Przerwij cykl samookaleczeń

Bardzo trudno jest przerwać samookaleczenia. Dobrym sposobem na to jest rozmowa na ten temat z psychologiem lub terapeutą. Jak sobie z tym poradzić i przełamać się do takiego dialogu?

Po 1. na pewno kosztuje to dużo odwagi, więc bądź cierpliwy i wyrozumiały dla siebie i powiedz o swoich samookaleczenia w sposób, który dla Ciebie jest komfortowy. Np. jeśli rozmowa twarzą w twarz wydaje się być zbyt przerażająca – zacznij od spisania swoich doświadczeń. Może to być mail, list lub dziennik, którym możesz się podzielić z psychologiem. Pamiętaj, by pokazywać tylko to, na co jesteś gotowy i odpowiadać na pytania, na które chcesz odpowiadać. Nikt Cię do niczego nie może przymusić, ale pamiętaj, że specjalista jest dla Ciebie. Skorzystaj.

Po 2. rozmowa o samookaleczeniach może być bardzo obciążająca. Pamiętaj, że po takim otwarciu się przed kimś możesz chwilowo poczuć się jeszcze gorzej niż przed. Ale pamiętaj także, że to zupełnie normalne, naturalne i wcale nie oznacza, że jest z Tobą źle. Dodatkowo, stare nawyki mogą być trudne do przełamania, ale za jakiś czas poczujesz się lepiej. Mniej pusty i samotny.

Po 3. często dobrze jest odizolować się od czynników wywołujących autoagresję. Potem zrób sobie burzę mózgu i pomyśl o innych sposobach na poradzenie sobie z bólem.

A zatem…

JEŚLI używasz samookaleczeń by wyrazić stłumione emocje, poeksperymentuj ze sztuką (rysuj, maluj itp.), pisz (dziennik, piosenki, wiersze itp.), spisuj swoje emocje (i niszcz papier), słuchaj muzyki, która opisuje Twoje emocje.

JEŚLI używasz samookaleczeń, by się uspokoić spróbuj długiej, relaksującej kąpieli albo otul się przytulnym, ciepłym kocem, spędź czas ze zwierzakiem, porozmawiaj z przyjacielem, posłuchaj relaksacyjnej muzyki.

JEŚLI tniesz się, bo nie potrafisz określić swoich emocji, porozmawiaj z przyjacielem, spróbujcie się razem pośmiać, dotykaj różnych części ciała kostką lodu, zjedz coś o bardzo mocnym smaku, jak np. grejpfrut lub coś bardzo ostrego.

JEŚLI stosujesz samookaleczenia jako formę rozładowania napięcia lub złości, spróbuj ćwiczeń fizycznych, jak np. bieganie, taniec, pływanie, uderzaj w poduszkę lub materac, krzycz w poduszkę, podrzyj gazety, zagraj na jakimś instrumencie.

Inne czynności, które mogą zastąpić samookaleczenia to np. użyj czerwonego markera i zaznacz nim miejsca, które chcesz zranić. Potrzyj kostką lodu miejsca, które zwykle nacinasz. Załóż gumkę recepturkę na nadgarstek i pociągaj ją za każdym razem, gdy postanowisz sobie zrobić krzywdę.

To tylko kilka sugestii. Każdy jest inny i na każdego może zadziałać coś innego. Nie poddawaj się. Próbuj.

  • Adu

    Niestety nie mogę do końca zgodzić się z Twoim artykułem. Sama jestem osobą, która mniej więcej dwa lata temu jeszcze permanentnie wracała do samookaleczeń i w chwili, gdy przychodzi “ochota” (?) na pocięcie się, według mnie niemożliwym jest zjedzenie grejpfruta, czy zagranie na instrumencie. W żadnym wypadku nie chcę podważać Twojego autorytetu, ale te rady wydają mi się jednie frazesami przepisanymi z pseudo mądrego podręcznika od psychologii. To co teraz napiszę podejrzewam, że nie będzie żadną radą, ale kluczem do tego aby całkowicie skończyć z autoagresją jest znalezienie siły w samym sobie i co za tym idzie c h ę c i, oraz czasu, który pozwoli podjąć tak ogromny krok.

  • Kris

    Chce się zabić ale boje się , że przeżyje i żona będzie mieć do mnie pretensje, że to zrobiłem. Nazbierałem już dużo tabletek m.in. depacine i inne. Kiedyś jej o tym wspomniałem to powiedziała, że jeśli to zrobie tzn. , że ją nie kocham ale ti nie tak.

  • Bardzo ważne jest też wsparcie na przykład przyjaciela… Jeśli ktoś w naszym otoczeniu się okalecza, powinniśmy być przy nim, ale nie z litości a z chęci pomocy. Czasem wystarczy zwykły spacer, albo wiadomość “jestem przy Tobie”, wtedy dana osoba wie, że nie jest sama, że ktoś może jej pomóc ( przynajmniej słownie, bo jeśli przyczyna samookaleczania jest gdzieś głęboko, wtedy ciężko mówić o jakichkolwiek działaniach przez zwykłego laika ).

    • Monika Kotlarek

      Tak, to prawda. W pełni się z tym zgadzam. “BYĆ” to już bardzo bardzo dużo.

  • ;ddd

    Czy strzelanie w nadgarstek gumką recepturką nie jest przypadkiem kolejną formą okaleczenia? ;D

    • Monika Kotlarek

      Nie do końca. Tzn. sprawia ból, ale jest mniej zagrażające niż np. nacinanie skóry. I pozwala przetrwać np. do konsultacji z psychologiem.