wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są 3 egzemplarze książki o prokrastynacji właśnie, nad którą blog Psycholog Pisze objął skromny patronat medialny.

A oto recenzja, którą napisałam do tej pozycji:

„Czy zdarza Ci się odkładać coś na jutro? A jutro na kolejne jutro? I tak w nieskończoność, aż sytuacja staje się na tyle poważna, że nie masz innego wyjścia, jak tylko wreszcie zacząć działać? Tak, to prokrastynacja. I dotyka coraz więcej z nas.

Przeczytanie książki Piotra Modzelewskiego daje dokładny obraz tego nawyku, który od jakiegoś czasu zaczyna być postrzegany jako zaburzenie. Dowiesz się z niej, czym ono jest, jak się objawia, jakich sfer życia dotyczy oraz jak sobie z nią poradzić. Znajdziesz tam nie tylko ciekawostki, doświadczenia autora (i nie tylko), skale, badania i statystyki, ale też konkretne ćwiczenia do wykonania samemu w domu, by pokonać prokrastynację. To mądra i wartościowa książka, chociaż nie czyta się jej bardzo łatwo. Niemniej – warto.

Nie odkładaj życia na później.”

Zachęceni?

To przejdźmy do rzeczy.

Mam do oddania 3 egzemplarze książki Piotra Modzelewskiego „Pokonaj odwlekanie. Rozwiń wytrwałość”. Książka jest zupełnie świeża na rynku (wydana 31.08.2016 roku) i możecie być jednymi z pierwszych jej Czytelników.

Co trzeba zrobić?

Jeśli borykacie się z permanentnym odwlekaniem, na pewno macie jakieś wymówki. Wraz z Piotrem chętnie je poznamy. Dlatego podzielcie się w komentarzu Waszymi najbardziej kreatywnymi wymówkami, by coś odwlec w czasie oraz dlaczego jednak, mimo wszystko, warto się ich pozbyć.

Macie na to tydzień. Czekamy na odpowiedzi do 8 września, do północy. Ze zwycięzcami skontaktujemy się w piątek. W odpowiedzi na najlepsze komentarze poprosimy o kontakt mailowy i podanie danych do wysyłki.

To, co? Jakie są Wasze najbardziej kreatywne wymówki?


P.S. Na stronie https://www.e-bookowo.pl/psychologia/pokonaj-odwlekanie-rozwin-wytrwalosc.html możecie kupić książkę z 15% zniżką. Wystarczy, że po zalogowaniu, przy finalizacji zamówienia, podacie kod: PSYCHOLOGPISZE1357

Zachęcam!

14231258_10154518324703656_1176848875469016271_o

  • Micke

    Właśnie trafiłem na ten blog i muszę przyznać że nie sądziłem że tak wiele się dowiem o problemach z samym sobą w tak krótkim czasie. Jak na razie dotarłem do tego artykułu i po krótkiej refleksji stwierdzam że mogę mieć prokrastynację . A oto mój przypadek . Wróciłem z pracy za granicą początkiem stycznia i od razu zapisałem się na następny kontrakt który miał się rozpocząć pod koniec lutego. Dość wygodna sytuacja bo zimą niepogoda więc nie muszę szukać wymówek aby pozostać w domu ( oraz siedzieć cały dzień przed komputerem ). Ale pojawiły się komplikacje które pokrzyżują mój misterny plan – wyjazd zaczął się odkładać w czasie do tego stopnia że śnieg stopniał ,wyszło słoneczko więc trzeba będzie ogarnąć podwórko . SPOKOJNIE ! jest prokrastynacja ! Przecież zaraz wyjeżdżam , nie mogę zaczynać czegoś czego być może nie uda mi się skończyć . Jutro dostanę telefon i będę musiał się pakować …. jest 5 maja a ja czekam na telefon …. i tak wygląda moje życie , wszystko odkładam na jutro od skoszenia trawnika po wizytę u stomatologa ( mimo że tak wiele jest do zrobienia ). Nawet kiedy mam gdzieś zadzwonić żeby umówić się we własnej sprawie to szukam wymówek ! Czasem wcale ich nie potrzebuje .
    Gratuluję blogu , wpisy oraz komentarze podnoszą na duchu a w tym roku jest ze mną naprawdę źle bo w końcu to dostrzegłem . Potrzebuje zmiany , od kilku lat tkwię w miejscu zawodowo , prywatnie, i rodzinnie . Mam coraz mniej przyjaciół , zamykam się w sobie i nic mi się nie chce . Ostatnio częste są czarne myśli. Ale okazuje się że nie tylko ja mam depresję i świadomość tego że są ludzie którzy rozumieją , przechodzą i co najważniejsze wyszli z tego jest pokrzepiająca .

  • Napiszę po prostu to, co nurtuje mnie od dłuższego czasu.

    Chodzi dokładnie o posegregowanie wszystkich ważnych i mniej ważnych dokumentów, papierów i papierków. Bardzo bym chciała poukładać je kategoriami. Badania medyczne do badań. Zdobyte osiągnięcia, ukończone kursy do kursów. Rachunki do rachunków. I tak dalej. Na dzień dzisiejszy powyższe rzeczy znajdują się w jednym, ogromnym kartonie. Ktoś mógłby powiedzieć, że są przecież w jednym miejscu. Miałby rację, dopóki sam nie próbowałby znaleźć skierowania do dermatologa na 5 minut przed wyjściem z domu, przekopując tym samym całą stertę dokumentów. W międzyczasie zastanawiając się czy to skierowanie rzeczywiście się tam znajduje.

    Powyższa sytuacja powtórzyła się kilka razy. Zaczęło mi to przeszkadzać. Postanowiłam zrobić z tym porządek. No i niestety na postanowieniu się skończyło. Motywacja jest, ale działania brak. Moją kreatywną wymówką na brak działania jest: „Karton nie razi w oczy. Jest schowany w szafie, więc jego uporządkowanie może poczekać”.

    Pozbycie się mojej wymówki i sprzątnięcie bałaganu zmieniłoby cały mój świat. A tak serio, pozbyłabym się wszystkich negatywnych emocji, które towarzyszą mi ZAWSZE przy szukaniu ważnego dokumentu. Frustracji chyba najbardziej.

    Już sobie to wyobrażam. Otwieram szafę, a tam PRZEpiękny obrazek: 4 pudełka, każde związane z inną kategorią. Biorę do rąk jedno z nich i wyjmuję niezagnieciony dyplom ukończenia moich kochanych studiów psychologicznych :)

  • Dominika

    Wschodzące słońce delikatnie muska swoimi promykami moją uśpioną twarz. Powoli wynurzam się z krainy snu. Otwieram oczy, siadam na łóżku i przeciągam się walcząc z opadającymi jeszcze powiekami. Zapowiada się bardzo pogodny dzień i dla takiej 22-latki jak ja, powinien być kolejną okazją do podboju otaczającego świata. Szkoda, że moja rzeczywistość nie prezentuje się jednak tak kolorowo… Gdzieś obok mojej głowy pojawia się gruby, ubrany w białą sukienkę aniołek, który już zabiera się za planowanie:
    – Może pouczyłabyś się dzisiaj do sesji? Co prawda jeszcze trochę czasu do egzaminu, ale mogłabyś podzielić materiał na mniejsze partie i na spokojnie uczyć się po trochu każdego dnia?
    W sumie gościu logicznie mówi… ale nagle z przeciwnej strony nie wiadomo skąd wyłania się postać czerwonego diabełka, który ma na swojej koszulce ogromny napis: prokrastynacja. To jakaś jego ksywka czy co? Ten z kolei szepcze:
    – Czyś ty oszalała? Jeszcze tyyyyle czasu do egzaminu. Zaczniesz się uczyć od jutra, albo nie.. Wiesz co? Najlepiej to weź się za naukę dopiero w przyszłym tygodniu! No zobacz jak ładnie za oknem, może posadzisz jakieś nowe kwiatki? Albo poprzestawiasz te doniczki na parapecie? Albo zrób może porządek w tych szafkach w kuchni? Przecież sprzątałaś tak dawno temu..ledwie wczoraj.
    Aniołek jest niezadowolony:
    – No to może pouczysz się dzisiaj hiszpańskiego? W końcu tak bardzo lubisz ten język…
    – Hiszpańskiego!? A czy to Enrique Iglesias przyjeżdża jutro do Polski, że już dzisiaj masz się uczyć? Wiesz ile trwa nauka języka? Jeszcze masz całe życie żeby opanować hiszpański! Pouczysz się jak będą wakacje, albo lepiej… jak będą ferie zimowe albo w sumie może po studiach? Wtedy nie będziesz miała na głowie egzaminów!
    W skutek tego, nie pouczyłam się hiszpańskiego, a naukę do egzaminu pozostawiłam na ostatni dzień, śmiertelnie się stresując. A jak mogło być? Mogłam uczyć się drobnej partii materiału każdego dnia i na spokojnie podejść do egzaminu. Mogłam również pouczyć się hiszpańskiego i zyskać dodatkowy atut. No i może nie konwersować z Erique, ale przynajmniej rozumieć jego piosenki ;) Odwlekanie potrafi nieźle zatruć życie, a ‚wolne’ dzisiaj może się łatwo zamienić w wolny tydzień, miesiąc czy nawet rok…

    • Dominiko! Gratulacje. Zdobywasz książkę „Pokonaj odwlekanie”. Skontaktuj się ze mną mailowo: psycholog.kotlarek@gmail.com i podaj adres do wysyłki :)

      • Dominika

        Bardzo się cieszę! Mail wysłany:)

  • Sela

    Odkładam udział w konkursie od momentu pojawienia się jego zapowiedzi na fb… Czas jednak mija. Nawet teraz zastanawiam się czy wcisnąć „enter” i puścić komentarz w świat. Może lepiej poczekać do wieczora i wymyślić coś bardziej kreatywnego? Kusi. Kiedy myślę o tych momentach „nieteraz”, które zamieniają się na „możepotem” często (od czasów liceum) w głowie brzęczy fragment z wiersza Staffa pt. „Chwila”: I cóż, że przemija?/ Od tego chwila, by minęła./ Zaledwo moja, już niczyja (…)”. Stąd już tylko krok, aby myśli odpłynęły wraz z chwilą i zajęły się innym, bardzo ważnym tematem.

  • A.

    Dlaczego prokrastynuję? Bo nie potrafię przestać wyobrażać sobie planów na wykonanie zadań jako owoców. Przypuszczam, że każdy z nas zna ten moment, kiedy kupuje upragniony owoc, niemalże czując już jego smak, na który ochota wzbierała od dobrych kilku godzin. Donosisz zakup do domu, rozsiadasz w kuchni i już zamierzasz zabrać się za rozkoszowanie upragnionym produktem… ale dopada Cię chwila konsternacji, ponieważ uświadamiasz sobie, że najbardziej lubisz słodkie i soczyste gruszki. Że one są właśnie tymi, których naprawdę pragniesz. Czy gruszka, którą chcesz zjeść, jest wystarczająco soczysta? Czy następny dzień nie pozwoli jej dojrzeć tak, by stała się najdoskonalszą z możliwych? A ile czasu potrzebuje, by stać się właśnie taką? Dzień, dwa, trzy? Możesz zjeść ją teraz, ale czy będzie najlepszą wersją siebie? Dlaczego masz zadowalać się niedojrzałym owocem, jeżeli możesz mieć ten słodki i soczysty? Więc stwierdzasz, że zostawisz ją do jutra. Następnego dnia obserwujesz ją uważnie. Robisz niewielkie podchody, nawet już ją myjesz, ale dochodzi do Ciebie kolejna wątpliwość. Może to jeszcze nie ten dzień? Może jutro będzie jeszcze lepsza, jeszcze słodsza i jeszcze bardziej soczysta? A może wpadniesz na pomysł deseru, w którym możesz ją wykorzystać? Kto wie, co przyniesie jutro. A gruszka gnije. Następnego poranka odkrywasz ten fakt i żegnasz się z myślą spożycia słodkiego i soczystego owocu. Odkrajasz niezjadliwe elementy i z grymasem na twarzy gdzieś ukradkiem przeżuwasz jej ostatnie smaczne skrawki. Dochodzisz do wniosku, że to nie Twoja wina. Nie masz poczucia, że cokolwiek marnotrawisz. To wina gruszki. Gdyby dłużej dojrzewała, z pewnością nie ominęłaby Cię możliwość jej skosztowania. Na takiej zasadzie mój umysł traktuje plany, jakich mam się podjąć. Każdego następnego dnia moje szanse na udoskonalenie konceptu rosną. Nie podejmuję się pracy, bo uważam, że im dłużej będę obmyślać ideę, tym lepsza będzie. Idea może tak. Ale wykonanie? Z powodu ograniczenia czasowego dystans pomiędzy planem a efektem końcowym staje się niemal przepaścią. Ale przecież wszystko jest w porządku, to nic. Wcale nie cierpię z mojej winy. Bo gdybym miała więcej czasu…
    Z tego samego powodu swój komentarz zamieszczam wieczór przed zakończeniem terminu. A przecież realizuję pomysł, który przyszedł mi do głowy jako pierwszy, kiedy zauważyłam pytanie konkursowe.

  • g

    Wyparcie. Najbardziej kreatywne? Nie wiem. Ale z pewnością pomaga unikać poczucia winy, bo z radaru znika jego przyczyna. Najfajniesze jest to, że przy odpowiednim treningu nawet poczucie winy (jeśli próbuje dojść do głosu) da się wyprzeć. I tak sobie żyję z dnia na dzień, prokrastynując. I zupełnie nic sobie z tego nie robię.

  • Tomasz Zet

    Dla mnie zgubą wymówek jest metoda nowych startów. Szukam i zbieram kilka poważnych postanowień, wyznaczam okres w przyszłości (bo przecież nie da się od teraz) i dobieram do kompletu kilka kilka zrządzeń losu które na pewno się przytrafią i mi w tym pomogą. Prościej!!! Jak się przeprowadzę przy zmianie pracy do większego miasta, to zapiszę się na płatny angielski. Oczywiście zrządzenie losu sprawi że w międzyczasie dostanę podwyżkę i zagadam koleżankę która jako motywatorka zapisze się ze mną, żeby wybrać kurs z wyższej półki. W praktyce, po przeprowadzce nowe miejsce, nowe pomysły- jakie lekcje angielskiego hellloł. O podwyżce mogę pomarzyć, a koleżanka mnie zmotywowała jedynie do wyjść do klubu. Teraz pozostało czekanie do kolejnych planów i sprzyjających okoliczności.

  • Kathrin Z

    Najlepszą wymówką jest „przecież jeszcze tyle czasu, zdążę.” Oczywiście nie jest to rzucane tak o sobie. Najpierw ten czas obliczam, patrze „a jeszcze dwa tygodnie, to od jutra zacznę”. Jutro mówie sobie „no to po śniadaniu, ale oczywiście coś wypadnie (najczęściej jakaś nowa piosenka, która nie chce wyjść z głowy) i tak godziny lecą a ja co jakiś czas sprawdzam ile mi czasu zostało. Ile mi zostało jeśli zacznę teraz, ile jeśli zacznę dzisiaj, ile jeśli jutro, za tydzień…i tak dalej. I głównie to tracę czas na obliczanie ile mi go jeszcze zostało.I tak zwykle wszystko robie w ostatnią noc albo ostatnią godzinę zależy od zadania. I da się? Da się! I pojawia się kolejna wymówka „Nie takie rzeczy się robiło to i to sie jeszcze zrobi…ale nie teraz! ” Życie studenckie zagina czasoprzestrzeń :D Wolałabym jednak nie przeżywać tego stresu związanego z goniącymi terminami i uniknąć poczucia winy, że znowu marnuje czas. Nawet jak kładę się spać to odliczam czas jaki mi został do spania. Oczywiście dzięki temu budzę się niewyspana. To mnie kiedyś wykończy :D
    Pozdrawiam ;)

  • Krystian

    Pogoda. Zbyt, zbyt często gdy zaplanowałem przejażdżkę rowerową, tuż przed zmianą ubrania i wyjściem, do głowy wpada mi myśl: „jaka jest pogoda na zewnątrz?” – i nie chodzi bynajmniej o to, aby dostosować do niej ubranie, ale po to by znaleźć wymówkę. Tak wiec podchodzę do okna i sprawdzam z nadzieją jak silnie wieje wiatr, (bo to że wieje to już jakby wiem – ja tylko sprawdzam jak silnie) jeśli drzewa stoją nieruchomo – to słabo wieje, jak liście się ruszają na drzewach to jest wiatr a to oznacza, że na pewno będzie ciężko, spocę się,… i przewieje mnie… wtedy już wiem, że lepiej przełożyć „wypad”. Jeśli jednak brak oznak wiatru – to patrze w niebo, na chmury – czy deszczowe się przypadkiem nie zbierają, jeśli jednak niebo czyste jak łza, to zaglądam na meteo.pl czy przypadkiem za chwile nie przyjdą w momencie jak będę na przejażdżce… jeśli tylko pojawi się zielona mini kreska na diagramie o możliwości deszczu to mi wystarczy aby mieć pretekst do rezygnacji z wyjścia na zewnątrz, jeśli jednak – nie, to dalej sprawdzam temperaturę i zastanawiam się nad tym czy przypadkiem nie „łapie” mnie przeziębienie… Nie ma siły! – w końcu na coś trafię, i zostanę w domu. Przekładam to na „lepszy dzień”, niby lepszą pogodę. Jak to piszę to zdaję sobie sprawę, że to jest moja jakaś paniczna „ucieczka”; to smutne. Rakieta do tenisa od roku, nowa wisi w korytarzu, ani razu nie użyta na zewnątrz mieszkania – zawsze coś…
    Chcę to zmienić! – Chcę korzystać życia. Czuję, że mnie to ogranicza, że to jakaś pułapka.
    Chcę wyjść z tej pułapki, i poczuć się wolnym.

    • Krystianie! Gratulacje. Zdobywasz książkę „Pokonaj odwlekanie”. Skontaktuj się ze
      mną mailowo: psycholog.kotlarek@gmail.com i podaj adres do wysyłki :)

      • Krystian

        Dziękuję, miło mi! Książkę w dniu dzisiejszym otrzymałem :)

  • Ewa

    najczęściej wmawiam sobie co masz zrobić dziś zrób jutro będziesz mieć 2 dni wolnego.niestety czasem jest tak że faktycznie nie robi się tego co powinno i znajduje się wymówka że było tyle obowiązków do wykonania ze brakło czasu na wszystko.staram się nad tym panować ale czasami chyba po prostu lenistwo wygrywa albo chęci odchodzą mimo motywacji.a po za tym zróbcie mi prezent na urodziny i dajcie wygrać tą książkę:) pozdrawiam.

  • Prospero

    U mnie najczęściej poza normalnym mówieniem zaraz, za chwilę, za 5 minut, etc. jest jeszcze tak że po prostu wmawiam sobie że czegoś nie potrafię, że boję się coś zrobić z powodu zbytniej krytyki w dzieciństwie, że nikt mnie tego nie nauczył i z pewnością nie wyjdzie, bo czuję się źle psychicznie albo najlepiej coś zignorować lub „niech ktoś inny to zrobi”. Najgorsza jest później chwila, kiedy np. idziesz na rozmowę w sprawie nowej pracy i dowiadujesz się że znajomość drugiego języka była by większym atutem, gdybyś wziął te dodatkowe zlecenie miałbyś premierę, że gdyby spędzało się więcej czasu ze swoimi dziećmi ucząc ich czegoś i za razem samego siebie miałby większy szacunek. Jak pisał Charles Bukowski „lenistwo zawsze było kulą u nogi moich ambicji”

  • synonim

    najczęstsze skuteczne wymówki: już, zaraz, za chwilę, pamiętam o tym, przecież nie zapomniałem o tym, nie teraz, nie mogę bo trzymam kota…
    to są uniwersalne wyrażenia, pasujące do każdej sytuacji. Kreatywna wymówka zahacza moim zdaniem o kłamstwo, co więcej, wymaga ona energii potrzebnej do stworzenia historii i pozostania z nią w spójności potem, co wymaga jeszcze większych nakładów energii.