Pani D. i papier ścierny

„W depresji nawet najbardziej oczywista radość jest pokryta papierem ściernym, zimną blachą, szkłem.”

Jesteś sam, a wszystkie emocje widzisz jak przez mgłę. Jak wytłumaczyć innym to, co czujesz? Że dopada Cię bezsens. Że nie ma w Tobie smutku i złości. Że przepełnia Cię bezradność i permanentne zmęczenie. Radość? No było coś takiego. Kiedyś gdzieś o tym czytałeś. Ale czuć?

O czym myślisz? Może o tym, że czujesz smutek, rozpacz i masz świadomość, że jesteś śmiertelnie i nieuleczalnie chory na depresję, że masz raka duszy. A może o tym, że jesteś na tym świecie ostatni dzień i nie pozwolisz się już bardziej dobić Pani D. Plan samobójczy masz w głowie przecież od tak dawna. Czasem to chyba grzech nie wykorzystać tak misternie poczynionych przygotowań.

W mózg wdziera się boleśnie nieubłagany dźwięk budzika. Otwierasz oczy i żałujesz. Obudziłeś się. Znowu. I od 8.00 dopada Cię wszechogarniająca samotność.

Człowiek zdrowy, gdy zaczyna go dopadać chandra wykonuje najczęściej szereg czynności, by z nią walczyć. Robi sobie ulubioną gorącą czekoladę, czyta książkę, wychodzi na spacer, idzie do kina albo spotyka się ze znajomymi (i wiele wiele innych). Odrywa myśli, odcina się od smutków, po jakimś czasie wszystko mija.

Człowiek chory na depresję nie czuje smutku. Nie czuje nic. Pustka. Bezsens. I samotność. Bo czy ktoś jest w stanie wejść do jego głowy i rozproszyć czarne myśli o śmierci i chęci popełnienia samobójstwa? Czy jadąc z nim samochodem, może zapobiec skręceniu kierownicą i wjechaniu w drzewo? Nawet wśród ludzi, człowiek jest sam. Tylko w tym przypadku, towarzystwo nie poprawia humoru. Bo jak tu się śmiać z (do tej pory ulubionych) suchych dowcipów, gdy WSZYSTKO, co kiedyś było fajne, przestało sprawiać radość?

depresja1

Jak uciec od swoich myśli? Jak wyjść ze swojej głowy i uczestniczyć w życiu przyjaciół i rodziny? Jak iść do kina albo poczytać Grey’a, gdy nie można się na niczym skupić? Gdy po przeczytaniu zdania, zapominasz jego pierwsze słowo?

Co zrobić, gdy ciało odmawia posłuszeństwa, a ucisk pęcherza nie jest wystarczającą motywacją do wyjścia z łóżka? Jak nabrać sił, gdy gotowanie jest ponad Twoje siły, a zamówienie pizzy graniczy ze zdobyciem Giewontu w japonkach?

Co zrobić, gdy tracisz nadzieję? Co zrobić, gdy przestałeś wierzyć, że jutro wzejdzie słońce? Co zrobić, gdy tak naprawdę, po cichu, we własnym łóżku, liczysz na to, że jednak tego słońca nie będzie już nigdy?

Tak. Pani D. Zaczynasz znowu zapadać się w sobie, a ten jednorożec, który stukał do drzwi i zwiastował lepsze dni, zdechł i rozkłada się pod Twoimi drzwiami. I jedyne o czym marzysz to to, by zdechnąć tak jak on. Ale nawet na to nie masz siły.