Blog dla chcących więcej

Depresja ZABURZENIA

Pani D. i powrót wszystkiego.

14 marca 2015

10251947_679354782181043_5445145233291627366_n

Dochodzi 3 w nocy. Znowu nie śpisz. Która to już noc z rzędu? 5? 6? Nieważne. Już po pierwszych dwóch nieprzespanych nocach czujesz się jak totalna szmata. Nie, nie ta, która lubi się “puszczać”, ale taka totalna zużyta ściera, którą wyciera się wymioty w kiblu w klubie, potem podłogę w kuchni, a następnie stoliki klientów baru. Tak, widziałam na własne oczy użytkowanie takich ścierek. Czujesz się mniej więcej tak samo. Język się plącze, koncentracja i możliwość skupienia uwagi kuleje, jak cielaki idące na rzeź, a Twój wygląd woła o pomstę do nieba.

10577023_717149511684759_4295205544778037637_n

Pani D. powoli odbiera Twojemu organizmowi siłę, by walczyć. Przestajesz znowu jeść, a każdy kęs robiony z przymusu, bo przecież TRZEBA JEŚĆ, BY PRZEŻYĆ, staje Ci kością w gardle i wymiotujesz zanim jeszcze doleci do żołądka. Chudniesz. Fajnie, nie? Tylko, że to chudnięcie nie wynika z tego, że zaczynasz znowu biegać i jesz więcej warzyw. Nie. Ty chudniesz niezdrowo. Skóra robi sie szara, a miejscami wręcz przezroczysta. Nie, Ty nie chudniesz, Ty znikasz.

1907891_762950433787350_8121344701475842366_n

Nie śpisz. Nie jesz. Boli Cię żołądek. Co najszybciej znieczula? Alkohol! Bingo. Szukasz wszędzie ostatnich zapasów. Może nalewka ze świąt, którą przyjemnie dodawało się do herbaty w mroźne wieczory. Albo to wino, które miałeś zużyć do makaronu. Ale wiesz co? Jest jeszcze wódka. Ona Cię znieczuli. Szukasz ukojenia. Śmieszne. Nie możesz nic przełknąć w stanie stałym, ale już alkohol zaczyna Ci się przyjemnie kojarzyć, bo na samym początku walki z Depresją, gdy jeszcze nie wiedziałeś dokładnie, co się z Tobą dzieje, alkohol przyjemnie wprowadzał Cię w stan lekkiego upojenia i pomagał zasypiać. Dlatego na grupach Anonimowych Depresantów jest tylu alkoholików. I na odwrót. Alkohol pomaga, ale to złudna, chwiejna, chwilowa pomoc. Jak będzie teraz?

10712723_10152606344418705_7456382399173673033_n

Wszystkie żyletki z portfela i osłony na telefon wyrzuciłeś. Tak żeby nie kusiło. Rozebranie maszynki do golenia i wyjęcie ostrzy zajmuje Ci niecałą minutę, ale przecież w kuchni są noże. Wszędzie można znaleźć coś ostrego, czym można naciąć skórę. Zobaczyć krew. Poczuć ulgę.

10850050_603485156446306_1331983571492331667_n

I już wiesz, że depresja odbiera Ci wszystko. Ale nie od razu. Oh nie, nie od razu. Najpierw pozbawia Cię energii, nie możesz wstać z łóżka nawet do łazienki. Potem apetyt. Albo całkiem Ci go odbiera albo zaczynasz się objadać. Wszystkim. Bez względu na smak, połączenie i datę przydatności do spożycia. Następnie zabiera Ci sen, nie śpisz po 10-20 dni z rzędu (albo sypiasz po 2h). A potem? Potem odsypiasz swoją bezsenność i przez kolejny miesiąc śpisz po 16 godzin. Oddala Cię od bliskich. Zabiera ochotę na bliskość, o seksie już nie wspominając, Twoje libido leży. I kwiczy. W sumie, to chyba zaczynasz lubić Boże Narodzenie bardziej niż seks, bo jest częściej. Płaczesz, nie umiesz się śmiać z ulubionych suchych dowcipów, a ukochana komedia jest po prostu tak, żeby sobie była. Emocje się spłaszczają. Ciężko Ci cokolwiek odczuwać poza przejmującym smutkiem, bezradnością i frustracją. I tym duszeniem w klatce piersiowej. I chęcią wrzeszczenia przez pół dnia. Chcesz uciec.

10858542_649595941832711_2765147066613009113_n

I żresz te leki. Garściami. Czasem wydaje Ci się, że możesz je sobie rano zmiksować z jogurtem i mieć antydepresyjne musli. Tylko… Ileż można? Miesiąc? Pół roku? Dwa lata? Kiedy odpuścić?

6824

Depresja jest dziwką.


    Psycholog. Absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Fascynuje mnie człowiek i nauka. Prywatnie uwielbiam podróże, merytoryczne dyskusje do rana i inspirujące książki (zwłaszcza reportaże i pozycje naukowe). Mieszkam w Sydney i podglądam życie Australijczyków. Opowiesz mi coś o sobie?